1561. dzień wojny. Ukraińcy uderzyli w Petersburg. Czy trzeba się bać tych rosyjskich pocisków?
W środę rozpoczęło się Petersburskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne PMEF-26 – impreza, do której Rosjanie przywiązują wielką wagę, nazywają ją „rosyjskim Davos”. Wystawiają się tu i dyskutują ludzie wielkiego biznesu z całego świata. Niestety nie zabrakło firm zachodnioeuropejskich. Ich przedstawiciele tłumaczą, że mają w Rosji aktywa o wartości przekraczającej 100 mld dol. i nie chcą ich stracić.
Jest więc niemiecka sieć supermarketów Globus Holding i firma mleczarska EkoNiva. Z Francji: firma energetyczna TotalEnergies, mająca udziały w rosyjskich rurociągach, takich jak Jamał, oraz Association of European Businesses (AEB), zrzeszające znane hipermarkety Auchan czy Leroy Merlin. Z Włoch: wina luksusowe VinoGrad, z Węgier koncern energetyczny MVM (Magyar Villamos Művek). Z Austrii Raiffeisen Bank International (RBI) i wielkie firmy z branży drzewnej: Kronospan oraz EGGER. Z Grecji i Cypru – firmy żeglugowe, ze Szwajcarii – farmaceutyczne Novartis i Roche. Z Holandii przybyły firmy spożywcze Unilever i JDE Peet’s (właściciel marki Jacobs). Polskę reprezentują fundacja WOT (nie mylić z Wojskami Obrony Terytorialnej) i Polsko-Rosyjska Izba Handlowo-Przemysłowa (PRIHP).
Te firmy i organizacje działają w Rosji na własny rachunek i wbrew zaleceniom poszczególnych rządów. Sprawdza się powiedzenie Lenina: „kapitaliści sprzedadzą nam sznur, na którym ich powiesimy”. W Petersburgu stawili się też politycy skrajnie prawicowych i lewicowych ugrupowań europejskich, m.in. niemieckiej AfD.
I nagle to wielonarodowe towarzystwo zdjęła trwoga: ukraińskie drony zaatakowały terminal naftowy w porcie niedaleko luksusowego wieżowca Gazpromu. Osoby, które przyszły tam rano do pracy, całą dewastację widziały z okien.