Recenzja filmu: „Przyjaźń czy kochanie?”, reż. Whit Stillman

Bo to zła kobieta była
Film nie ma w sobie wiele z subtelności dzieł powstających na podstawie popularniejszych książek Austen.
mat. pr.

Bardzo zabawna, próżna i pełna celnych, cynicznych uwag ekranizacja krótkiej powieści Jane Austen, wydanej dopiero po jej śmierci. „Przyjaźń czy kochanie?” nie ma w sobie jednak wiele z subtelności przypisanej zazwyczaj filmom kostiumowym na podstawie popularniejszych książek Austen.

Główna bohaterka, Lady Susan (Kate Beckinsale, zupełnie inna niż w serii horrorów „Underworld”), jest co prawda wdową wzbudzającą współczucie środowiska, ale jednocześnie bez skrupułów manipuluje dobroczyńcami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną