Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Hołownia zdecydował: Kamiński i Wąsik tracą mandaty. Uzurpacja Dudy obalona

Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zostali prawomocnie skazani na kary więzienia i zakazu pełnienia funkcji publicznych za działania w tzw. aferze gruntowej. 20 grudnia 2023 r. Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zostali prawomocnie skazani na kary więzienia i zakazu pełnienia funkcji publicznych za działania w tzw. aferze gruntowej. 20 grudnia 2023 r. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik są winni nadużycia władzy. I zostali prawomocnie skazani. Marszałek Sejmu potwierdził w czwartek wygaszenie ich mandatów poselskich. Zapewne nie pójdą do więzienia, ale wyrok ma duże znaczenie moralne i prawne.

Moralne, bo sytuacja, gdy wysocy funkcjonariusze państwa są chronieni przed odpowiedzialnością za działanie przeciw temu państwu i obywatelom – a taka jest natura przestępstw nadużycia władzy – jest demoralizująca i podważa zaufanie do państwa i prawa. Prawnie, bo jest precedensowa i tworzy standard, że polecenie czy rozkaz nie zwalnia funkcjonariusza od odpowiedzialności, a ułaskawić nie da się przed skazaniem.

„Stoimy na stanowisku – Biuro Legislacyjne Sejmu, wszyscy prawnicy, którzy nas w ocenie tej sytuacji wspierają – że te mandaty już wygasły – stwierdził Szymon Hołownia. – Nie mam żadnego interesu w tym, żeby wygaszać mandaty jakimkolwiek posłom, bo to nie jest nigdy w interesie marszałka Sejmu”.

I dodał: „Ludzie zostali obdarzeni głosami przez wyborców, natomiast trzeba sobie powiedzieć, że dura lex, sed lex – twarde prawo, ale prawo. Jeżeli ktoś został skazany prawomocnym wyrokiem sądu, na podstawie kodeksu wyborczego art. 11 i 247, nie mogę podjąć innej decyzji, niż stwierdzić ten fakt. To jest czynność deklaratoryjna, czyli te mandaty wygasły w momencie, w którym dokonał się ten wyrok. Ja potwierdzam ten fakt urzędowo”.

Czytaj też: Kamiński z Wąsikiem pod sąd. PiS dostał po łapach

Mariusz Kamiński, sprawca kierowniczy

Sąd Okręgowy w Warszawie zajął się sprawą odpowiedzialności Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika i dwóch innych funkcjonariuszy CBA mimo ich uniewinnienia jeszcze przed prawomocnym skazaniem przez prezydenta Andrzeja Dudę. I mimo dwóch wyroków Trybunału nie-Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, które miały to ułaskawienie zalegalizować oraz zabetonować, zakazując sądowi rozpatrzenia apelacji poszkodowanych działaniami CBA w ramach prowokacji przeciwko Andrzejowi Lepperowi.

Sąd w Warszawie działał jednak w oparciu o uchwałę siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 2017 r., która stwierdza, że prezydent wykroczył poza swoje uprawnienia, stosując akt łaski wobec osób formalnie wciąż niewinnych (skazanie w pierwszej instancji było nieprawomocne), odbierając im prawo do odwołania się i walki przed sądem o uniewinnienie.

Działał też w oparciu o wydane na jego podstawie orzeczenie SN nakazujące sądowi drugiej instancji rozpatrzenie apelacji wniesionych osiem lat temu przez rodzinę nieżyjącego lidera Samoobrony i przez oskarżonych.

W środę Sąd Okręgowy utrzymał (przy zdaniu odrębnym sędziego Mariusza Iwaszki) wyrok skazujący, choć zmniejszył karę: Kamiński i Wąsik w pierwszej instancji dostali trzy lata więzienia bez zawieszenia i dziesięć lat zakazu sprawowania funkcji publicznych. Nowy wyrok opiewa na dwa lata więzienia i pięć lat zakazu pełnienia funkcji publicznych.

Kamińskiego sąd uznał za sprawcę kierowniczego: osobę, która zaplanowała, zorganizowała i przeprowadziła nielegalną prowokację, wydając polecenia łamania prawa podległym funkcjonariuszom. Chodzi o fałszowanie dokumentów, które miały uwiarygadniać prowokację, prowokowanie Leppera do popełnienia przestępstwa łapownictwa, zlecenie nielegalnych – bo bez akceptacji Prokuratora Generalnego i sądu – podsłuchów.

W przypadku Wąsika i dwóch innych funkcjonariuszy ówczesnego CBA (a był 2006 r.) dochodzi zarzut niedopełnienia obowiązku odmowy wykonania bezprawnego polecenia przełożonego (art. 20 ustawy o CBA).

Andrzej Duda w 2015 r., natychmiast po nieprawomocnym skazaniu, ułaskawił ich, twierdząc, że „wyręczył sąd” i może to robić na każdym etapie postępowania. Prawomocny wyrok obala tę prezydencką uzurpację. Groźną, bo oznaczałaby, że może wyjmować funkcjonariuszy władzy spod odpowiedzialności nawet na etapie postępowania prokuratorskiego, np. uniemożliwiając postawienie zarzutów, tworząc wtedy kastę nietykalnych.

Legalność takiej interpretacji zakwestionował skład siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, a teraz jego uchwała została wykonana przez Sąd Okręgowy w Warszawie.

Co będzie dalej z Kamińskim i Wąsikiem?

Wyrok sądu drugiej instancji jest prawomocny. Wąsik i Kamiński mogą złożyć kasację do Sądu Najwyższego, ale nie wstrzymuje to jego wykonania.

Ułaskawienie prezydenckie zdaniem wielu prawników jest nieważne, choć po wyroku prezydencka prawniczka Małgorzata Paprocka twierdzi co innego. Jednak nie istnieje już wyrok, od którego Duda ułaskawił Kamińskiego, Wąsika i resztę. Z chwilą wydania wyroku sądu drugiej instancji wyrok pierwszej instancji zniknął. Prezydent może wydać kolejne ułaskawienie – od wyroku Sądu Okręgowego. Może też tego nie zrobić, by pokazać, że nie jest na posyłki PiS i szanuje zasadę odpowiedzialności władzy.

Gdyby jednak ułaskawił ich po raz kolejny, to nie będą mogli walczyć o uniewinnienie przed Sądem Najwyższym.

Jeśli chodzi o wykonanie wyroku, to wszystko było w rękach marszałka Hołowni, który musiał zdecydować, czy wygasić Kamińskiemu i Wąsikowi mandaty poselskie. Wygasił – więc droga do więzienia teoretycznie stoi przed nimi otworem. Choć pewnie nie od razu, bo w przepełnionych polskich więzieniach jest kolejka do odbycia kary.

Pójdą siedzieć czy nie – najważniejsze, że zło zostało nazwane i ukarane. A wyrok jest ważnym ostrzeżeniem dla funkcjonariuszy, że nie będą się mogli przed odpowiedzialnością zasłaniać rozkazem czy poleceniem. Na przykład nie mogą bezkarnie wykonać polecenia założenia podsłuchu, jeśli nie ma na niego zgody sądu i nie jest to „sytuacja niecierpiąca zwłoki”.

Podobnie z prowokacją: sąd stwierdził, że prowokowanie do popełnienia przestępstwa osoby, która nie wykazywała chęci złamania prawa, jest nadużyciem prawa do działań operacyjnych. Wprawdzie zdobyte w ten nielegalny sposób dowody („owoce zatrutego drzewa”) – dzięki zmianom wprowadzonym przez PiS – sąd musi wziąć pod uwagę, ale od dziś wiadomo, że nie zwolni to z odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy, którzy złamali prawo, by je zdobyć.

Równie ważne jest to, że sąd, skazując Wąsika i dwóch innych funkcjonariuszy za niedopełnienie obowiązku sprzeciwienia się sprzecznemu z prawem poleceniu, pokazał, że funkcjonariusz odpowie karnie także za wykonanie bezprawnych poleceń przełożonych. To warto zadedykować policjantom, którzy okładali teleskopowymi metalowymi pałkami kobiety na demonstracjach za rządów PiS, czy strażnikom granicznym, którzy wypychają ludzi przez zieloną granicę, nie przyjąwszy wniosku o azyl i nie szanując nawet tzw. ustawy wywózkowej. To ostrzeżenie także dla sądu, który da zgodę na podsłuch, nie badając, czy jest konieczny, bo wyczerpano już wszelkie inne możliwości dowodowe.

Bezkarna władza to władza, która się panoszy i zagraża bezpieczeństwu państwa i społeczeństwa.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną