Kraj

Sądowe systemy informatyczne pod kontrolą Ziobry

Branża IT przypuszcza, że celem resortu sprawiedliwości jest jakaś forma usprawnienia systemu informatycznego. Branża IT przypuszcza, że celem resortu sprawiedliwości jest jakaś forma usprawnienia systemu informatycznego. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

W sporze o ustrój sądów powszechnych umknął ważny detal – enigmatyczny zapis de facto wywłaszczający polskich twórców oprogramowania obsługujących sądowe systemy informatyczne, czyli sądy, prokuratury i komorników. W świetle ustawy minister sprawiedliwości będzie mógł przekazać „uprawnienia wynikające z autorskich praw majątkowych” Skarbowi Państwa, na przykład gdy uzna, że „zagrożona jest sprawność działania lub ciągłość funkcjonowania” tych programów (niezbędnych z punktu widzenia „interesu państwa” i „dobra wymiaru sprawiedliwości”), albo gdy porozumienie z właścicielami ich praw autorskich „napotka przeszkody”.

Bardzo to nieprecyzyjne, mętne i grozi samowolą. Poza tym minister może też wymagać wglądu w dokumentację i kody źródłowe. Właścicielom software’u w ramach rekompensaty będzie się zaś należało wynagrodzenie ustalone na podstawie opinii biegłych, z którymi – a jakże – minister może się nie zgodzić.

Samo uzyskanie przez ministra sprawiedliwości kompetencji do swobodnego przyznawania uprawnień prawnoautorskich na rzecz Skarbu Państwa jest kontrowersyjne i stawia pod znakiem zapytania sens biznesowy oferowania usług IT polskiemu sądownictwu – wyjaśnia Michał Starczewski z Kancelarii Prawnej Bartkowiak Wojciechowski Hałupczak Springer sp.j. – W konsekwencji polskie sądy nie będą miały możliwości korzystania z dobrego oprogramowania albo będzie ono oferowane po znacznie wyższych cenach niż te na dotychczasowych warunkach.

W nowym prawie znalazła się też nowa funkcja – koordynatora ds. informatyzacji sądownictwa powszechnego. Stąd w branży IT przypuszczenia, że celem resortu sprawiedliwości jest jakaś forma usprawnienia systemu informatycznego. Tyle że przeprowadzana w sposób kontrowersyjny i nieudolny. – Przyjęte rozwiązania będą raczej odstraszały przedsiębiorców od oferowania produktów IT, niż pomagały zarządzać projektami. Jeżeli nowe przepisy mają rozwiązywać jakieś problemy, z którymi spotkali się urzędnicy ministerstwa, to wydaje się, że jest to strzelanie z armaty do muchy – mówi Starczewski. Zapisy ustawy są precedensowe, więc w opinii środowiska resort sprawiedliwości najpewniej już ma problem z jakimś dostawcą tego typu usług. A jednocześnie ustawa nie precyzuje, czy przepis dotyczy przyszłych przetargów, czy też może zadziałać wstecz. Branża niepokoi się poza tym, że podobny mechanizm zostanie wdrożony także w innych obszarach administracji. Najpierw systemy informatyczne, potem sam internet?

Polityka 32.2017 (3122) z dnia 08.08.2017; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 7
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wojna państwa Marcinkiewiczów

Historia Izabeli i Kazimierza Marcinkiewiczów toczy się jak wieloodcinkowy serial. Ale to, co długo było celebrycką, plotkarską farsą, w najnowszych odsłonach nabiera cech greckiej tragedii. Spór byłego premiera z byłą żoną to przypadek rozwodu publicznego, z wykorzystaniem mediów oraz nowych instytucji prawnych.

Martyna Bunda
06.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną