1517. dzień wojny. Robot nie zastąpi żołnierza. Ale na „ostatniej mili” jest bezcenny
Ostatniej nocy grupa ukraińskich dronów znów podpaliła rafinerię w Tuapse nad Morzem Czarnym. Ta wielka rafineria jest w stanie przetworzyć do 12 mln ton ropy rocznie, a raczej była. W sieci pojawiło się nagranie zapłakanej Rosjanki, która mówi, że już nie lubi mieszkać w Tuapse, bo przeszkadzają jej drony. Przed wojną mieszkanie w takim „rosyjskim Sopocie” było marzeniem wielu.
W pobliżu Melitopola ukraińskie drony średniego zasięgu trafiły w radar kierowania ogniem nowego rosyjskiego systemu S-350 Witiaź (następca Buka) oraz w system przeciwlotniczy małego zasięgu Tor w wersji stacjonarnej Tor-M2KM. Zaatakowano też dwa okręty desantowe w Sewastopolu: „Jamał” i „Nikolaj Fiłczenkow”.
Pod Sumami nadal trwają ciężkie walki. Rosjanie chcą zbliżyć się na tyle, by móc nie tylko ostrzeliwać miasto artylerią, ale też sparaliżować życie, polując na ludzi i pojazdy dronami FPV. Zamierzają podejść do dróg wychodzących z Sum na południe na odległość ok. 3 km, co pozwoli na nieustanne ataki małymi dronami. Wojska rosyjskie działają tu siłami kilku grup taktycznych, które najpierw tworzą kliny, a następnie próbują je połączyć i rozszerzyć.
Można wyróżnić trzy główne grupy. Grupa Północna działa w kierunku Demidowka (Rosja)–Prochody (Ukraina) oraz na północ od Miropolskiego, w kierunku Popowka (Rosja)–Miropolskie (Ukraina).
Grupa Centralna próbuje zająć wieś Pokrowka, działając od strony rosyjskiej Kołotiłowki. W samej Pokrowce trwają walki w terenie zabudowanym. Rosjanie próbują też atakować w kierunku Wysokoje–Nowodmitrowka, wykorzystując kompleks leśny na wschód od wsi oraz dalej na południe w stronę Taratutino.