1488. dzień wojny. Ukraińcy wysłali na Bliski Wschód swoich fachowców od dronów. NATO, pobudka!
W piątek wieczorem nad miasteczkiem Kołomna pod Moskwą zapalił się lekki samolot sportowy Direct Fly Alto NG czeskiej produkcji, należący do znanego influencera i pilota sportowego Pawła Koszkina. Maszyna spadła na ulicę, Koszkin i pasażer Wadim M. zginęli. Wiele wskazuje na to, że samolot został zestrzelony przez system przeciwlotniczy 9K330 Tor, bo został wzięty za ukraiński dron dalekiego zasięgu. No cóż, to się zdarza, zwłaszcza w Rosji, gdzie panuje w wielu dziedzinach spory bałagan. Koszkin był blogerem lotniczym, raczej nie był zaangażowany politycznie.
19 marca 3. Korpus Armijny odparł siedem ataków przeprowadzonych przez siły słabej kompanii (400–500 żołnierzy). W polskich mediach urosły one do „ofensywy”. I choć na szczęście wszystkie zostały odparte ze sporymi stratami dla Rosjan, to trzeba odkłamać towarzyszące temu mity, co uczynimy jutro. Większość informacji przepisano z oświadczeń dowódcy 3. Korpusu gen. bryg. Andrija Biłećkiego, postaci dość kontrowersyjnej, nacjonalisty ukraińskiego i politycznego działacza partii Korpus Narodowy. Warto dodać, że frakcje nacjonalistyczne nie stanowią w Ukrainie znaczącej siły, mają nawet mniejsze wpływy niż podobne formacje w Polsce. Liderzy skrajnej prawicy, tacy jak Biłećki, w sondażach prezydenckich uzyskują poparcie śladowe.
W naszej ocenie rosyjskie uderzenia miały charakter dość silnego rozpoznania walką, prowadzonego w ramach przygotowań do kolejnego pełzającego natarcia. Cel: ostatnia, stosunkowo duża część obwodu donieckiego, czyli rejon Słowiańska i Kramatorska.
Naszym zdaniem większej uwagi są warte ukraińskie działania zaczepne, choć niestety wygląda na to, że natarcie na południu (nie ofensywa, choć skala była wyraźnie większa od wspomnianych rosyjskich ataków) utknęło ostatnio w miejscu.