Klasyki Polityki

Jak się łatwo wzbogacić

Próbując kreatywnie korzystać z wysypiania się, wymyśliłem uczciwszy pomysł robienia pieniędzy.

Felieton ukazał się w tygodniku POLITYKA 30 sierpnia 2003 r.

Psychologowie, którzy zajmują się problematyką twórczości, piszą, że myśl oryginalna lęgnie się często w przedziwnym czasie pomiędzy snem a jawą. Człowiek zagoniony śpi za krótko i nie ma możności korzystać z tego stanu. Złowrogie warczenie budzika wyrywa nas z objęć Morfeusza i rzuca w brutalną rzeczywistość. Tak więc tylko latem z okazji urlopu można trochę pośnić na jawie, można rozkoszować się półsnami i korzystać z potencji twórczej.

Próbując korzystać z lata staram się zwolnić tempo życia. Nieco więcej sypiam i, chcąc nie chcąc, jestem kreatywny. Myślę o tak zwanych niebieskich migdałach (to jest bardzo staromodny idiom) i próbuję rozwiązać problemy, których nikt przede mną nie stawia. Jednym z nich jest problem, jak się szybko wzbogacić. W powszechnym mniemaniu najprościej jest wykupić los na loterii lub zagrać w totolotka. Z tych dwóch opcji loteria jest prostsza, bo nie trzeba zakreślać cyferek na kuponie. Będąc we Włoszech byłem wystawiony na pokusę zakupienia losu w ciągnieniu, które mogło zagwarantować niezwykle wysoką wygraną, bo pieniądze skumulowały się. Powstrzymałem się widząc, że wielka rzesza ludzi podziela moje zamiary i tą drogą szansa wygranej maleje.

Przechadzając się dziś po Berlinie spostrzegłem, że ktoś miał pomysł na szybki zarobek. Skonstruowano piecyk zasilany butlą z gazem. Piecyk można zawiesić na szelkach, a butlę na plecach i spacerować wszędzie tam, gdzie pojawią się potencjalni nabywcy gorących kiełbasek. Kiosk kiełbaskowy stoi nieruchomo, nie jest więc konkurencją, natomiast człowiek obudowany czynną gazową kuchenką budzi uciechę, choć także współczucie, jako że na pierwszy rzut oka widać, że nie może się wyzwolić ze swojej uprzęży. Chcąc ją zdjąć, musi pierwej wygasić ogień, poskładać kiełbaski, zamknąć podręczną kasę. Jest więc ograniczony w swej wolności, nie może nawet usiąść, kiedy zechce, nie mówiąc już o spełnianiu fizjologicznych potrzeb. Uciemiężenie budzi litość, a także niezdrowe emocje, i sprzedawcy gorących kiełbasek mimo upału mają zadziwiające wzięcie.

Próbując kreatywnie korzystać z wysypiania się, wymyśliłem uczciwszy pomysł robienia pieniędzy. (Czy człowiek pomysłowy jest także kreatywny, czy to jedno z drugim nie ma nic wspólnego?). Natchnęły mnie reklamy, które do niedawna ozdabiały nasze ulice, zadziwiając swoim zakłamaniem. Były to reklamy bezalkoholowego piwa. Wiadomo, że spożycie tego napoju (bo nie trunku) było znikome, ale sądząc z reklam był to towar powszechnie pożądany. Przyszło mi do głowy, że Polska ze swą reputacją związaną z alkoholem mogłaby wylansować bezalkoholową wódkę. Myślę, że technologia nie byłaby problemem, zakładam, że można wyprodukować wodę z lekkim zapachem alkoholu (przypuszczam, że trudniej było Amerykanom stworzyć wino dostępne dla nieletnich, które także uchodzi za bezalkoholowe), natomiast czysta, żytniówka czy inna wyborowa w wersji bezalkoholowej mogłyby zaskoczyć Europę.

Od wielu lat zasiadam w jury szczytnego wyróżnienia dla polskich produktów i usług zwanego wdzięcznie Teraz Polska. Krążąc po kraju często spotykam towary z ładnym znaczkiem przyznawanym zwycięzcom, są jednak towary takie, z którymi na co dzień nie mamy do czynienia, a one także zdobywają znaczek. W tym roku na przykład jednym ze zwycięzców był producent kamizelek kuloodpornych, szczerze rekomendowany przez obecnego z urzędu jurora, jakim jest minister spraw wewnętrznych. Wspominając w letnim półśnie ten złowrogi produkt, który swoim istnieniem przypomina, że ktoś dybie na moje życie, pomyślałem, że można by zrobić z niego powszechny użytek. Nie dla ludzi, ale dla zwierząt. Dzik odziany w odpowiednią kamizelkę może być przedmiotem polowania nawet w okresie ochronnym, to samo dotyczy sarny, a kto wie, czy także nie zająca, nie sądzę natomiast, by było możliwe stworzenie ochrony dla ptaków, a to ze względu na ciężar i siłę wznoszenia przy lataniu.

Dzielę się z państwem mą kreatywnością w temperaturze, w której mózg ledwie działa, a senność miesza się z jawą. Nie mam złudzeń, że moje pomysły znajdą szybkie zastosowanie, ale może kogoś chociaż natchną, by był kreatywny, a może nawet twórczy.

Polityka 35.2003 (2416) z dnia 30.08.2003; Zanussi; s. 97
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Agnieszka Graff i Elżbieta Korolczuk dla „Polityki”: Prawica nauczyła się grać w gender

Rozmowa z Agnieszką Graff i Elżbietą Korolczuk o kobietach, które na ulicach pokazują nowy feminizm, i mężczyznach zakażonych ultrakonserwatyzmem.

Katarzyna Czarnecka
01.12.2021
Reklama