Komiksy i rysunki pomagają znosić życiowe trudności. Coraz częściej także w sieci
Nic w tym dziwnego, bo ból czy traumę łatwiej czasami narysować niż wyrazić słowami. Dziś coraz częściej tego typu opowieści możemy znaleźć w internecie.
mat. pr.

Autobiograficzne komiksy, których twórcy zmagają się z chorobami, mają długą tradycję. Nic w tym dziwnego, bo ból czy traumę łatwiej czasami narysować niż wyrazić słowami. Dziś coraz częściej tego typu opowieści możemy znaleźć w internecie.

„Rycerze św. Wita” to najgłośniejszy i najbardziej doceniany przez krytykę komiks Davida B. Opowiada o dzieciństwie spędzonym na południu Francji w latach 60. Dzieciństwie, które minęło w cieniu brata chorego na epilepsję. Niemal 400-stronicowy album, który ukazał się w Polsce w 2012 roku w wydaniu zbiorczym, powstawał przez lata i pokazywał, jaką traumę przeszła rodzina autora, bezradna wobec choroby dziecka.

Rycerze św. Wita (powiększ obrazek)

Rodzice szukali ratunku u lekarzy, medium, specjalistów od medycyny alternatywnej i gdziekolwiek się tylko dało. W „Rycerzach św. Wita" epilepsja ma swoją formę, przypomina średniowiecznego smoka, niemal biblijnego Lewiatana, który oplata dziecko i powoduje ataki. W całym komiksie David B. częściej chorobę wizualizuje, niż o niej opowiada, bo słowa wydają się nieodpowiednie i mało trafne.

Rycerze św. Wita (powiększ obrazek)

Podobnie postępuje Elodie Durand w głośnym komiksie „Parenteza”, będącym zapisem walki z guzem mózgu. W jej obrazkowym pamiętniku guz staje się mroczną, ale żywą istotą, która pożera jej osobowość, przynosi zaniki pamięci, niszczy percepcję i relacje społeczne. Tak jak i David B. Durand uznaje, że wściekłość, żal, lęk i inne towarzyszące chorobie emocje łatwiej narysować, by czytelnik mógł lepiej zrozumieć cały proces zmagania z chorobą.

W zeszłym roku Fundacja III Kliniki Psychiatrii Syntonia wydała komiks edukacyjny „Czarne Fale”, opowiadający o walce z depresją. Komiks wręczany był na zajęciach z gimnazjalistami. Jego autorzy to rysownik Daniel Chmielewski oraz odpowiedzialna za scenariusz lekarz psychiatrii Katarzyna Szaulińska.

Czarne Fale (powiększ obrazek)

Artyści konsultowali jednak swoją historię z nastoletnimi pacjentami warszawskiego szpitala psychiatrycznego i wiele wizualnych metafor przestawionych w komiksie to efekt tych konsultacji. Komiks ma pomóc młodym ludziom przełamać lęk przed pójściem do psychiatry i faktycznie w bardzo obrazowy, klarowny sposób przedstawia objawy depresji, a także pomaga ją zrozumieć.

Czarne Fale (powiększ obrazek)

Coraz częściej tegp typu projekty pojawiają się w sieci. Osoby borykające się z chorobami lub mające chorych najbliższych publikują swoje rysunki na Twitterze czy blogach – tłumaczą, edukują, często w zabawny sposób, konkretnie, na przykładach. Wykorzystują moc rysunku podobnie jak David B czy Daniel Chmielewski, choć trzeba przyznać, że w przypadku komiksów internetowych bywa to rysunek półamatorski, czasem niewprawny.

Czarne Fale (powiększ obrazek)

Jednak w dobie memów takie rzeczy w sieci się wybacza. Liczy się cel i kontekst, a także wykorzystanie mediów społecznościowych. O depresji opowiada m.in autor ukrywający się pod pseudonimem Robot Hughes (zobacz), z kolei Ruby (zobacz), często opowiada o swojej hipochondrii w szybkich szkicach pełnych złośliwego humoru.

Czarne Fale (powiększ obrazek)

Czarne Fale (powiększ obrazek)

W Polsce ich odpowiednikiem jest publikowany na Facebooku przez Małgorzatę Halber „Bohater”. Ma ponad 60 tysięcy fanów i jest zbiorem smutnych, ironicznych konstatacji wypowiadanych albo przez fokę, albo przez dziwną ciemną postać o długim nosie.

U Halber rysunek akurat istotny nie jest, liczy się dzielenie z czytelnikami złym nastrojem: „Pójdę sobie nakupować!”, „Asertywność zero”, „Pozwól mi czuć się źle”. Fani pozwalają i klikają, a im częściej rysownicy opowiadają o swoich słabościach i problemach, tym bardziej są popularni.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj