Marszałek podpisał ustawę o IPN
Nie kolegium IPN - zdominowane przez ludzi bliskich PiS – a wyłoniona przez środowiska naukowe rada wybierze następcę Janusza Kurtyki.
Bronisław Komorowski ogłasza decyzję o podpisaniu ustawy o IPN
Wojciech Olkuśnik/Agencja Gazeta

Bronisław Komorowski ogłasza decyzję o podpisaniu ustawy o IPN

To efekt podpisania przez Bronisława Komorowskiego nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Pełniący obowiązki prezydenta marszałek nie uległ apelom i nie odesłał uchwalonej miesiąc temu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Prosili go o to m.in. szef „Solidarności” Janusz Śniadek oraz prezydencki prawnik Andrzej Duda. Ten ostatni powoływał się na wolę zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który – jak twierdził Duda – zamierzał przekazać ustawę do TK. Za takim rozwiązaniem opowiadało się również kolegium IPN, w którym w większości zasiadają ludzie związani z PiS i prezydentem Kaczyńskim.

- Nie znam stanowiska Lecha Kaczyńskiego w tej sprawie. Gdyby chciał je zająć, to by to zrobił i odesłał ustawę do Trybunału. Ja nie znalazłem do tego wystarczających podstaw, ale jeśli ktoś chce, może ustawę zaskarżyć. Wystarczy zebrać odpowiednią liczbę podpisów posłów – mówił Komorowski po ogłoszeniu decyzji o podpisaniu ustawy. Tak prawdopodobnie się stanie - nad jej zaskarżeniem pracują parlamentarzyści z PiS. Przeciwnikom nowelizacji nie podoba się przede wszystkim osłabienie pozycji prezesa, który może być powoływany i odwołany zwykłą większością głosów poselskich (a nie 3/5, jak do tej pory).

CZYTAJ TAKŻE: Janina Paradowska o decyzjach marszałka Komorowskiego

Podpisana dziś przez Komorowskiego ustawa, którą w zeszłym roku przygotowała Platforma, przewiduje całkowitą zmianę sposobu powoływania prezesa IPN. Obecnie wybiera go 11-osobowe kolegium, które jest organem doradczym, sprawującym jedynie ogólny nadzór nad pracami Instytutu. Jest ono mocno upolitycznione, a jego kadencja upływa w 2014 r. (do tego czasu jego członkowie są praktycznie nieodwoływalni).  Chcąc zmienić skład kolegium, Platforma miała tylko jedno wyjście - musiała zmienić ustawę. 

Nowelizacja ma skończyć z dotychczasową praktyką zgłaszania kandydatów do kolegium przez polityków. Takie prawo otrzymają instytuty historii uczelni wyższych (które mogą nadawać stopnie doktora habilitowanego), trzy instytuty PAN (Historii, Historii Nauki Polskiej oraz Studiów Politycznych), a także Krajowa Rada Sądownictwa i Krajowa Rada Prokuratury.  Dopiero spośród osób wskazanych przez te gremia Sejm, Senat i prezydent wybiorą dziewięciu członków rady IPN (na sześcioletnią kadencję).

W porównaniu do kolegium, rada zyska szersze kompetencje kosztem prezesa (to rozwiązanie również nie podoba się PiS). Będzie mogła wskazywać tematykę badawczą, którą powinien zajmować się Instytut oraz kierunki jego działań.

Podobnie jak w przypadku kolegium, rada otrzyma prawo złożenia do Sejmu wniosku o odwołanie szefa Instytutu. Między innymi w sytuacji, gdy odrzuci obowiązkowe sprawozdanie składane co roku przez prezesa (to nowość) lub uzna, iż działa on na szkodę IPN albo nie wypełnia swych obowiązków. Nie zmieni się za to udział rady w powoływaniu prezesa IPN – tak jak do tej pory, będzie musiała wskazać kandydata spoza swego grona. Szefa Instytutu wybierze Sejm za zgodą Senatu (tyle, że zwykłą większością głosów, a nie 3/5).

Znowelizowana ustawa zwiększa wpływ rady na pracę badawczą IPN, zmienia także zasady dostępu do teczek. Nazwiska agentów nie będą zaczerniane, a wgląd do akt zyskają również funkcjonariusze służb bezpieczeństwa PRL i ich agenci. Po raz pierwszy wyznaczony został termin, w którym IPN ma udostępnić akta. To maksymalnie siedem dni.

Na nowych zasadach Instytut zacznie pracować w pełni prawdopodobnie dopiero jesienią. Tak długo może potrwać procedura powoływania szefa IPN. 

Sejm tymczasem jeszcze raz znowelizował ustawę o IPN. Znalazł się w niej zapis o tym, że w przypadku śmierci prezesa jego obowiązki przejmuje zastępca, wskazany przez marszałka Sejmu. Dotychczas takich uregulowań brakowało, przez co wiceprezes Franciszek Gryciuk nie mógł być pełnoprawnym p.o. prezesa do czasu wyłonienia nowego szefa Instytutu.

O decyzji marszałka Komorowskiego ws. IPN pisze także na swoim blogu Adam Szostkiewicz

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną