rozwód
-
Archiwum Polityki
Więzienny blues alimenciarza
Na utrzymanie 400 tys. polskich dzieci łożą nie ich rodzice, ale podatnicy poprzez fundusz alimentacyjny przy ZUS. Teoretyczne alimenty (pieniądze na wychowanie i utrzymanie członka rodziny) powinny być płacone dobrowolnie albo z wyroku sądowego: mąż może wspomagać finansowo byłą żonę, jeśli po rozwodzie została bez środków do życia, syn łożyć na utrzymanie starych rodziców, matka na dziecko mieszkające ze swoim ojcem; najczęściej płaci ojciec na dziecko, ślubne lub nie, będące pod prawną opieką matki. Jeśli mimo sądowego orzeczenia taki ktoś nie płaci alimentów, bywa że trafia do kryminału (obecnie 4,5 tys. skazanych, w tym 100 kobiet). Kiedy ktoś w Polsce idzie do więzienia za alimenty, to jakby wrzucił jałowy bieg. Odsiedzi od kilku miesięcy do dwóch lat bezczynnie, bo pracy w kryminale nie znajdzie. Przez ten czas na wolności urzędnik funduszu alimentacyjnego będzie regularnie dopisywał do jego konta kolejne długi. Bo działający w ramach ZUS fundusz płaci alimenty za tych, co sami tego nie robią, ale żąda zwrotu pożyczki z procentem – jak bank. Nic go nie obchodzi, że wierzyciel siedzi i nie zarabia. To absurd: z jednej strony bezrobocie, przepełnione więzienia i krótki budżet państwa, z drugiej podwójny rachunek wystawiony społeczeństwu – na więzienną miskę dla taty i na utrzymanie dziecka – płacony właśnie z tego budżetu. W 2000 r. z funduszu alimentacyjnego uszło ponad 1,1 mld zł. Klientów wciąż przybywa, dziura w kasie rośnie.
2.06.2001 -
Archiwum Polityki
Salomonowe potomstwo
Dzieci salomonowe – mówi o nich Maria Łopatkowa. Rozrywane z nienawiści. Zaprawione nienawiścią, rosnące w niej od najmłodszych lat. Ofiary rozwodów.
15.04.2000 -
Klasyki Polityki
W Szwecji pastorzy wprowadzają uroczyste ceremonie rozwodowe
Rozwodowe eksperymenty wzbudziły wielkie zainteresowanie wspólnot protestanckich, zwłaszcza w Niemczech, Danii i Norwegii. Ale społeczeństwo szwedzkie, jak wskazują ankiety, podzieliło się pod tym względem radykalnie.
1.01.2000 -
Archiwum Polityki
Było, minęło
Są złe małżeństwa i udane rozwody - powiadają Amerykanie. Nie ma dobrych, "aksamitnych" rozwodów - protestują psychoterapeuci. Rozwód to zawsze stres i życiowa katastrofa. W każdym razie styl, w jakim ludzie się rozchodzą, determinuje ich dalsze życie. Tylko 40 proc. małżeństw po rozwodzie zrywa wszelkie więzi. Cała reszta musi jakoś ułożyć sposób współistnienia. Wspólnych dzieci i wypracowanego wspólnie majątku nie da się tak po prostu podzielić na pół. Dla ludzi religijnych rozwód jest ponadto grzechem przeciw sakramentowi małżeństwa. Z myślą o głęboko wierzących i praktykujących katolikach parlament uchwalił instytucję separacji, która ma wszystkie skutki prawne rozwodu poza możliwością zawarcia nowego związku. Decyzję tę poprzedziły burzliwe polemiki zwolenników i przeciwników tego nowego na polskim gruncie rozwiązania. Separację sądy będą mogły orzekać od 16 grudnia 1999 r. Sporządzamy więc teraz bilans rozwodów.
4.12.1999 -
Archiwum Polityki
I że cię nie opuszczę aż do separacji
W przedostatnią sobotę listopada Piotr Guział, warszawski radny z listy SLD, stanął na progu kościoła wraz ze swą narzeczoną Martą Paulą Budaszewską, by zawrzeć pierwszy w Polsce ślub konkordatowy. Zniesienie obowiązku oddzielnego ślubowania przed kapłanem i urzędnikiem stanu cywilnego stało się faktem - to oczywiste następstwo ratyfikacji konkordatu. Wkrótce najprawdopodobniej większość sejmowa przegłosuje zaprojektowaną przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowelę do prawa rodzinnego, wprowadzając instytucję separacji, rozumianej jako rodzaj rozwodu bez możliwości powtórnego ożenku. Czy zmiany prawne wychodzą naprzeciw, czy też stają na drodze przeobrażeniom ostatnich lat w polskiej obyczajowości? Innymi słowy: jak się Polak dzisiaj żeni i jak (ewentualnie) rozstaje? Jak załatwia najważniejsze w swoim życiu sprawy, bo - niezbicie wynika to z wszelkich badań socjologicznych - małżeństwo i rodzina są sensem życia, celem, wartością i źródłem radości dla większości rodaków.
5.12.1998