Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1627. dzień wojny. Czy Ukraina zbuduje własny system przeciwrakietowy? To nadal „rocket science”

Preferuj w Google
Rosyjskie pociski balistyczne przed doroczną paradą w maju 2024 r. Rosyjskie pociski balistyczne przed doroczną paradą w maju 2024 r. Alexander Zemlianichenko/Associated Press / East News
Obrona przed rakietami balistycznymi jest inna niż przed samolotami, znacznie trudniejsza. Z tym problemem boryka się obecnie Ukraina.

W rzekomej rozmowie telefonicznej z dowódcą 76. Czernichowskiej Dywizji Powietrznodesantowej Gwardii z 6 sierpnia Władimir Putin pochwalił jednostkę za postępy – szybsze niż poczyniły inne rosyjskie oddziały w tym rejonie. Może to zapowiadać nasilenie operacji na kierunkach Dobropilli i Pokrowska, których celem miałoby być oskrzydlenie ukraińskiego pasa twierdz Donbasu od południowego zachodu.

To jednak mrzonka. Tak szerokie oskrzydlenie trudno uznać za realny cel operacyjny przy żółwim tempie rosyjskiego natarcia. Słynny „pas twierdz” nie jest odpowiednikiem Linii Maginota, lecz po prostu głębszym i gęstszym niż na innych odcinkach pasem umocnień polowych: ziemianek, transzei, przeszkód przeciwczołgowych, zasieków i pól minowych w rejonie Słowiańska oraz Kramatorska.

Tymczasem 400 ukraińskich dronów ponownie ruszyło nad Rosję, atakując obiekty przemysłu paliwowego. Poważny pożar wybuchł w dużej rafinerii w Syzraniu, w obwodzie samarskim, uderzono też w rafinerię w Ilskim (Kraj Krasnodarski). Zaatakowana została też baza lotnicza w Lipiecku, gdzie mieści się 4. Centrum Zastosowania Bojowego i Przekwalifikowania Personelu Latającego – rosyjski „Top Gun”, ośrodek szkolenia pilotów na nowe typy samolotów, opracowujący taktykę i procedury bojowe. Jeden z dronów spadł w Zadonsku, uszkadzając sieć elektroenergetyczną i powodując przerwy w dostawach prądu.

Na froncie bez większych zmian.

Reklama