1485. dzień wojny. Rosja ma dwa wyjścia. Jeśli Putin przetrwa, zaczeka do wyborów w Polsce
Ukraina wysłała 201 ekspertów od walki z dronami do państw Zatoki Perskiej. Tymczasem Donald Trump oznajmił, że Zełenski jest ostatnią osobą, od której potrzebuje pomocy: „Wiemy o dronach więcej niż ktokolwiek inny. Mamy najlepsze drony na świecie”. Nie mamy nic do dodania.
Reuters donosi, że główne chińskie koncerny naftowe, Sinopec i PetroChina, skierowały zapytania do dostawców rosyjskiej ropy, żeby złagodzić niedobory wywołane wojną na Bliskim Wschodzie.
A co na froncie? Rosyjskie siły wykorzystują drony typu Mołnia do uderzeń na głębokość 40–50 km za linią frontu, starając się sparaliżować ukraińską logistykę. Bezpilotowce te pełnią funkcję „matek”, transportując taktyczne drony FPV, które uderzają w pojazdy cywilne i obiekty na zapleczu.
Głównym celem ostatnich rosyjskich uderzeń były obiekty infrastruktury energetycznej, choć w Odessie drony trafiły w domy mieszkalne, są ofiary. Ciekawostka z dziś: ucierpiał m.in. „obiekt energetyczny” w Nowowołyńsku 5 km od granicy z Polską.
Na rozkaz „Mumu”
W ocenie ukraińskiego blogera wojennego (co mniej więcej odpowiada ustaleniom z innych źródeł) sytuacja wygląda teraz tak: „Ponieważ rozkaz »Mumu« [tak Rosjanie nazywają Gierasimowa] był pilny, pognano ludzi bez należytego przygotowania i wsparcia. Liczba starć bojowych w ciągu dwóch tygodni wzrosła o 40 proc., straty o 20 proc., a tempo postępów spadło pięciokrotnie.