Archiwum Polityki

Kino z biblioteki

Film "Ogniem i mieczem" obejrzał już co dziesiąty Polak. Od września kinową karierę zacznie robić kolejna lektura: "Pan Tadeusz" w reżyserii Andrzeja Wajdy. Apetyt widowni na ekranizacje popularnych utworów literackich nie maleje. Zmniejsza się natomiast wybór klasyków, do których twórcy kina mogliby się odwoływać. Co z polskiej literatury zostało jeszcze do sfilmowania? O przejrzenie biblioteczki poprosiliśmy kilkunastu znanych reżyserów, aktorów oraz znawców filmu i literatury.

Filip Bajon, reżyser

Myślę, że pierwszą lekturą do sfilmowania jest "Przedwiośnie" Żeromskiego. Swego czasu przymierzał się do tej książki Andrzej Wajda i bardzo źle, że na przymiarkach się skończyło. Może jeszcze ten czy inny reżyser do niej powróci. Dobrym materiałem byłyby także "Pamiętniki" Paska, zwłaszcza teraz, kiedy są do wykorzystania kostiumy z "Ogniem i mieczem".

Stefan Chwin, historyk literatury, pisarz

Kopalnią fabuł są powieści Lema. "Bajki robotów" miałyby z pewnością widownię. Powieść "Solaris" jest gotowym scenariuszem dla R. Scotta (w rolach głównych Harrison Ford i Naomi Campbell). Gotowymi scenariuszami są także powieści Hłaski - "Wszyscy byli odwróceni" czy "Drugie zabicie psa" - z Lindą i Pazurą w rolach głównych byłyby z pewnością hitem. Pomysł jest mój i nie odstąpię go nikomu. Jeśli chodzi o filmy dla publiczności mniejszej, chętnie zobaczyłbym na ekranie "Czarny romans" Terleckiego. Z rzeczy historycznych niezłe byłyby "Czerwone tarcze" Iwaszkiewicza.

Dzieła skręcone

Prof. Alicja Helman, teoretyk kina i krytyk filmowy

Literatura polska wydaje mi się niewyczerpanym źródłem dla twórczości filmowej, poczynając od czasów romantyzmu, po najbliższą nam współczesność. Trudno wszelako z pełną odpowiedzialnością wskazać tytuł, którego adaptacja gwarantowałaby sukces, zarówno artystyczny, jak kasowy i miałaby zadowolić wszystkich potencjalnych widzów kinowych. Jest z pewnością zapotrzebowanie na wielkie widowiska historyczne w stylu hollywoodzkim, co przywodzi mi na myśl "Sagę o Jarlu Broniszu" Grabskiego, "Starą baśń" Kraszewskiego, czy wreszcie "Quo vadis" Sienkiewicza. Ambitne kino artystyczne mogłoby dostarczyć nam niezwykłych przeżyć, sięgając do Różewicza, Witkacego, Gombrowicza, gdyby autorzy ci trafili na filmowców obdarzonych odpowiednią wrażliwością i talentem.

Polityka 14.1999 (2187) z dnia 03.04.1999; Kultura; s. 54
Reklama