Publicyści podsumowują wystąpienie premiera i tworzą ranking najlepszych mówców
Jerzy Baczyński: To była demonstracja tego, że PO nie zamierza do najbliższych wyborów iść jak na rzeź. Ale premier nie przedstawił nic dla tych, którzy mają na to wszystko zarobić.
Janina Paradowska, publicystka Tygodnika POLITYKA.
Tadeusz Późniak/Polityka

Janina Paradowska, publicystka Tygodnika POLITYKA.

Jerzy Baczyński, redaktor naczelny Tygodnika POLITYKA.
Leszek Zych/Polityka

Jerzy Baczyński, redaktor naczelny Tygodnika POLITYKA.

– Zawsze oczekuje się od premiera, ze wygłosi w Sejmie exposé, a premier zaskoczył, bo powiedział krótko, a potem oddał głos swoim ministrom – mówiła z kolei Janina Paradowska, prowadząca czwartkowy Poranek Radia TOK FM.

Jerzy Baczyński, redaktor naczelny POLITYKI, dodał, że było to bardzo nietypowe posiedzenie Sejmu, bo trudno sobie przypomnieć, kiedy po raz ostatni mieliśmy taki ciąg wystąpień ministrów. Wypowiadali się jeden po drugim. – To był ciekawy przegląd dawno już przez niektórych zapomnianych kadr ministerialnych i tego, co mają do powiedzenia – mówił Baczyński.

Program socjalny, a co dla młodych?

Naczelny POLITYKI uznał, że sejmowe rozpoczęcie sezonu politycznego w wykonaniu premiera to była demonstracja tego, że PO nie zamierza do najbliższych wyborów iść jak na rzeź. – Premier podebrał główne postulaty opozycji. Skupił się na dwóch grupach, do których zaadresował swoje gesty ekonomiczne, które to grupy trudno uznać za taki naturalny elektorat Platformy.

Chodzi o rodziny wielodzietne i najuboższych emerytów. Według Baczyńskiego premier zaskoczył opozycję, która w całości jest lewicowa. – PiS, SLD i TR to są partie, które demonstrują się jako prospołeczne, roszczeniowe. Myślę, że właśnie dlatego później skupili się nie na treści, z którą trudno im polemizować, ale na formie tej debaty – ocenił naczelny POLITYKI.

Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej” stwierdził, że pierwszym celem premiera było przypomnienie Polakom, że mają premiera, że mają rząd i że ten rząd ma jakiś plan. – Bo przez ostatnie miesiące istniało wrażenie, że rząd gdzieś zaniknął, a i premier był mocno niewidoczny. Według dziennikarza premier zasygnalizował bardzo poważną sprawę związaną z reformą rent i emerytur: – Czy emerytura w Polsce powinna być procentowa, czy kwotowa?

Jerzy Baczyński zauważył, że wystąpienie premiera – choć było przede wszystkim polityczne – miało również wagę merytoryczną: – Kiedy premier mówił o dwóch priorytetach dotyczących osób starszych i dzieci, to brakowało mi czegoś na temat tego, co jest pomiędzy tą geriatrią i pediatrią. Dodał, że słuchając narracji prodemograficznej rządu, dziwi się, że politycy nie zauważyli, że tracimy młode pokolenie ludzi, którzy nie zakładają rodzin, bo nie mają pewności, czy znajdą pracę. – Głównym czynnikiem antydemograficznym jest właśnie brak pracy i to będzie aktualna sprawa za pięć, dziesięć i piętnaście lat. Oczekiwałbym od rządu dobrze sformatowanego i agresywnego programu tworzenia miejsc pracy – mówił naczelny POLITYKI.

Janina Paradowska zaoponowała, twierdząc, że jeśli spojrzy się całościowo na wystąpienia wszystkich ministrów, to taki program można sformułować następująco: – Chodzi o zapowiedzi ministra edukacji, grantów naukowych czy ministra pracy o umowach na czas nieokreślony. To składa się w jeden wspólny program, który rozpadł się na przemówienia poszczególnych ministrów.

Jednak, jak zauważył Jerzy Baczyński, premier przedstawił dwa priorytety, które są bardzo socjalne: – Nie przedstawił nic dla tych, którzy mają na to wszystko zarobić.

Który minister najlepszym mówcą

Janina Paradowska zaproponował mały ranking na temat tego, który minister najlepiej wypadł w środę w Sejmie. Pawel Wroński wytypował Bartłomieja Sienkiewicza i Radosława Sikorskiego: – Oni zawsze najlepiej sobie radzą w przemówieniach. Publicystka POLITYKI pochwaliła za konkretne przemówienie minister edukacji Joannę Kluzik-Rostkowską. Jak stwierdziła, wymieniona trójka przedstawiła zwarty komunikat, nie próbowała naśladować premiera.

Jerzy Baczyński zwrócił uwagę na retorykę wicepremiera Janusza Piechocińkiego: – Zawsze słuchając jego sposobu ekspresji, dochodzę do wniosku, że to dość oryginalny mówca. Do każdego zdania jest w stanie wtrącić wiele wątków, tworzyć wielowarstwowe konstrukcje. To było ciekawe retoryczne doświadczenie.

Piotr Kraśko nie wskazał żadnego ministra, ale zwrócił uwagę na przemówienia Janusza Palikota. – On najlepiej z całej opozycji zareagował na przemówienie. Opozycja okazała się bezradna. Zauważył, że czasem w Palikocie odzywa się duch logicznie myślącego przedsiębiorcy, który ma doświadczenie biznesowe i patrzy na politykę z innej perspektywy. – Szkoda, że Palikot przyjął założenie, że na byciu rozsądną opozycją, taką myślącą o gospodarce, daleko nie zajedzie. Wczoraj pokazał, że umie nią być i powinien się tego trzymać – uważa Kraśko.

Goście audycji Janiny Paradowskiej dość ironicznie komentowali słowa Mariusza Błaszczaka, szefa klubu PiS. – Jestem fanem Mariusza Błaszczaka, bo nie lubię być zaskakiwany, a on zawsze mówi mniej więcej to, czego się spodziewałem – ujawnił dziennikarz „Gazety Wyborczej”.

Paweł Wroński odniósł też wrażenie, że cała akcja została przygotowana na ostatnia chwilę: – Słychać było, że teksty, które wygłaszali ministrowie, były przygotowywane przez dyrektorów departamentów. Oni już na mównicy sejmowej próbowali, czasem nieudolnie, je skrócić.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną