Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1526. dzień wojny. Operacja Doppelgänger. Rosjanie są w tym najlepsi

Władimir Putin w Sankt Petersburgu, 27 kwietnia 2026 r. Władimir Putin w Sankt Petersburgu, 27 kwietnia 2026 r. Peter Kovalev / Zuma Press / Forum
Kłamać pod szyldem rzetelnego, sprawdzonego medium to wyższa szkoła jazdy, ale Rosjanie są mistrzami w kreowaniu fałszywych narracji. Nawet jeśli z dezinformacją radzimy sobie już lepiej, rosyjskie Counter Counter-Measure wciąż nas wyprzedza o kilka długości.

Po ukraińskich atakach z 27 i 28 kwietnia władze Kraju Krasnodarskiego wprowadziły stan wyjątkowy w okręgu Tuapse. Uderzenia spowodowały pożary w terminalu naftowym oraz rafinerii i doprowadziły do wycieku ropy. Ukraińska strategia systematycznego niszczenia rosyjskiego sektora paliwowego uderza w czuły punkt Rosji. W odpowiedzi na ataki Władimir Putin polecił ministrowi ds. sytuacji nadzwyczajnych Aleksandrowi Kurenkowowi osobisty nadzór nad akcją ratunkową w Tuapse. Jednocześnie rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow utajnił szczegóły dotyczące skali zniszczeń. Lepiej zasłonić się tajemnicą, niż przyznać do tego, jak mocno się oberwało.

Rosyjskie wojska uporczywie nacierały w obwodzie sumskim, ale zderzyły się z twardą obroną i niewiele wskórały. Rosjanie atakują tam głównie po to, by odciągnąć ukraińskie jednostki od kluczowego kierunku w Donbasie. Na razie zmuszają obrońców do wiązania w tym rejonie znaczących sił. Same Sumy to miasto obwodowe, które – obok Zaporoża – leży najbliżej terenów kontrolowanych przez Rosjan. Nie licząc oczywiście Chersonia, który znajdujący się niemal na samej linii frontu.

Nieco dalej na wschód, w rejonie Wołczańska, ukraińskim wojskom udało się nieznacznie posunąć naprzód i odbić część terenu. Pod Kupiańskiem, Łymaniem i Słowiańskiem Rosjanie co prawda atakowali, ale nie zdołali zmienić położenia stron. Z kolei pod Konstantynówką małym grupom rosyjskich żołnierzy udało się wedrzeć w głąb ukraińskich linii. Nie oznacza to jeszcze panowania nad terenem – Rosjanie zostaną tam prawdopodobnie zlikwidowani albo będą musieli przebijać się z powrotem do swoich.

Reklama