Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Duda nabrany i nagrany przez pranksterów z Rosji. Kto za to odpowie?

Prezydent RP Andrzej Duda Prezydent RP Andrzej Duda Jakub Szymczuk / Kancelaria Prezydenta RP
Co zawiodło, kto nie dopełnił obowiązków, gdzie jest luka w systemie umożliwiająca dodzwonienie się do prezydenta i wypytywanie go o nonsensowne kwestie?

Od słuchania tej rozmowy bolą najpierw uszy, potem głowa, a co wrażliwszych może i serce. Oto prezydent RP Andrzej Duda kilka godzin po wyborze na drugą kadencję daje się wciągnąć w dziwną rozmowę z osobą podającą się za sekretarza generalnego ONZ, choć mówiącą językiem i o sprawach, o których w gratulacyjnej, kurtuazyjnej rozmowie człowiek na takim stanowisku mówić nie powinien.

Czytaj też: Cicha władza Kamińskiego

Duda nagrany. Kancelaria potwierdza

Rozmówcami okazują się rosyjscy kawalarze, internetowi pranksterzy, którzy nawet jeśli nie są formalnie powiązani z rosyjską FSB, GRU czy innymi odnogami putinowskiego imperium, de facto pracują na jego rzecz, obnażając niekompetencję służb kontrwywiadowczych i urzędniczego otoczenia przywódców Zachodu. Udało im się z Emmanuelem Macronem, udało z Borisem Johnsonem, udało się w końcu z Andrzejem Dudą.

Idealnie wybrali moment, zadzwonili do prezydenta prawdopodobnie jeszcze w powyborczą noc, gdy emocje górowały nad rozsądkiem, a kampanijny rozgardiasz nad procedurami. Podali się za osobę ze światowego świecznika, choć nie przywódcę ani czynnego polityka, tylko kogoś powszechnie szanowanego, z kim nie da się nie porozmawiać, nawet jeśli dzwoni w środku nocy.

Nagranie zostało wrzucone potem na Youtube′a i nie muszą go już nawet powielać rosyjskie propagandowe media. Zasięgi robią się same, bo wszyscy chcą posłuchać – najpierw z niedowierzaniem, szukając dowodów na deepfake′a, potem z zażenowaniem bądź gniewem, gdy autentyczność rozmowy została w końcu potwierdzona.

Czytaj też: Kontrwywiad nie istnieje, rosyjscy zabójcy panoszą się w Polsce

Nagranie z Dudą. Kto nie dopełnił obowiązków?

Wszyscy zadają sobie teraz pytania, jak mogło do tego dojść, kto za to odpowiada, jakie wyciągnąć konsekwencje i co z tego ma być nauczką na przyszłość.

Na pewno rzetelne wyjaśnienia należą się zarówno Państwu – obywatelom i wyborcom – jak i państwu w jego instytucjonalno-strukturalnym wymiarze. Co zawiodło, kto nie dopełnił obowiązków, gdzie jest luka w systemie umożliwiająca dodzwonienie się do prezydenta i wypytywanie go o nonsensowne kwestie? Trudno nie zakwalifikować tego incydentu jako kompromitującej wpadki funkcjonariuszy i urzędników kraju rzekomo szczególnie wyczulonego na przypadki rosyjskiej dezinformacji, propagandy, fake newsów i manipulacji. Jeśli do sprawy podchodzić niezwykle poważne i traktować internetowe filmiki jako broń w wojnie informacyjnej, można wręcz mówić o ataku na powagę państwa polskiego. Gdyby ująć rzecz jeszcze poważniej, mieliśmy do czynienia z fejkowym zamachem na głowę państwa, przed którym nie obroniły jej odpowiedzialne za bezpieczeństwo komunikacyjne służby ani nie uchronił się on sam.

Czytaj też: Rosja i jej służby permanentnie wpływają na wybory w Polsce

Andrzej Duda stracił czujność

Treść rozmowy sugeruje, że zawiódł nie tylko system, ale czujność straciła też sama pierwsza osoba w państwie. Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy – nawet ci, którzy mają za sobą edukację czy dłuższy pobyt w Wielkiej Brytanii lub USA – mają często problem z akcentem. Każdy, kto przebywał w międzynarodowym otoczeniu i słyszał kogoś ze wschodu mówiącego po angielsku, wie, o co chodzi. Prezydent Duda ani nie wyczuł tego akcentu, ani nie powziął wątpliwości, dlaczego w taki sposób mówi do niego Portugalczyk, rzekomy Antonio Guterres. Co prawda słychać, że prezydent jest co najmniej zaskoczony treścią zadawanych pytań, szczególnie o relacje polsko-ukraińskie, ale nie przychodzi mu do głowy, by dziwnie toczącą się konwersację zakończyć na własnych warunkach.

Mało tego, sam pozwala sobie na komentarze, których nawet w nieoficjalnych rozmowach prowadzonych na telefonicznych łączach powinien unikać w dobie powszechnego nagrywania. Mógł przecież pamiętać, że osoby otaczane z reguły wyższym poziomem ochrony też musiały się tłumaczyć. Celowo nie przytaczam konkretnych fragmentów, by nie dawać pożywki wrogim Polsce powielaczom prasowych tekstów, rozmowa jest przecież powszechnie dostępna i każdy, kto chce, może ją odsłuchać. Nie będę się też pastwił nad angielszczyzną Dudy, w której ocenie zdania są podzielone. Osobiście wolałbym, by powszechny dla przywódców państw język komunikacji w NATO, ONZ i Unii Europejskiej był prezydentowi Polski mniej obcy.

Czytaj też: Ekspert Zybertowicz. Od wykluczania z polskości

Nie dajmy się nabrać

Stała się więc rzecz zarazem straszna i śmieszna. Przez najbliższe godziny, może dni, będziemy świadkami spektaklu równie komicznego i przerażającego, co sama nagrana rozmowa.

Otoczenie prezydenta, jego poplecznicy w mediach, przedstawiciele rządzącej partii już zaczynają przekonywać Polaków, że Andrzej Duda wcale nie wypadł źle, że nie popełnił żadnej wpadki, że nie dał się wciągnąć w ryzykowne dywagacje – a więc, Polacy, nie przesadzajcie, nic się nie stało. Nie dajmy się nabrać. Z łatwością możemy sobie wyobrazić, co działoby się, gdyby w podobny sposób nabrany i nagrany został któryś z liderów opozycji, na przykład Rafał Trzaskowski, lub poprzedni prezydent Bronisław Komorowski (za czasów urzędowania). Dopiero uświadomienie sobie, że żaden polski prezydent ani premier nie został nigdy w ten sposób ośmieszony, pokazuje rozmiar tej wpadki.

Czytaj też: Rosyjskie komando śmierci krąży po Europie

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Węgierska azylantka Patrycja Kotecka. „Są sprawy, które mogą wyjść na jaw. To ją psychicznie rozkłada”

Inteligentna, odporna psychicznie i tajemnicza. Ma wpływy w mediach. Decydowała o tym, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od niedawna znajduje się pod ochroną węgierskiego rządu. Jaką rolę odgrywa Patrycja Kotecka-Ziobro?

Anna Dąbrowska
29.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną