Kraj

Kaczyński z sercem na dłoni. Ratuj się, kto może!

Jarosław Kaczyński Jarosław Kaczyński Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński zapowiedział przed wyborami politykę miłości. Gdy wilki wdziewają owcze skóry, trzeba zmykać na drzewo. Albo przygotować się do wojny.

PiS ogłosił, że trzyma rękę wyciągniętą do zgody, jest gotowy do współpracy z opozycją dla dobra narodu. Na cóż miałaby się zgodzić opozycja? Na sędziów-dublerów czy może na nieprzesłuchiwanie Jarosława Kaczyńskiego w sprawie Srebrnej? Dobre sobie! Opozycja musiałaby bez reszty zgłupieć, żeby legitymizować jawne gwałty na konstytucji, korupcję i nepotyzm, składając podstawowe wartości i zasady moralne na ołtarzu bożka zgody. Nie będzie wspólnictwa ani hipokryzji na zamówienie PiS. Opozycja nie będzie tańczyć tak, jak jej prezes zagra.

Czytaj także: PiS pokazuje jedynki na listach wyborczych

Ocieplanie prezesa, chowanie Pawłowicz

Specjaliści od politycznego PR zalecają politykom okresowe „ocieplanie wizerunku”. Widzieliśmy już Jarosława Kaczyńskiego czule przemawiającego do Rosjan, proponującego formalizację stanowiska szefa opozycji, a nawet bawiącego na jakichś wakacjach. Ostatnio podziwialiśmy go również „na ciepło” w sympatycznych, niemal familiarnych wywiadach.

Niby ludzie wiedzą, że to „ściema”, czyli gra pozorów, ale jednak nie wszyscy. Dla kilku procent wyborców wahających się, czy oddać głos na PiS, może to być rozstrzygająca zachęta. Nie można bagatelizować faktu, że PiS potrafi „schować” niewygodnych ludzi, jak Antoni Macierewicz, a nawet wycofać ich z polityki, jak w przypadku Krystyny Pawłowicz, która zapowiedziała swoje odejście.

Nawet sam Kaczyński pociesza nas, że więcej niż cztery lata nie będzie już nas swoimi rządami dręczył. Są tacy, którzy uwierzą, że to wszystko jest na serio. W końcu czasami się zdarza, że ktoś dojrzewa, uspokaja się, staje się bardziej odpowiedzialny i obliczalny. Chciałoby się wierzyć, że tak jest również w przypadku PiS, i trzeba pewnego wysiłku, aby uświadomić sobie, że w tej formacji to jest zupełnie wykluczone.

Czytaj także: Jak Kaczyński kupił poparcie wyborców

PiS ma sporo za uszami, więc gra cynicznie

Z punktu widzenia taktyki politycznej i PR zapowiedź złagodzenia tonu i pojednawczych gestów jest skierowana do tej części opinii publicznej, którą wychowywano w duchu ideałów pojednania, pokoju i zgody powszechnej. Takich osób – uwiedzionych przez moralne piękno zgody i jedności – jest wiele i z pewnością jest o co walczyć. Trudno, trzeba podjąć wysiłek wyjaśnienia ludziom, że uczciwość wymaga czasem, aby być stanowczym i walecznym.

Cynizm PiS bywa rozczulający. Joachim Brudziński był łaskaw orzec, że hasłem PiS jest pokora. Warto przypominać opinii publicznej butę i bezczelność władzy, towarzyszące łamaniu przez nią konstytucji i innych praw. PiS mówi nam: „nie mamy waszych płaszczy i co nam zrobicie?”, i trzeba ten cynizm pokazywać, w kontraście do sztucznie zadekretowanej na czas wyborów łagodności. Jeśli PiS tuli dziś uszy po sobie, to dlatego, że ma wiele za uszami – taki powinien być kontrujący komunikat PR opozycji.

Czytaj także: Wyborca ma zawsze rację. I staje się wyjątkowo cyniczny

PiS przykrywa afery, więc udaje spokój

W interesie PiS jest utrzymanie spokojnej atmosfery w czasie kampanii, aby utrudnić w ten sposób opozycji jednoznaczne i ostre komentowanie nadużyć w obozie władzy, takich jak afera Srebrnej, afera KNF, afera taśmowa, sprawki i konszachty Macierewicza, a przede wszystkim niszczycielskie i łamiące konstytucję działania związane z Trybunałem Konstytucyjnym, Krajową Radą Sądownictwa i Sądem Najwyższym. Są w tym szczerzy, ale muszą się zawieść. W czasie kampanii ani potem sprawy te nie zostaną pominięte ani zapomniane.

Czytaj także: Czy PiS jest aferoodporny?

Pora na politykę prawdy i stanowczości

Niestety, po stronie opozycji również nie brakuje uwiedzionych przez gołąbka pokoju. Niejeden polityk da się wziąć pod włos i sam zaknebluje sobie usta, gdy przyjdzie oceniać działalność PiS. W konkurencji „kto mówi łagodniej” przegrywa nie ten, kto nie ma racji, lecz ten, kto pierwszy nie zdzierży obłudy i się żachnie.

Dlatego trzeba zakłamanej „polityce miłości” PiS otwarcie przeciwstawić politykę prawdy i stanowczości. Jeśli opozycja podejmie tę pluszową rękawicę, jaką dziś rzuca jej PiS, z pewnością przegra. Powinna ją zignorować i robić swoje, uparcie przypominając, co wyprawiał przez te cztery lata PiS i czego można się jeszcze po nim spodziewać, gdyby przedłużył swój mandat. Nie dajmy się nabrać!

Czytaj także: Scenariusze na jesień

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dekolonizacja Pacyfiku trwa. Jest nowe nowe państwo

20 lat po zakończeniu wojny domowej Bougainville 98 proc. uczestników referendum opowiedziało się za niepodległością. Na razie jednak trudno być optymistą, co do przyszłości tego niewielkiego kraju.

Dominik Sipiński
11.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną