Klasyki Polityki

Przystanek, raj i pułapka

Pani iniżynier szoruje polskie okna i podłogi

Luba razem z dwiema koleżankami: lekarką i absolwentką średniej szkoły, wynajęła małe mieszkanie i zaczęła pracować jako sprzątaczka. Luba razem z dwiema koleżankami: lekarką i absolwentką średniej szkoły, wynajęła małe mieszkanie i zaczęła pracować jako sprzątaczka. Marek Raczkowski / Polityka
Masza budowała rakiety kosmiczne. Luba kończyła konserwatorium. Dziś doprowadzają do połysku świeżo dorobione wille, chowają dzieci zaganianej polskiej klasy średniej, która pierwsze pieniądze zdobywała szorując wille niemieckie i pilnując francuskich dzieci.

Oksana (27 lat, z zawodu szwaczka) podczas ostatniej wizyty w domu policzyła, że z jej wsi wyjechało do Polski ponad sto osób.

U nas ciężko – tłumaczy. – Szczególnie ciężko, kiedy chłop pije. A piją wszyscy.

Gdy przyjechała do Polski, zdziwiły ją trzy rzeczy: – Ciągle: przepraszam i przepraszam, w sklepie, w autobusie, a nie: odejdź, jak u nas. Drugie, to krany z dźwignią zamiast kurka, a trzecie, że mężczyźni przychodzą po pracy trzeźwi – wylicza.

Polityka 23.2000 (2248) z dnia 03.06.2000; Kraj; s. 32
Oryginalny tytuł tekstu: "Przystanek, raj i pułapka"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >