Polityka. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

Subskrybuj
Kraj

Dni Mejzy w rządzie są policzone. Ziobro z Kamińskim otwierają szampana

Łukasz Mejza w Sejmie. 2 grudnia 2021 r. Łukasz Mejza w Sejmie. 2 grudnia 2021 r. Mateusz Włodarczyk / Forum
Jarosław Kaczyński musiał o wszystkim wiedzieć. Klecąc większość sejmową, nie mógł jednak wybrzydzać i wziął na pokład Mejzę z Bortniczukiem. Jak mówi Donald Tusk, większość sejmowa lepiona jest błotem. I chyba ma rację.

Sprawa wiceministra sportu, posła Partii Republikańskiej (zasiadającego w Sejmie na miejscu zmarłej posłanki PSL Jolanty Fedak) Łukasza Mejzy, który – jak donosi Wirtualna Polska – wyłudzał m.in. od rodziców chorych na raka dzieci bardzo duże kwoty, oferując wysoce wątpliwe i niezatwierdzone do stosowania „terapie genowe”, wielu politykom wydaje się tą, która może wreszcie zadrapać teflon pokrywający gładką powłokę PiS i jego rząd. Wydaje się, że żadne szalbierstwa – nepotyzm, złodziejstwo, represje wobec sędziów itd. – nie robią wrażenia na zwolennikach rządu, lecz gdy niegodziwość wymierzona jest w dzieci, odsłonić się mogą głębiej ukryte pokłady wrażliwości na co dzień nieczułych na moralne zło obywateli.

Na to liczą politycy opozycji, którzy bardziej niż innymi niegodziwościami w kręgach władzy zajmują się właśnie Łukaszem Mejzą. Nawet Donald Tusk poświęca mu wiele uwagi w swoich wypowiedziach, a niektórzy posłowie, na czele z Jagną Marczułajtis, zajęli się Mejzą gruntownie. Oprócz sprawy pseudomedycznej firmy Mejzy na tapecie jest jeszcze podejrzenie fałszowania przez niego podpisów pod listami poparcia kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. Nowa Lewica złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury na podstawie informacji upublicznionej na Twitterze przez Roberta Gwiazdowskiego, lidera inicjatywy Polska Fair Play, bez powodzenia startującej we wspomnianych wyborach.

Sprawdź: Falowanie czy tąpnięcie? Co się dzieje z poparciem PiS

Dni Mejzy są policzone

Tak czy inaczej, reakcje polityków opozycji nie pozostają bez efektu, skoro po spotkaniu klubu PiS, które odbyło się w środę 1 grudnia, Jarosław Kaczyński był nawet łaskaw powiedzieć, że „cała sprawa będzie wyjaśniona i będą wyciągnięte wnioski”. Oznacza to, że dni Mejzy w rządzie i w obozie władzy są policzone, choć jak zwykle nieodgadniony jest termin wykonania wyroku; Kaczyński nie może przecież sprawiać wrażenia, że działa pod dyktando opozycji i mediów. Jak się wyraził, „nie jest niczyim zakładnikiem”.

Ciekawe, czy okaże się, że nie jest również zakładnikiem Zbigniewa Ziobry i Mariusza Kamińskiego, bo dowiadujemy się dziś (informuje o tym OKO.press), że CBA i prokuratura prowadzą sprawę dotyczącą podejrzanych zakupów propylenu, jakich miał dokonać w 2018 r. w roli wiceprezesa Zakładów Azotowych Kętrzyn ich wiceprezes Kamil Bortniczuk, obecnie minister sportu i szef Łukasza Mejzy. Śledztwo trwa od dawna i Kaczyński musiał o tym wiedzieć. Klecąc większość sejmową, nie mógł jednak wybrzydzać i wziął na pokład Bortniczuka, należącego do grupy Adama Bielana, czyli rozłamowców od Jarosława Gowina. Jak mówi Donald Tusk, większość sejmowa lepiona jest błotem. I chyba miał rację.

Czytaj też: PiS się rozjeżdża

Mejza, Obajtek i respiratory

Robert Gwiazdowski, komentując zarzuty wobec służb, iż nie sprawdziły dokładnie, kim jest Mejza, zanim wprowadzono go do rządu, sugeruje, że właśnie dlatego w nim się znalazł, że ze służbami współpracuje. Po aferze z respiratorami, które za zgodą służb „kupiono” od handlarza bronią, takie hipotezy brzmią całkiem prawdopodobnie. Nie tylko zresztą ten znany komentator, lecz również poseł Zbigniew Giżyński, do niedawna dygnitarz PiS, twierdzi, że za sprawą Mejzy stoją służby, uruchomione przez Ziobrę i Kamińskiego do osłabienia premiera Mateusza Morawieckiego.

Bez sympatii dla posła Girzyńskiego trzeba przyznać, że jest to bardzo prawdopodobne. Jednakże dlaczego właściwie Morawiecki jak dotąd broni Mejzy i nie wyrzuca go z rządu? Może dlatego, że w PiS generalnie obowiązuje zasada, że swoich broni się do ostatka, a przyznanie się do czegokolwiek złego jest ostatecznością? W taki sposób np. Daniel Obajtek, pomimo bardzo ciężkich i dobrze uzasadnionych przez śledztwa dziennikarskie zarzutów, zachował stanowisko prezesa PKN Orlen.

Poza tym zmieniły się warunki psychologiczne i moralne uprawiania polityki i rządzenia. Nie ma już bowiem opinii publicznej, która mogłaby być czymś gremialnie oburzona – są tylko „swoi” (którym nic na razie nie przeszkadza) i „oni”, którzy i tak pozostają w stanie permanentnego (acz bezsilnego) oburzenia. A może po prostu o losie Mejzy decyduje wyłącznie Jarosław Kaczyński i powiedziano Morawieckiemu, żeby się na razie nie wtrącał, zanim Nowogrodzka nie podejmie decyzji? No i wreszcie jest hipoteza ta sama co zawsze w takich przypadkach: Mejza i stojący za nim ludzie mają jakieś kwity, którymi szantażują kierownictwo PiS. Jednak to wydaje się mało prawdopodobne, bo w naszych czasach żadne kwity już nie działają, a przynajmniej nie dłużej niż przysłowiowe trzy dni. Jeśli istnieje jakakolwiek szansa na poruszenie opinii publicznej, to chyba tylko przekroczenie przez politycznego gangstera tej granicy, którą jest krzywdzenie dzieci.

Czytaj też: Czmychający Kaczyński

Ziobro i Kamiński otwierają szampana

Rzeczywiście, jeśli Łukasz Mejza żerował na tragedii rodzin dotkniętych chorobą nowotworową dziecka, łudząc ich wizją „nowatorskich terapii” za granicą i szermując prostackim i bezdusznie manipulatorskim hasłem „leczymy nieuleczalne”, to mamy do czynienia z czymś więcej niż ze zwykłym cwaniactwem, które w kręgach tej władzy spotykamy co krok. To jakaś szczególna i okrutna podłość, choć można zakładać, że sprzyja jej niski poziom intelektualny pana Mejzy, który ma na tyle słabo rozwinięty zmysł krytyczny, że nie widzi, jak okrutne jest dawanie fałszywej nadziei zrozpaczonym rodzicom i jak wielkim złem jest wyłudzanie od nich pieniędzy i wpędzanie ich w długi.

Zresztą tacy ludzie wypierają swoją winę, uciekając w fałszywą i pozorną wiarę w sens swojej działalności. Kto wie, czy Łukasz Mejza, patrząc w lustro, nie mówi do siebie, że przecież namawiając rodziców do wykupienia „terapii”, w jakiejś mierze sam wierzył w ich skuteczność. Cóż, wiarę też można sobie wmówić. Gdy trzeba wyczyścić sumienie, aby nie przeszkadzało w zarabianiu pieniędzy, każda metoda jest dobra.

Zobaczymy, co będzie dalej, lecz z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że głowy polecą. A jak polecą głowy i znów zachwieje się większość parlamentarna, to panowie Ziobro, Kamiński i Święczkowski będą mogli otworzyć nie pierwszego już przecież szampana.

Czytaj też: Moment przesilenia może być już całkiem blisko

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Testy antygenowe i omikron. Jak poprawnie zrobić wymaz?

Testy antygenowe na koronawirusa mają tę zaletę, że są szybkie i można je zrobić samodzielnie, ale wiele wskazuje, że w dobie omikronu będzie trzeba zmienić sposób ich wykonywania. Większa skuteczność wykrywania infekcji jest szczególnie istotna w kontekście ostatniego komunikatu WHO.

Piotr Rzymski
12.01.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną