Archiwum Polityki

Dwa światy

Tegoroczne Opole na pewno zostanie zapamiętane. Nie dlatego, że główny organizator – Telewizja Polska – rzucił na imprezę cały swój najdroższy sprzęt. Nie dlatego nawet, iżby konkursowe piosenki były lepsze niż zwykle. Będziemy ten festiwal pamiętać, ponieważ po raz pierwszy odbywał się na dwóch scenach. W amfiteatrze oraz na zaimprowizowanej estradzie przy placu Wolności, gdzie wystąpili debiutanci, hip-hopowcy i zespoły folkowe. I w tym nowym miejscu działo się zresztą najciekawiej.

7 czerwca Opole sprawiało wrażenie Jarocina sprzed dziesięciu lat. Tłumy młodych ludzi zjechały tu, żeby posłuchać swojej muzyki, której nie ma ani w telewizji, ani w największych rozgłośniach radiowych. Hip-hop dzisiaj, tak jak kiedyś ostry rock, uchodzi za ekspresję nieoswojoną, o wyraźnie subkulturowym pochodzeniu. Nic dziwnego, że miasto obawiało się tego koncertu. Wtajemniczeni wiedzieli, że na przykład warszawski zespół Molesta, przemianowany teraz na Ewenement, ma nieobliczalnych fanów, którym najbliżej do folkloru futbolowych szalikowców.

Polityka 24.2001 (2302) z dnia 16.06.2001; Wydarzenia; s. 18