Kraj

PiS nie dostał mandatu do przejęcia całego kraju

Wieczór wyborczy w sztabie PiS Wieczór wyborczy w sztabie PiS Andrzej Iwańczuk / Agencja Gazeta
Między populistyczną prawicą a opozycją demokratyczną padł remis, głosy prawie idealnie rozłożyły się pół na pół. Polska jest głęboko podzielona, ale nie jest pisowska.

Przede wszystkim powinniśmy pamiętać o tym, że to wciąż sondaż. Dużo dokładniejszy niż wyniki badań prezentowanych przed głosowaniem, ale wciąż sondaż. Dlatego powinniśmy z dużą ostrożnością podchodzić do liczb pokazanych nam przez telewizje o godz. 21. Lecz kilka rzeczy już wiemy na pewno.

Czytaj też: PiS wygrywa wybory. Bierze większość?

Zwycięstwo prawicy skromniejsze od oczekiwań

Przede wszystkim nie spełniły się marzenia Jarosława Kaczyńskiego i jego podwładnych, powtarzane w partyjnej propagandzie, o miażdżącym zwycięstwie na poziomie prawie 50 proc. Wynik PiS, mimo wielkiej przewagi zasobów – wsparcia całej machiny, spółek skarbu państwa, telewizji publicznej – jest dużo skromniejszy od oczekiwań. Jest też dużo skromniejszy od większości przedwyborczych sondaży.

Może to oznaczać dwie rzeczy, nawet jednocześnie. Części wyborców, którzy chcieli zagłosować na PiS, w ostatniej chwili zadrżała ręka – nie chcieli oddać tej partii pełni władzy nad krajem. Z kolei część wyborców, która w ogóle nie chciała głosować, zdecydowała się jednak pójść do urn i zagłosować za partiami opozycji. To bardzo ważny sygnał na nadchodzącą kadencję.

Czytaj też: Rekordowa frekwencja. Prawie tak wysoka jak 30 lat temu

PiS nie ma mandatu do dalszego przejmowania kraju

Z ogłoszonej na podstawie exit poll symulacji rozkładu mandatów wynika, że PiS może mieć samodzielną większość w Sejmie, choć zapewne tylko o kilka głosów. Podobnie było w tej kadencji – w 2015 r. PiS dostał 37,6 proc. głosów. Podczas ostatnich czterech lat Kaczyński zachowywał się, jakby miał za sobą miażdżącą większość wyborców. Niedzielne wybory potwierdziły, że tej miażdżącej większości wciąż nie ma. Na inne partie zagłosowało ponad 56 proc. Polaków. I cokolwiek będzie się działo w ciągu najbliższych miesięcy, trzeba o tym pamiętać.

Ze strony przywódców PiS w kampanii padały niepokojące zapowiedzi: piętnowania elit, które „pracują dla naszych wrogów”, wymiany tych elit na inne, własne, ataków na media, samorządy czy organizacje pozarządowe. Wynik nie daje partii Kaczyńskiego mandatu do takich działań.

Licząc inaczej: między populistyczną prawicą (PiS plus Konfederacja) a opozycją demokratyczną (KO, Lewica i PSL-Koalicja Polska) padł remis, głosy prawie idealnie rozłożyły się pół na pół. Polska jest głęboko podzielona, ale nie jest pisowska.

Czytaj też: Koalicja zadowolona z drugiego miejsca

Gorzka lekcja dla opozycji

Demokratycznej opozycji nie udało się wygrać z PiS i to jest jej porażka. Nie potrafiła zdobyć wystarczającej liczby głosów, by odsunąć partię Kaczyńskiego od władzy czy nawet zmusić ją do stworzenia rządu koalicyjnego. To gorzka lekcja, z której liderzy będą musieli wyciągnąć polityczne wnioski.

Na poziomie indywidualnych wyników poszczególne ugrupowania osiągnęły jakieś sukcesy: koalicja wokół PO pozostanie drugim ugrupowaniem w Sejmie, lewica powróci do parlamentu, PiS nie udało się też wypchnąć z Sejmu ludowców. To ważne przyczółki, ale przed opozycją jeszcze długa praca, żeby przekonać Polaków na tyle, by powalczyć o władzę. Na razie powinna próbować patrzeć tej władzy na ręce.

Niepokojący jest wynik Konfederacji. Większość obserwatorów prognozowała, że przy wysokiej frekwencji skrajna prawica nie ma szans na mandaty. Okazało się, że w Polsce jest wystarczający popyt na radykalny populizm, by przepchnąć narodowców i Janusza Korwin-Mikkego przez próg wyborczy. Ten egzotyczny sojusz wsparła zapewne część wyborców, którzy odwrócili się od PiS, i część elektoratu Pawła Kukiza nieakceptującego sojuszu z ludowcami.

To jeszcze nie koniec

Z sondażu wynika też, że w wyborach wzięło udział ponad 60 proc. uprawnionych do głosowania – to rekordowa frekwencja od 1989 r. Z większej aktywności politycznej Polaków można się tylko cieszyć, dobrze by było, gdyby przełożyła się na coś więcej niż samo chodzenie do urn.

Kolejna runda wyborczego serialu przed nami – na wiosnę przyszłego roku wybory prezydenckie. O tym, czy na zwycięstwo większe szanse ma dziś kandydat obozu władzy, czy opozycji, dużo powie wynik wyborów do Senatu, którego jeszcze nie znamy. Prognozowany przez exit poll wynik wyborów do Sejmu pokazuje, że czeka nas jeszcze dużo emocji.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak się leczy na Stadionie? „Wstyd mi, że w tym uczestniczę”

Doktor M. leczy na Narodowym. Zaprosił mnie do Regent Warsaw Hotel, jednego z droższych w stolicy. To tutaj zakwaterowano personel szpitala tymczasowego.

Paweł Reszka
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną