1689. dzień wojny. Co zrobić, by Rosja nie zaatakowała innych państw? Można zabrać jej konia
Pojawiły się doniesienia o poważnym pożarze rafinerii Łukoil-Uchtanieftiepiererabotka w Uchcie (Republika Komi), ok. 1,7 tys. km od granicy z Ukrainą, która była już atakowana w lutym. Skutecznie uderzono również w Redkińskie Zakłady Doświadczalne w obwodzie twerskim, wytwarzające m.in. składniki paliw rakietowych, lotniczych i smarów, komponenty paliwa Detsylin-M do pocisków manewrujących Ch-101 oraz dodatki do oleju napędowego i nafty lotniczej.
Ukraińskie drony poważnie uszkodziły także centrum danych Yandex w Sasowie (obwód riazański), powodując zakłócenia w usługach chmurowych dla instytucji i wojska. To kolejny sygnał, że Kijów uderza w infrastrukturę techniczną, by zwiększyć presję na elity gospodarcze powiązane z Kremlem. Trafiono również skład paliw w obwodzie biełgorodzkim. W odwecie Rosja zbombardowała Zaporoże – zniszczono domy, zginęła jedna osoba, dziesięć zostało rannych, a ok. 70 tys. odbiorców straciło prąd.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio ocenił w wywiadzie, że wojna utknęła w strategicznym impasie, który można przełamać albo negocjacjami, albo eskalacją. A perspektyw na porozumienie brak, trudno zresztą o kompromis, gdy cele obu stron są całkowicie sprzeczne: Moskwa dąży do podporządkowania sobie Ukrainy, a Kijów odrzuca status rosyjskiego wasala.
Prezydent Wołodymyr Zełenski podkreśla, że drogą do pokoju jest presja i ścisłe egzekwowanie sankcji. Handlowanie z Rosją i pozwalanie jej na odbudowę zasobów to dolewanie benzyny do ognia.