Kraj

TSUE: Neosędziowie nie są sędziami. Ten wyrok zmienia wszystko

Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu Alexandre Marchi / MAXPPP / Forum
Zapadł pierwszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE dyskwalifikujący osoby powołane na stanowiska sędziowskie przez upolitycznioną neo-KRS. Unijny sąd odmówił odpowiedzi składowi z neosędziami.

Ten wyrok przychodzi w tym samym czasie, gdy Sejm przyjął uchwałę w sprawie neo-KRS, uznającej ją za ciało niekonstytucyjne i wzywające członków „wybranych do jej składu wbrew Konstytucji do niezwłocznego zaprzestania działalności w KRS, gdyż ta podważa porządek konstytucyjny RP”.

Uchwała nie jest źródłem prawa, ale wyrok TSUE już tak. Wprawdzie zapadł w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne, ale skład sądzący, który je zadał, nie będzie jego wykonawcą. TSUE po prostu odmówił mu odpowiedzi na pytanie, stwierdzając, że pytania zadawać może tylko „sąd”, a skład sądzący sądem nie jest. A więc jest to po prostu wyrok rozstrzygający jednoznacznie o legalności neosędziów.

Sami sobie zgotowali ten wyrok

Neosędziowie sami sobie zgotowali ten wyrok. Trzech neosędziów z neo-Izby Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego zadało TSUE pytanie prejudycjalne w konkretnej sprawie, choć w istocie nie chodziło o to, CO TSUE odpowie, ale CZY odpowie. Jeśli odpowie, to znaczy, że uznaje neosędziów za prawowitych sędziów. Tak było już trzykrotnie w minionych latach. Harcownikiem, który wziął na siebie potwierdzenie przez TSUE legalności neosędziów, jest Kamil Zaradkiewicz. Okazało się, że do trzech razy sztuka: dwa razy TSUE odpowiedział na jego pytanie prejudycjalne, za trzecim odmówił.

„Z uwagi na całokształt okoliczności związanych z powołaniem sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych polskiego Sądu Najwyższego skład orzekający tej izby nie jest »sądem« w rozumieniu prawa Unii. (…) Trybunał orzekł, że pytania zadane przez tę izbę nie pochodzą od organu mającego status niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy, jak wymaga tego prawo Unii” – czytamy w komunikacie po wyroku.

Trybunał stwierdził, że „okoliczności zmiany składu KRS w 2017 r. podważyły jej niezależność od władzy ustawodawczej i wykonawczej, wpływając tym samym na jej zdolność do proponowania niezależnych i bezstronnych kandydatów na stanowiska sędziowskie w Sądzie Najwyższym. Ponadto sędziowie, o których mowa, zostali powołani przez prezydenta na podstawie uchwały KRS, której wykonanie było w chwili ich powołania wstrzymane przez Naczelny Sąd Administracyjny do czasu zbadania zgodności z prawem tej uchwały”.

Jest podstawa do weryfikacji neosędziów

TSUE powołuje się na wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), w których stwierdzał on, że powołani przez uzależniony politycznie neo-KRS sędziowie nie dają gwarancji bezstronności. A to narusza art. 19 traktatu o UE nakazujący państwom, by zagwarantowały u siebie możliwość odwołania się do bezstronnego sądu w sytuacji naruszania ich praw podstawowych.

Co ten wyrok TSUE zmienia? Można powiedzieć: wszystko. Przede wszystkim wspiera moralnie i merytorycznie tych, którzy walczą o usunięcie z KRS sędziów mianowanych przez polityków. Daje podstawę prawną do odmowy orzekania z neosędziami i żądania zmiany składu przez strony postępowania. A także do uznania za nieważne wyroków z neosędziami w składzie.

Prezydent Andrzej Duda powinien przemyśleć, czy powoływać na stanowiska sędziowskie osoby zarekomendowane przez neo-KRS. Wyrok TSUE daje też podstawę prawną do zrealizowania proponowanej przez stowarzyszenie Iustitia weryfikacji neosędziów. To będzie konieczność, bo po takim wyroku orzeczenia polskich sądów z neosędziami w składzie będą uznawane w innych krajach Unii za niewywołujące skutków prawnych, co może nam poważnie utrudnić m.in. międzynarodowy obrót gospodarczy.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną