Uzbrojeni po zęby Ziobro i Kaczyński trzymają się w szachu. Czy strzelba wypali?
Bronią są nazbierane przez lata haki, a polem walki nadchodzące wybory, w tym miejsca ziobrystów na listach PiS. Partia Kaczyńskiego ciągle ich nie ujawniła, a to znaczy, że wszystkie karty są w grze, a Ziobro cały czas może zawalczyć o korzystniejszy dla siebie układ.
Trzy śledztwa w sprawie maili Dworczyka
Z opublikowanego w „Gazecie Wyborczej” tekstu „Ziobro straszy Morawieckiego mailami Dworczyka. Trzy śledztwa prokuratury” wynika, że szef Suwerennej Polski i minister sprawiedliwości grozi użyciem broni nuklearnej. Wojciech Czuchnowski opisał odpowiedź prokuratora krajowego Dariusza Barskiego na zapytanie posłanki KO Hanny Gil-Piątek o śledztwo w sprawie „maili Dworczyka”. Pytająca mówi, że była zaskoczona, jak szybko Barski, zaufany człowiek Ziobry, przekazał do Sejmu odpowiedź. Zaznaczył w niej, że nie poda szczegółów ze względu na dobro śledztwa, ale poinformował, że się toczy, i to nie jedno, a trzy:
• śledztwo dotyczące przekroczenia uprawnień: używanie do kontaktów w sprawach służbowych przez członków rządu (w tym premiera Mateusza Morawieckiego) i wysokich urzędników państwowych, a także osoby dysponujące majątkiem publicznym (szef państwowego Orlenu Daniel Obajtek) poczty na platformach prywatnych zamiast chronionej platformy gov.pl.
• śledztwo dotyczące „przejęcia danych dostępowych do konta poczty elektronicznej należącej do Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów”. Czyli wykradzenie zawartości poczty Michała Dworczyka (być może z urządzenia, które na chwilę zostawił włączone?) i przekazanie jej rosyjskiemu portalowi Poufna Rozmowa. On od tamtego czasu (czerwiec 2021) co jakiś czas je dawkuje – do dzisiaj opublikował ok. 1 tys. rozmów z lat 2016–20. W tej sprawie jest ponoć trzech podejrzanych.
• śledztwo w sprawie „przesłania za pośrednictwem niezabezpieczonych środków komunikacji” danych objętych klauzulą niejawności – tu podejrzanym jest Krzysztof G., doradca Dworczyka, który prywatnym mailem przesyłał materiały dotyczące stanu uzbrojenia i możliwości polskiego przemysłu obronnego. Według samego Krzysztofa G. przekazywał tą drogą nawet tajne natowskie dokumenty.
Wiadomość Ziobry dla Kaczyńskiego
Maile Dworczyka można porównać do nagrań z restauracji Sowa i Przyjaciele toczonych przez członków poprzedniego rządu – też chodzi o kulisy rządzenia. Tyle że tamte nagrania dotyczyły prywatnych rozmów przy obiedzie, a te załatwiania służbowych spraw. Obie raczej nie dotyczą przestępczych knowań, ale pokazują, że polityczna kuchnia Zjednoczonej Prawicy jest obrzydliwsza od średniej. Mamy korespondencję o kupowaniu za publiczne pieniądze głosów nacjonalistów, omawianie z prezeską Trybunału niegdyś Konstytucyjnego odraczania terminów rozpatrzenia spraw, jeśli nierozpatrywaniem ich rząd był zainteresowany, ustalanie z szefem niegdyś publicznej telewizji Jackiem Kurskim strategii „zaatakowania” wyznaczonych osób i instytucji, knucie Morawieckiego przeciwko Ziobrze, knucie władzy przeciwko Oldze Tokarczuk – wówczas świeżej noblistce („Może warto, żeby PMM ją zaprosił i dał jej jakąś nagrodę. To ona będzie w kropce. Będzie jej głupio jako obywatelce świata nie wziąć od Premiera nagrody. Weźmie – to ją salon GW z Czerskiej znienawidzi”).
W ujawnionej dotąd korespondencji jest też mowa np. o aferze respiratorowej i mnóstwo innych rzeczy. A jeśli rację ma prokuratura – że maile przegrał w sposobnej chwili ktoś ze współpracowników Dworczyka – to możliwe, że są jeszcze takie, których nie ujawniono. Cała sprawa daje prokuraturze Ziobry tzw. wyjście na środowisko PiS.
Czytaj też: PiS i Ziobro zabezpieczają się na wypadek przegranej
Informując opinię publiczną o śledztwach w sprawie maili Dworczyka, Ziobro może chcieć tak naprawdę poinformować układającego listy wyborcze prezesa PiS, że jest gotów odpalić tę sprawę, i pewnie nie tylko tę, jeśli jego ambicje związane z miejscami na listach nie zostaną zaspokojone. Z punktu widzenia arytmetyki wyborczej Kaczyński nie ma interesu spełniać oczekiwań Ziobry. Bronią tego ostatniego nie jest jakieś wysokie poparcie społeczne, tylko „kwity”.
Czy prezes Kaczyński uwierzy, że Ziobro spełni groźbę? Bo tak jak Ziobro ma kwity na środowisko Kaczyńskiego, tak Kaczyński ma zapewne coś na Ziobrę. Ziobro ma prokuraturę, Kaczyński – policję i służby specjalne nadzorowane przez Mariusza Kamińskiego. Są jak Zachód i Wschód w czasach zimnej wojny – dzięki temu, że obie strony są uzbrojone po zęby, trzymają się nawzajem w szachu.