Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

PiS po stronie lekarzy antyszczepionkowców. Gra na efekt mrożący

Marsz antyszczepionkowców w Lublinie Marsz antyszczepionkowców w Lublinie Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Pod płaszczykiem obrony wolności słowa władza wytacza działa przeciwko izbom lekarskim, zwłaszcza ich organom powołanym do kontroli przestrzegania Kodeksu Etyki.

Odpowiedzialność zawodowa lekarzy przed izbami lekarskimi i wysłuchanie dr. Zbigniewa Martyki to dwa punkty porządku obrad, które zdominowały w ostatni piątek przebieg inauguracyjnego posiedzenia nowego zespołu parlamentarnego ds. funkcjonowania izb lekarskich. Jeśli rządy Prawa i Sprawiedliwości, choćby w aspekcie propagandowej polityki medialnej, przypominają komuś czasy PRL, może do listy takich skojarzeń dołączyć niechęć, jaką obecna władza przejawia wobec samorządu lekarskiego.

W obradach zespołu, zdominowanego przez posłów Zjednoczonej Prawicy, uczestniczył Marcin Warchoł, sekretarz stanu z Ministerstwa Sprawiedliwości, który skrytykował procedury prawne stosowane przez sądy lekarskie. A przecież kiedy w 1950 r. Sejm uchwalał z inspiracji Bolesława Bieruta ustawę o likwidacji izb (powstałych w Polsce w 1923 r.), również chodziło o zdeptanie porządku prawnego w środowisku lekarskim i odebranie mu decyzyjności w kwestiach etyki zawodowej.

MS będzie bronić przeciwników szczepień

Impulsem do powołania w Sejmie zespołu parlamentarzystów jawnie krytykujących działalność izb lekarskich, zwłaszcza ich organów powołanych do kontroli przestrzegania Kodeksu Etyki (a więc rzeczników odpowiedzialności zawodowej i sądów), są sprawy wytaczane lekarzom sprzeciwiającym się szczepieniom oraz dezawuującym w mediach społecznościowych politykę rządu podczas pandemii.

Nie powinno więc dziwić, że przewodniczącą tego sześcioosobowego gremium została Anna Maria Siarkowska, a jedną z trzech (!) zastępczyń Maria Kurowska. Obie dały się wielokrotnie poznać ze swych antyszczepionkowych poglądów i sprzyjania rozmaitym antynaukowym bredniom.

Do tej pory tego rodzaju występki traktowane były przez rząd z pobłażliwością („Uprzywilejowana kasta? Jacek Kurski z kolegami”), ale odkąd izby lekarskie wzięły się za uciszanie niepokornych członków swojej korporacji nazywających szczepienia eksperymentem, zwłaszcza Ministerstwo Sprawiedliwości uznało to za pretekst, by wytoczyć nowe działa przeciwko korporacji lekarzy. Wojna, jaką toczy z nimi od lat minister Zbigniew Ziobro, jest powszechnie znana, więc wysłanie do Sejmu jego zastępcy Marcina Warchoła, by postraszył Naczelną Izbę Lekarską zaangażowaniem Prokuratora Generalnego w obronę jednego z antyszczepionkowych lekarzy (a może i wszystkich?), ma przynieść efekt mrożący.

Co na to Ministerstwo Zdrowia i Adam Niedzielski, który nieudolnie rozprawia się z ruchami antyszczepionkowymi, a stale narzeka, że rosnąca popularność naukowego ciemnogrodu w Polsce uniemożliwia skuteczne zapobieganie covid i grypie? Marcin Warchoł to przecież członek tego samego rządu, który wbrew zakazowi szefa resortu zdrowia zachwalał lecznicze właściwości amantadyny. Teraz jednak wzorem najlepszego lekarza nie jest dla niego już tylko dr Włodzimierz Bodnar (który tę kurację rozpowszechniał), lecz dr Zbigniew Martyka, ordynator oddziału obserwacyjno-zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej, któremu Okręgowa Izba Lekarska w Krakowie odebrała w grudniu na rok prawo wykonywania zawodu za szerzenie opinii niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną.

Warchoł zarzuca izbom lekarskim cenzurę

Dr Martyka był gościem podczas obrad zespołu i dowodził, że przed sądem lekarskim pogwałcono jego prawa do obrony oraz do wolności słowa. Ale jego przyjazd do Warszawy po wsparcie ze strony wiceministra sprawiedliwości (który jest również pełnomocnikiem rządu ds. praw człowieka) oraz parlamentarzystów poprzedził obszerny wywiad, jakiego udzielił pod koniec 2022 r. „Naszemu Dziennikowi”. Również obecny podczas posiedzenia Jan Pospieszalski, znany ze swych antyszczepionkowych sympatii, będzie wspierał lekarza w apelacjach, ponieważ wytoczona mu sprawa nie ma jeszcze swojego finału.

Minister Warchoł zalecił lekarzowi, choć nie wprost, zaskarżenie wyroku krakowskiego sądu okręgowego do Naczelnego Sądu Lekarskiego w Warszawie, a w razie jego utrzymania złożenie kasacji do Sądu Najwyższego. „Mam nadzieję, że sprawa zakończy się pozytywnie dla pana doktora, gdyby jednak była inna sytuacja, będę osobiście prosił o udział Prokuratora Generalnego i deklaruję jako pełnomocnik rządu wsparcie prawne i pomoc” – oświadczył wiceminister, zapominając chyba, że reprezentuje rząd, który antyszczepionkowych teorii (oficjalnie) nie wspiera.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr Łukasz Jankowski będzie miał jednak nad czym się zastanawiać, skoro reprezentujący resort sprawiedliwości wiceminister otwarcie zapowiedział, że regulacja dotycząca postępowania dyscyplinarnego przed sądami w izbach lekarskich „pozostawia wiele do życzenia”. „Czy to cenzura, knebel?” – zadawał retoryczne pytania, znów chyba nie pomny tego, że jeszcze kilka lat temu wielu krytykowało samorząd za zbyt pobłażliwe traktowanie lekarzy sprzeniewierzających się zapisom Kodeksu Etyki i prawa w imię zawodowej solidarności.

Nikt nikomu ust nie knebluje

Powołanie w Sejmie zespołu parlamentarzystów, któremu jawnie sprzyja władza PiS, w obronie antyszczepionkowych teorii, nie jest w ostatnich dniach jedynym przejawem jej zaangażowania po stronie przeciwników nauki.

Szeroko rozpropagowany w mediach film Beaty Pawlikowskiej na temat leków antydepresyjnych i zbiórka na ewentualny proces, który chce jej wytoczyć szefowa Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, spowodowała wzmożenie zainteresowania tym casusem również po stronie prawicowych mediów. Autorka szybko doczekała się poparcia ze strony Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a pomoc prawną zaproponował jej Maciej Zaborowski, który często staje w sądach przy boku pisowskich dziennikarzy i polityków.

Wszyscy oni, wraz z wiceministrem sprawiedliwości oraz parlamentarnym zespołem ds. izb lekarskich, zarówno w kwestii Pawlikowskiej, jak i dr. Martyki wynoszą na sztandary fundamentalną kwestię wolności słowa. Chcą jej bronić przed cenzurą, rzekomo samozwańczo wprowadzaną przez lekarzy i środowiska naukowe. Za sprawą takich poglądów dochodzimy do niebezpiecznej sytuacji, w której kwestie leczenia depresji albo skuteczności szczepień – a więc zagadnienia stricte medyczne – zostają w Polsce upolitycznione i stają się nową osią podziałów.

Tymczasem, choć przy wielu tematach medycznych nie brakuje kontrowersji i toczą się spory naukowe, z tzw. wolnością słowa i kneblowaniem ust nie ma to nic wspólnego. To wyniki badań wskazują, czyje racje są słuszne. Ale wyniki rzetelnych badań doświadczonych autorów, które trzeba umieć rozpoznawać w morzu setek innych – a do tego większości osób wypowiadających się w przestrzeni publicznej brakuje kompetencji.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną