1527. dzień wojny. Rosyjskie miliardy idą z dymem, towarzysze na Kremlu zgrzytają zębami
Donald Trump odbył telefoniczną rozmowę z Władimirem Putinem, wciąż mając płonną nadzieję na osiągnięcie pokoju w Ukrainie. Tymczasem rosyjski prezydent ogłosił, że Rosja jest w stanie osiągnąć cele „specjalnej operacji wojskowej” siłą, ale jako państwo nastawione pokojowo woli uzyskać je na drodze negocjacji. Niech to dobrze wybrzmi: albo zmusimy Ukrainę do kapitulacji siłą, albo sami się poddadzą. Trzeciej możliwości nie ma. Na co można mieć jeszcze w tej sytuacji nadzieję? Jedyne, co uzgodniono w czasie wspomnianej rozmowy, to rozejm na 9 maja. Może tym razem obędzie się bez ostrzałów pozycji drugiej strony.
Oczywiście defilada z okazji 9 maja w tym roku się odbędzie, z tej tradycji ciężko Moskwie zrezygnować. Ma być jednak bez pojazdów i sprzętu, a także krótko, bo tylko 40 minut. W obecnej sytuacji najciekawiej byłoby zobaczyć te pojazdy, które faktycznie są stosowane w Ukrainie: motocykle krosowe, quady, różne improwizowane wózki motorowe. A na koniec powinny defilować osiołki używane do zaopatrywania wojsk.
Czytaj także: Operacja Doppelgänger. Rosjanie są w tym najlepsi
Ukraińcy odpierają kontrataki
Ostatniej nocy ukraińskie drony zaatakowały zakład im. Jakowa Swierdłowa w Dzierżyńsku. Produkuje się tam materiały wybuchowe i składniki ładunków miotających oraz paliw rakietowych dla pocisków. Przeprowadzono też silny atak na Perm. Główne uderzenia skupiły się na infrastrukturze naftowej: rafinerii Łukoil oraz stacji przesyłowej rurociągu Transnieft.
Na frontach większych zmian nie ma.