Kraj

Trzaskowski, Antifa, Soros. Polska prawica na tropie spisków

Masz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Lublinie, marzec 2020 r. Masz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Lublinie, marzec 2020 r. Krzysztof Mazur / Agencja Gazeta
Polska skrajna prawica nie popiera protestów przeciw rasizmowi w USA, a jednocześnie przenosi ten sam ideologiczny spór na polski grunt.

„Antifa w USA morduje ludzi – Trzaskowski wspiera jej boówki w Polsce” (pisownia oryginalna) – mail o takim tytule otrzymali subskrybenci newslettera Marszu Niepodległości. Organizacja od lat przygotowuje obchody święta 11 listopada i tworzy Media Narodowe, finansowane z dotacji jej sympatyków. Jej newsletter jest z reguły luźną kompilacją analiz bieżących wydarzeń, artykułów o żydowskim lobby i prósb o datki.

Tym razem autorzy publikacji, na czele z podpisanym pod tekstem prezesem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robertem Bąkiewiczem, ostrzegają przed powtórką wydarzeń z USA.

Polscy narodowcy myślą jak Trump

Protesty po zabiciu George’a Floyda przez białego policjanta wywołały niespotykaną od półwiecza mobilizację przeciw rasizmowi. Po raz pierwszy od powstania ruchu Black Lives Matter w demonstracjach tłumnie uczestniczy biała młodzież, upadają pomniki konfederackich żołnierzy, kolejne miasta zapowiadają reformy służb mundurowych. Poparcie dla protestów przebija 70 proc. i uderza w Donalda Trumpa, tracącego popularność prawie we wszystkich segmentach elektoratu.

Polscy narodowcy oferują jednak skrajnie odmienną interpretację tego, co dzieje się w USA. Ich zdaniem panuje tam zupełna anarchia, a bogate i spokojne osiedla białych ludzi są plądrowane przez stada dzikich chuliganów. Wszystkiemu winna jest oczywiście Antifa, czyli ruch próbujący zahamować ekspansję odradzającego się faszyzmu. Od dawna ma go na celowniku Trump, który dwukrotnie chciał go wpisać – choć nie ma takiego mandatu – na listę organizacji terrorystycznych.

Czytaj też: „Terroryści”. Antifa znów na celowniku Trumpa

Identycznie o Antifie myśli polska skrajna prawica: razem ze środowiskiem LGBT+ uosabia najczystsze zło, uderza w tradycyjne wartości, no i dąży do wojny domowej. W newsletterze czytamy: „Wydarzenia, jakie mają miejsce w USA, pokazują nam, do czego będzie chciała doprowadzić lewica również w Polsce. Powód nie będzie ważny, bo sztucznie wygeneruje się go w mediach, których kapitał wspiera takie organizacje jak Antifa”.

Jakie to „wydarzenia” mają miejsce w USA zdaniem narodowców? „Podjudzona społeczność pastwi się nad zwykłymi ludźmi, bijąc i kopiąc. Nie oszczędza ona w swoich ciosach ani kobiet, ani osób starszych, ani niepełnosprawnych. Po pobiciu buntownicy okradają z dobytku całego życia. Te obrazy przerażają i powinny stanowić początek głębokiej refleksji”. Zaproszenie do refleksji jest istotne, bo już w kolejnych linijkach autorzy podsuwają „właściwą” ścieżkę interpretacyjną. Piszą oto, że „agresja lewicy wzrasta z roku na rok: zamieszki, dewastacje, pobicia, świętokradztwa, a wszystko przy finansowym wsparciu »filantropów« spod znaku Sorosa i polityków takich jak Rafał Trzaskowski”.

Trzaskowski przywódcą lewicowej partyzantki

Innymi słowy: obecne protesty w USA są dla Roberta Bąkiewicza i skrajnej prawicy odsłoną tej samej wojny, którą oni toczą nad Wisłą ze środowiskami liberalnymi i lewicowymi. W Stanach obrońcy „prawdziwych” wartości – czyli białego przywileju rasowego i chrześcijańskiej wizji społeczeństwa – są „mordowani” przez „terrorystów” z lewicy, sponsorowanej przez żydowskie lobby, czyli Sorosa. A skoro stypendystą Sorosa był Rafał Trzaskowski, w dodatku znany z wprowadzenia Deklaracji LGBT+ i bronienia praw opozycji do demonstracji, to znaczy, że jest mecenasem lewicowego terroryzmu. Popieranie go stwarza warunki tej samej anarchii, która właśnie dewastuje USA. A wybranie na najwyższy urząd w kraju – grozi przemocą i ruiną „prawdziwej Polski”. Krótko mówiąc – jeśli głosujesz na Trzaskowskiego, sam się prosisz, by splądrowali ci dom i zgwałcili dzieci.

Można się zżymać, że newsletter Marszu Niepodległości trafia do garstki sympatyków o sztywnych przekonaniach. Ale tą samą kalką ideologiczną posługują się prawicowe media o większym zasięgu i dużo bliższe rządowi PiS. Tygodnik „Sieci” z 8 czerwca Trzaskowskiemu poświęcił większość numeru, prezentując go tak samo jak narodowcy. Prezydent Warszawy ma na okładce czarną bluzę z logo Antify i tęczową opaskę na ręku. W tle widać płomienie i policjantów w szturmowym umundurowaniu. Choć to inne medium, mogłoby więc służyć za ilustrację newslettera Bąkiewicza: Trzaskowski jest tu lansowany na lidera lewicowej partyzantki, zostawia za sobą chaos i zgliszcza.

Oczywiście robi to na fali światowych zamieszek, a w tym samym numerze bracia Karnowscy na okładce reklamują tekst „ANTIFA – Bojówki, które niszczą Amerykę”. Kandydat KO na prezydenta w Polsce chciałby zatem zaprowadzić ten sam porządek co rozbójnicy spod znaku Black Lives Matter za oceanem. Zniszczyć naszą tradycję i państwowość, co na łamach „Sieci” prognozował wcześniej Stanisław Janecki, pisząc, że Trzaskowski, gdyby wygrał, „stałby się syndykiem masy upadłościowej po państwie, które w dotychczasowej formie przestałoby istnieć”.

Czytaj też: Skrajna prawica gra roszczeniami. Antysemityzm się opłaci?

Rasizm w prawicowej sieci

Jednocześnie prawicowy internet wyśmiewa tych Polaków, którzy protestują przeciw rasizmowi. Adrianna Gąsiorek, główna sekretarz ONR, opublikowała na Twitterze zdjęcie z poznańskiej demonstracji Black Lives Matter: widać trójkę młodych ludzi leżących twarzą do ziemi. Gest przypomina o brutalności policji wobec czarnoskórych Amerykanów, ale dla Gąsiorek to co najwyżej dziwactwo. Autorka wpisu przekonuje, że czarnoskórzy popełniają najwięcej przestępstw w USA, zabójstw też, wywodząc, że każdy czarny to kryminalista, a policja traktuje ich tak, jak na to zasługują.

Na prawicowym Twitterze i Facebooku można znaleźć morze komentarzy rasistowskich i ksenofobicznych. Dominują hasła o genetycznym lenistwie czarnoskórych, promowaniu socjalu i zgniliźnie liberalizmu, który do tego wszystkiego doprowadził. Przemieszane z prześmiewczymi uwagami, że Polska ma się nijak do amerykańskich problemów, a protesty przed ambasadą USA w Warszawie nie mają sensu. Oraz hasłami, że trzeba zrobić wszystko, by nie dopuścić u nas do podobnej sytuacji. Choćby przemocą.

Oczywiście można skrajnej prawicy wytykać błędy logiczne. Przeszkadza im „sponsorowany” przez Sorosa Trzaskowski, ale wielbią Viktora Orbána, któremu amerykański miliarder żydowskiego pochodzenia też zapłacił za pobyt naukowy, w dodatku na tej samej uczelni – Uniwersytecie Oksfordzkim. Krzyczą, że protesty przeciwko brutalności policji w USA są nad Wisłą bezpodstawne, a zarazem twierdzą, że polskie wybory prezydenckie są odsłoną tego samego konfliktu ideologicznego. Przestrzegają przed przeniesieniem na polski grunt sporu, który sami... na polski grunt przenieśli.

Polska ma zapłonąć

Co gorsza, niczym niepohamowani prą do radykalizacji nastrojów społecznych. Przedstawiając skrzywiony obraz amerykańskich protestów i stawiając znak równości między walką o prawa obywatelskie i terroryzmem, dają do zrozumienia, że sami są gotowi na przemoc. Jeśli Trzaskowski i jemu podobni przejmą władzę, Polska może przestać istnieć – mówią. A że są gotowi jej bronić każdym kosztem, nie cofną się przed konfrontacją. Narodowcy robią więc wszystko, żeby Polska zapłonęła. I sami podkładają ogień.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną