Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Kraj

Morawiecki tłucze ryczące jelenie, czyli jak blisko jest dymisja premiera

Premier Mateusz Morawiecki Premier Mateusz Morawiecki Krystian Maj / Kancelaria Prezesa RM
Mamy premiera, który jest zwalczany przez polityków PiS i koalicjanta, który słabnie w partii i ma sporo słabsze niż na początku kadencji notowania. Sondaże CBOS jasno pokazują, że zaufanie do premiera jest niższe niż w 2019 r., a ocena pracy rządu – bardziej krytyczna. Nie wiemy natomiast, czy Morawiecki te turbulencje przetrwa.

Teza, że Mateusz Morawiecki latem 2022 r. politycznie słabuje, jest truizmem. „Stary” PiS ewidentnie gra przeciwko premierowi; jeszcze w czerwcu Jacek Sasin podjął w swym resorcie licznych wrogów Morawieckiego z pełną świadomością, że takiego spotkania nie uda się utrzymać w tajemnicy (pisali o tym dziennikarze Radia Zet, Onet i wp.pl). Publicznie premiera krytykuje Zbigniew Ziobro.

Morawiecki zawsze budził niechęć w części PiS

Czerwcowe rozdanie partyjnych stołków pokazało osamotnienie Morawieckiego w PiS. Żaden z jego ludzi nie został „opiekunem wojewódzkim”, czyli nadzorcą struktur na poziomie regionu. Te funkcje przypadły raczej politykom z innych parafii – Beacie Szydło, Andrzejowi Adamczykowi, Markowi Kuchcińskiemu, Elżbiecie Witek czy Markowi Suskiemu. Także wśród 94 nowych pełnomocników okręgowych niewielu jest ludzi kojarzonych z szefem rządu. To dość jasna wskazówka, że wpływ Morawieckiego na listy wyborcze PiS będzie ograniczony.

Mariusz Janicki: Premier pilnie poszukiwany

Ludzie premiera też przeżywają ciężkie chwile. Szefa kancelarii Michała Dworczyka powoli grzebie afera mailowa (podobnie jak kilku niższej rangi doradców Morawieckiego). Nie chodzi nawet o prawdziwe skandale (jak rozmowy z Julią Przyłębską o terminach rozpraw), bo to pewnie w PiS nie robi wrażenia, ale np. o odgórne usuwanie Szydło z sondażu zaufania do polityków.

Minister rozwoju Waldemar Buda jest obwiniany za negocjacje „kamieni milowych” z Brukselą, minister ds. europejskich Konrad Szymański – za całokształt polityki unijnej.

Tego typu zabawy to oczywiście chleb powszedni dla polityków i zasadniczo nic nowego; Morawiecki zawsze budził niechęć części PiS i całej Solidarnej Polski, a plotki o jego dymisji krążyły choćby w okolicach wyborów kopertowych w 2020 r.

To, co się zmieniło dziś, to kontekst. Morawiecki jest jak malarz, który przez kilka lat masowo produkował jelenie na rykowisku i całkiem nieźle urządził się na rynku takich dzieł sztuki. Teraz zaś moda się zmienia i klienci wolą białe jednorożce na zielonej łące, a nasz malarz dalej tłucze ryczące jelenie. I nawet jak stara się machnąć jednorożca, to wychodzi mu jeleń.

Innymi słowy, dziś – w obliczu wysokiej inflacji, coraz wolniejszego wzrostu gospodarczego, obaw o to, czy nie zabraknie opału i czy ludzi będzie na niego stać – Morawiecki rozmija się z oczekiwaniami ludu pisowskiego. Jego opowieść o rozwoju, inwestycjach i polskiej potędze gospodarczej („mamy najniższe bezrobocie w historii; niech Niemcy sami zbierają sobie szparagi”) nie pasuje do obecnych czasów. Zwłaszcza że nie dowiózł dotąd – mimo obietnic – pieniędzy z Unii, a Polski Ład okazał się polityczną katastrofą. Informacje o tym, że rok temu – gdy inflacja jeszcze nie szalała, a rząd publicznie jej się nie obawiał – premier kupił obligacje za ponad 4 mln zł, też nie pomagają.

Czytaj też: Kamienie u szyi Morawieckiego. PiS już wie, że zmarnował czas

Morawiecki do dymisji? Pozostaje śledzić sondaże

Mamy więc premiera, który jest zwalczany przez liczne grono polityków PiS i koalicjanta, który słabnie w partii i który ma sporo słabsze niż na początku kadencji notowania. Sondaże CBOS jasno pokazują, że zaufanie do premiera jest niższe niż w 2019 r., a ocena pracy rządu – bardziej krytyczna. Nie wiemy natomiast, czy Morawiecki te turbulencje przetrwa.

– Czy jest chociażby ziarno prawdy w doniesieniach o tym, że Mateusza Morawieckiego zastąpi Mariusz Błaszczak? – spytał w zeszłym tygodniu uczestnik spotkania z Jarosławem Kaczyńskim w Płocku.

– Nie ma – odparł prezes PiS.

W ślad za naczelnikiem ruszyli podkomendni. „Dzisiaj – z woli naszego środowiska politycznego i Jarosława Kaczyńskiego – premierem jest Mateusz Morawiecki. Koniec kropka. Pozycja premiera jest bardzo mocna i wynika z faktu, że cieszy się poparciem lidera Zjednoczonej Prawicy, czyli Jarosława Kaczyńskiego” – powiedział Joachim Brudziński w rozmowie z „Głosem Szczecińskim”.

Te deklaracje niczego nie przesądzają. Kaczyński nie zapowiadał przecież dymisji Beaty Szydło, a po drugie, odniósł się jedynie do zastąpienia Morawieckiego Błaszczakiem. W wypowiedzi Brudzińskiego mamy natomiast słowo „dzisiaj” oraz podkreślenie, że premier jest na stanowisku z woli prezesa. A wola prezesa – rzecz zmienna, o czym świadczą losy wcale licznych byłych ministrów, a nawet dwojga popularnych swego czasu premierów.

Dymisji Morawieckiego nie można zatem wykluczyć, ale argumenty za tym, że dotrwa do końca kadencji, są wciąż mocne. PiS nadal wysoko prowadzi w sondażach, osobiste notowania premiera są niezłe, a oczywistego następcy brak (Błaszczak nie wydaje się gotowy do tej roli). Operacja dymisji rządu przy niepewnej większości byłaby zaś ryzykowna. Nie dość, że Morawiecki ma co najmniej kilku wiernych sobie posłów, to jeszcze Kaczyński musi wiedzieć, że ustawiłaby się do niego długa kolejka polityków żądających posad i miejsc na listach w zamian za głos w Sejmie. Wszystko zaś wyglądałoby na ruch raczej mocno defensywny niż wspaniałe nowe otwarcie.

Pozostaje nam więc śledzić sondaże. Jeśli drożyzna zacznie zjadać poparcie dla rządu i PiS, jeśli osobiste notowania Morawieckiego zaczną zjeżdżać, to prawdopodobieństwo zmiany premiera będzie rosło, bo w którymś momencie prezes może uznać, że trzeba będzie jakiś zdecydowany ruch wykonać.

Czytaj też: Kaczyński odchodzi. Ziobro triumfuje, Morawiecki osłabiony

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną