Recenzja filmu: „Lewiatan”, reż. Andriej Zwiagincew
W paszczy oligarchów
Trudno pojąć, jakim cudem w kraju cenzury i propagandy powstał tak bezlitośnie krytyczny film.
Rosja Władimira Putina oczami reżysera Andrieja Zwiagincewa
Against Gravity/materiały prasowe

Rosja Władimira Putina oczami reżysera Andrieja Zwiagincewa

Uhonorowany za scenariusz, jeden z najlepiej przyjętych filmów w Cannes (niedawno zdobył główną nagrodę w Londynie, gdzie rok temu triumfowała „Ida”), jest dziełem wybitnym. Ukazuje koszmarne skutki putinowskiego reżimu, opartego na zastraszaniu, korupcji oraz bezkarności władz. Państwo, czyli tytułowy Lewiatan, rozkwita na trupie deptanego i poniżanego społeczeństwa. Gdy obywatele próbują się stawiać, niszczy się ich gangsterskimi metodami. Andriej Zwiagincew („Elena”, „Powrót”) punktuje ten upiorny proceder z poetycką dosadnością i wisielczym humorem. Na przykładzie losu nieszczęsnego właściciela starej posiadłości – położonej na obrzeżach morza Barentsa – którą chcą mu zabrać.

 

Lewiatan, reż. Andriej Zwiagincew, prod. Rosja, 140 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną