Kraj

PiS najwyraźniej sądzi, że będzie rządził dalej

Konwencja PiS w Lublinie, 7 września 2019 r. Konwencja PiS w Lublinie, 7 września 2019 r. Forum
Najważniejszy wniosek po Forum Ekonomicznym w Krynicy i konwencji PiS w Lublinie jest taki: partia rządząca uważa, że będzie rządziła także w przyszłej kadencji.

Oficjalnie politycy PiS wystrzegają się triumfalizmu, ale emanuje z nich pewność siebie, a przyznać też wypada, że w przeciwieństwie do konkurencji z PO czy Lewicy potrafią z rozmachem zrobić wyborczą konwencję. Pierwszymi mówcami w Lublinie byli nie politycy, lecz rodzina Piskorzów z Otwocka, która dziękowała ze sceny za program 500 plus. Trik sprytny, bo wzmacniający przekaz o „wiarygodności”, którym od dłuższego czasu raczą wyborców politycy PiS. Jeśli kluczowe obietnice zostały spełnione w tej kadencji, to – przekonuje obóz rządzący – kolejne też będą realizowane.

Czytaj także: Listy PiS do Sejmu i Senatu, czyli spryt prezesa

Kaczyński broni Kościoła i rodziny

Ale parę tysięcy działaczy przyjechało do Lublina przede wszystkim dla Jarosława Kaczyńskiego, który w długim przemówieniu skupił się nie tylko na obietnicach, lecz przede wszystkim dał słuchaczom wykład typu: „gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy”.

U podstaw programu PiS są „polskość” (która nie jest sprzeczna z „europejskością”) oraz Kościół katolicki. – Kościół był i jest głosicielem i dzierżycielem jedynego, powszechnie znanego w Polsce systemu wartości – mówił Kaczyński. I dodał, że „każdy dobry Polak musi wiedzieć, jaka jest rola Kościoła, musi wiedzieć, że poza nim jest nihilizm i ten nihilizm my odrzucamy”.

Szef PiS bronił też rodziny, ale wyłącznie takiej, która odpowiada gustom PiS. Jak to ujął Kaczyński, „rodzinę widzimy tak jak tutaj – jedna kobieta, jeden mężczyzna w stałym związku i ich dzieci – to jest rodzina”. W Lublinie nie było jednak tak ostrego ataku na środowiska LGBT jak w kampanii europejskiej. Stratedzy uznali widać, że tym razem można powiedzieć kilka zdań mniej.

Kaczyński ostatnie cztery lata zdefiniował jako walkę z postkomunizmem i próbę wprowadzenia „demokracji przedstawicielskiej”, podczas gdy – zdaniem szefa PiS – opozycja chciała ustroju „trybunalskiego”, czyli oddania władzy w ręce sędziów. Kaczyński zapowiedział, że w przyszłej kadencji zmiany w sądownictwie będą kontynuowane.

Interaktywna infografika „Polityki”: Sprawdź kandydatów do Sejmu i Senatu

Transfery socjalne też będą

Zmianom ustrojowym – które dla przeciwników PiS są po prostu demolowaniem rządów prawa – mają towarzyszyć kolejne transfery socjalne, inwestycje i rozwój gospodarczy. Kaczyński obiecał budowę „państwa dobrobytu” i osiągnięcie przez Polskę poziomu średniej unijnej w ciągu 14 lat.

Padły też konkretne zapowiedzi, które będą się dobrze prezentowały w spotach i na ulotkach: podniesienie płacy minimalnej do 3 tys. zł w 2020 r., dodatkowe emerytury i wyrównanie dopłat dla rolników (te trzy punkty zostały nazwane „hattrickiem Kaczyńskiego”).

Poza Kaczyńskim przemawiali Mateusz Morawiecki (dzień wcześniej szef PiS wskazał go w wywiadzie dla „Super Expressu” jako kandydata na premiera) i Beata Szydło. Premier obiecał stworzenie funduszy: na modernizację placówek ochrony zdrowia, na unowocześnienie szkół oraz na budowę stu obwodnic.

Szydło z kolei zapowiedziała budowę systemu stypendialnego dla studentów kierunków medycznych; pojawić się ma nowy zawód asystenta medycznego, który odciążyłby lekarzy i pielęgniarki od papierkowej roboty.

Kto sfinansuje obietnice

Początek kampanii pokazuje, że wszystkie partie poszły w hojne programy wyborcze. Politycy PiS nie zająknęli się nawet – obiecując wszystko wszystkim – o tym, co np. przedsiębiorcom nie podoba się wcale, czyli zniesieniu 30-krotności składek ZUS (przeciwko są pracodawcy i związkowcy), nie rozwodzili się też nad tym, skąd wezmą pieniądze na kosztujące wiele miliardów rocznie obietnice.

Podobnie mgliste w tej kwestii są jednak Koalicja Obywatelska i Lewica. I nie wydaje się, żeby opozycja w tej bitwie na programy (a w istocie na sprawność w ich pokazywaniu i wiarygodność haseł dla wyborców) mogła pokonać PiS, skoro nie umie zrobić nawet porównywalnej pod względem organizacyjnym konwencji.

Czytaj więcej: Wzrasta liczba Polaków żyjących w skrajnym ubóstwie

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Doktorat prezesa Jarosława Kaczyńskiego

Po ponad 30 latach od publicznej obrony znów dostępna jest praca doktorska Jarosława Kaczyńskiego. Poszukiwano jej od lat, spekulując nawet, czy aby taka na pewno powstała, bądź czy nie zawiera treści mało dziś politycznie poprawnych.

Marek Henzler
25.06.2007
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną