Odlotowe miasta. Dlaczego aglomeracje coraz częściej powstają wokół lotnisk?

Odlotowe miasta
Aerotropolis, czyli miasta zbudowane wokół lotnisk, będą w XXI w. tym, czym w XIX w. był dworzec kolejowy, a w XX w. – autostrady. Zdecydują o cywilizacyjnym sukcesie.
Koreański Incheon – podręcznikowy  przykład aerotropolis.
Topic Photo Agency/Corbis

Koreański Incheon – podręcznikowy przykład aerotropolis.

Singapurskie Changi – numer jeden wśród lotnisk.
Jonathan Drake/Getty Images

Singapurskie Changi – numer jeden wśród lotnisk.

Dubaj – lotnisko z doczepionym emiratem.
Chris Ratcliffe/Getty Images

Dubaj – lotnisko z doczepionym emiratem.

Tekst ukazał się w POLITYCE w kwietniu 2015 r.

Pora zapomnieć o Nowym Jorku, Londynie czy Tokio i nauczyć się ważniejszych nazw: Incheon, Changi, Al Hamad, Daxing i Al Maktoum. To one – ogromne lotniska, przy których powstają centra przemysłu, logistyki, usług i relaksu – stają się kluczowymi adresami w czasach masowych podróży lotniczych. Za 15 lat samoloty w ciągu roku będą wozić 13 mld ludzi i blisko połowę wszystkich produkowanych towarów. Już teraz więc megalotniska rysują nową mapę świata. Kończy się era, w której wyrastały na marginesie metropolii. Nadchodzi wiek aerotropolis.

Nigdzie nie widać tego lepiej niż na Bliskim Wschodzie, który właśnie zdetronizował Europę i stał się najważniejszym węzłem transportowym pomiędzy wschodnią i zachodnią półkulą. Na przykład o Dubaju mówi się żartobliwie, że jest lotniskiem z doczepionym emiratem.

Do postawionego tam najwyższego budynku świata, 828-metrowego Burj Khalifa, można teraz doliczyć nowy rekord – lotnisko Dubai International przebiło londyńskie Heathrow i obsługuje już największą liczbę międzynarodowych pasażerów na świecie. W zeszłym roku zjawiło się tam 70,5 mln osób, a będzie więcej. Dubai International to namiastka kompleksu Al Maktoum, będącego dopiero w pierwszej fazie rozwoju. Do 2027 r. powstanie tam pięć pasów startowych i nowe części terminali, pozwalających na komfortowe wsiadanie do piętrowych samolotów o trzech osobnych klasach rezerwacyjnych. Będzie się tam odprawiać 160 mln pasażerów rocznie.

Wtedy też wokół centralnie położonego lotniska działać już będą inne obszary World Central Dubai – wielkiego projektu urbanistycznego, złożonego z ośrodków przemysłowych, logistycznych, biurowych i usługowych, szczelnie otulających terminale. Całość zlokalizowana jest w sąsiedztwie Jebel Ali, czyli supernowoczesnego portu morskiego – najważniejszego w regionie Zatoki Perskiej. Razem mają stanowić gigantyczny mechanizm handlu i transportu.

Dubaj daje przykład

W ślad za Dubajem idą lotniska w Dausze i Abu Zabi. Otwarte w 2014 r. katarskie Al Hamad to wyrafinowana konstrukcja architektoniczna, której dach przypomina piaskowe diuny, a ekskluzywne butiki ułożone są w aleje imitujące miasto. Miejsc do siedzenia jest niewiele, więc pasażerowie krążą i kupują. Docelowo takich klientów ma być 93 mln rocznie. Nocą z pokładów lądujących tam samolotów widać intensywne skupisko świateł wokół terminalu i przylegającej do niego Dauhy, dosłownie żywiącej się lotniskiem. Poza tym – pustynia.

W Abu Zabi pasażerowie przesiadający się z Afryki, Azji Południowej i coraz liczniejsi Europejczycy na razie tłoczą się w starym terminalu pod tradycyjną arabską kopułą. Ale już niedługo – obok rośnie lotnisko Midfield. Pozwoli komfortowo obsłużyć 40 mln pasażerów rocznie, czyli czterokrotnie więcej niż lata tamtędy obecnie. Położone jest pomiędzy najbardziej zaawansowanymi projektami urbanistycznymi zamożnego emiratu. Autostrady i drogi są już gotowe – w kilka minut poprowadzą do utworzonej sztucznie wyspy Yas, na której znajduje się tor wyścigowy Formuły 1, parki rozrywki, hotele i centra handlowe, albo do spektakularnego meczetu Szejka Zajida, przyciągającego wyznawców islamu z wielu krajów.

Midfield jest największą budowlą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i częścią szerszego zamysłu. ZEA i Katar chcą spieniężyć swe strategiczne położenie, a przy okazji przestawić tory gospodarek napędzanych ropą na inne paliwo – usługi, handel, zielone technologie. Umożliwią to nowe lotniska oraz drapieżnie rozwijające się linie lotnicze. Mówi się o nich: MEB3 – z ang. Wielka Trójka Bliskiego Wschodu. To Emirates, Etihad i Qatar Airways. Mają coraz więcej produkowanych na ich zamówienie samolotów, więcej połączeń i miliony nowych pasażerów. Ale szejkowie znad Zatoki Perskiej nie są sami.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj