1477. dzień wojny. Rosyjska propaganda nie śpi. Zachód diabłem wcielonym, Ukraina tylko etapem
Ostatniej nocy odnotowano wiele ukraińskich ataków dronowych na Kraj Krasnodarski. Tłum ludzi na lotnisku w Soczi, głównie turyści z Moskwy, siedzi na lotnisku blisko dobę, bowiem wiele lotów odwołano, a inne opóźniono w związku z zagrożeniem atakiem, latającymi dronami i pracującą obroną przeciwlotniczą. Cóż, chcieli dodatkowe wakacje, to mają, na wojnie nie ma nic dobrego. Czy to cokolwiek zmienia w rosyjskim myśleniu? O tym dalej.
Do ciekawego zdarzenia doszło na niezidentyfikowanym odcinku frontu w Ukrainie. Operator ukraińskiego drona odnalazł rosyjski radar artyleryjski do lokalizowania strzelających dział przeciwnika typu 1K148 Jastreb-AW. Obsługa radaru usiłowała uciec mimo trafienia niewielką bombką z drona. W ukraińskim aparacie kończył się prąd i była obawa, że cenny obiekt umknie. Wtedy operator drona wylądował na jadącym pojeździe z zamontowanym radarem i wyłączył silniki, ale utrzymywał łączność, pozwalając na śledzenie uchodzącej stacji. Zaraz zleciały się kolejne aparaty, naprowadzając się na sygnał drona leżącego na rosyjskim pojeździe, i dokończyły już dzieła zniszczenia.
Siły ukraińskie posunęły się o 10 do 12 km w głąb rosyjskich pozycji w ramach dwóch odrębnych uderzeń w obwodzie dniepropietrowskim, które według doniesień doprowadziły do wyzwolenia ponad 400 km kw. od końca stycznia 2026 r. Dowódca ukraińskiego 1. Samodzielnego Pułku Szturmowego, kpt. Dmytro Fiłatow, którego jednostka operuje na kierunku Hulajpola, oświadczył 10 marca, że pułk wbił się na głębokość 12 km w rosyjskie pozycje między miejscowościami Nowe Zaporoże a Dobropole.
Inne jednostki ukraińskie w tym rejonie mają podobne sukcesy.