Kraj

Duda znów tłumaczy się ze słów o Krymie. 5 tematów, o których musisz dziś wiedzieć

Andrzej Duda w Kanale Zero tak mówił o szansach odzyskania Krymu przez Ukrainę: „Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Nie wiem, czy odzyska Krym, ale wierzę, że odzyska Donieck i Ługańsk. Krym jest miejscem szczególnym, również ze względów historycznych. Ponieważ w istocie, jeśli popatrzymy historycznie, to przez więcej czasu był w gestii Rosji”. Andrzej Duda w Kanale Zero tak mówił o szansach odzyskania Krymu przez Ukrainę: „Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Nie wiem, czy odzyska Krym, ale wierzę, że odzyska Donieck i Ługańsk. Krym jest miejscem szczególnym, również ze względów historycznych. Ponieważ w istocie, jeśli popatrzymy historycznie, to przez więcej czasu był w gestii Rosji”. Jakub Szymczuk / Kancelaria Prezydenta RP
Prezydent Polski znowu wyjaśniał swoją niedawną wypowiedź o szansach odzyskania Krymu przez Ukrainę; Michał Dworczyk przed komisją ds. wyborów kopertowych udawał Greka; wielkie manko przy fuzji Orlenu i Lotosu według raportu NIK; brytyjski monarcha Karol III ma raka; kto dostał Grammy?

1. Duda znów tłumaczy się ze słów o Krymie

Przebywający z wizytą w Kenii prezydent Andrzej Duda kolejny raz został zapytany o dziwną wypowiedź w trakcie wywiadu dla Kanału Zero, gdy został zapytany o szanse odzyskania Krymu przez Ukrainę.

Powiedział wtedy: „Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Nie wiem, czy odzyska Krym, ale wierzę, że odzyska Donieck i Ługańsk. Krym jest miejscem szczególnym, również ze względów historycznych. Ponieważ w istocie, jeśli popatrzymy historycznie, to przez więcej czasu był w gestii Rosji”.

Słowa te wzbudziły ogromne zdziwienie i burzę w kraju i za granicą. „Krym to Ukraina: jest i pozostanie. Prawo międzynarodowe – podstawa” – napisał z kolei w mediach społecznościowych ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Zwarycz.

Duda już następnego dnia doprecyzowywał swoją wypowiedź na platformie X. A teraz znów został o to zapytany podczas wizyty w Kenii. „Jeżeli chodzi o mój piątkowy wywiad, proszę brać pod uwagę konwencję tego wywiadu. To nie była napięta rozmowa z politykiem. To był wywiad, który po części traktowaliśmy jako spokojną, luźną rozmowę na różne tematy, niekoniecznie bardzo poważne”. Ale dodał: „Chcę to z całą mocą podkreślić, bo pamiętajmy o tym, że rosyjska agresja na Ukrainę, która w istocie rozpoczęła się w 2014 r., rozpoczęła się m.in. od okupacji Krymu. I ta okupacja Krymu cały czas trwa. Rosja musi opuścić okupowane tereny Ukrainy. Ukraina musi odzyskać kontrolę nad wszystkimi międzynarodowo uznanymi terytoriami. Taki powinien być koniec tej wojny”.

2. Druzgocący raport NIK dla Obajtka i władzy PiS

Poniedziałek był ostatnim dniem w pracy Daniela Obajtka, byłego już prezesa Orlenu i gwiazdy pisowskiej gospodarki.

Pożegnanie Obajtka z Orlenem zbiegło się w czasie z upublicznieniem przez NIK raportu w sprawie fuzji Orlenu i Lotosu przeprowadzonej za rządów PiS. „Kontrolerzy doliczyli się min. 5 mld zł manka, bo zbycie udziałów Rafinerii Gdańskiej na rzecz Aramco nastąpiło poniżej wartości wyceny o ok. 3,5 mld zł, a inne składniki majątku wystawione na sprzedaż też poszły za tanio. Kto śledził przebieg starań Orlenu poszukującego partnerów, ten wie, że Obajtek działał pod presją czasu, bo chętnych na interesy z polskim koncernem nie było wielu. Tymczasem czas, jaki dostał od Komisji Europejskiej na spełnienie tzw. środków zaradczych, się kończył, a ich niespełnienie oznaczałoby fiasko całego projektu. Projektu nie Obajtka, ale samego Jarosława Kaczyńskiego, który ma obsesję na punkcie rzeczy wielkich. A Obajtek obiecał mu wielki Orlen. Prezes Kaczyński w weekend pojechał do Płocka, by bronić swojego faworyta i jego wielkiej fuzji naftowej” – pisze Adam Grzeszak z „Polityki”.

W raporcie kontrolerzy nie zostawili suchej nitki na ministrze aktywów państwowych Jacku Sasinie, który jako reprezentant skarbu państwa musiał udzielić oficjalnej zgody na transakcję. „W procesie połączenia PKN Orlen z Grupą Lotos i PGNiG Minister Aktywów Państwowych nierzetelnie wykonywał w imieniu Skarbu Państwa ustawowe obowiązki kontrolne i nadzorcze w zakresie ochrony bezpieczeństwa w sektorze naftowym” – czytamy w dokumencie NIK.

3. Dworczyk przed komisją ds. wyborów kopertowych

Były szef kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego stanął dziś przed komisją śledczą ds. wyjaśnienia wyborów kopertowych, które rząd PiS chciał na szybko zorganizować w czasie pandemii koronawirusa. Miała je przeprowadzać Poczta Polska, która zażądała od samorządów danych wyborców (wiele gmin odmówiło).

Do wyborów ostatecznie nie doszło, ale – jak podliczono – z budżetu państwa na tę wyborczą fikcję wydano ok. 70 mln zł.

Jak pisze na Polityka.pl Ewa Siedlecka, Dworczyk przesłuchiwany przez komisję „dał pokaz arogancji. Obrał strategię ataku, oceniał pytających, usiłował narzucać tematy, prowokował, okazywał lekceważenie kpiną i uśmieszkami, korespondował przez telefon, udawał Greka”. Jak wyjaśnia publicystka „Polityki”, „miał powody do szarży: jako szef kancelarii premiera odpowiadał za projekt decyzji o rozpoczęciu przygotowań do tzw. wyborów kopertowych. Jest więc drugą po Morawieckim osobą, która może odpowiadać karnie za to zarządzenie. Grozi mu też zwrot poniesionych przez państwo strat – ok. 70 mln zł”.

4. Król Karol III ma raka

Pałac Buckingham poinformował w poniedziałek, że u brytyjskiego króla Karola III zdiagnozowano nowotwór. Został wykryty podczas badania i leczenia powiększenia prostaty.

Nie wiadomo, na jakim etapie wykryto raka u brytyjskiego monarchy i jakiego jest rodzaju. Król – jak podano w oświadczeniu rodziny królewskiej – „nie może się doczekać jak najszybszego powrotu do pełni obowiązków”, jednak w tej chwili zrezygnował ze wszystkich wystąpień publicznych.

To nie pierwsza zła wiadomość w tym roku, jeśli chodzi o zdrowie członków rodziny królewskiej. Nie tak dawno poinformowano, że operację przeszła księżna Kate, a potem okazało się, że raka skóry zdiagnozowano o Sarah Ferguson (byłej żony księcia Andrzeja).

5. Rozdano Grammy

W Los Angeles wręczono tej nocy najważniejsze nagrody amerykańskiego – i światowego – rynku muzycznego. Największą faworytką tegorocznej edycji była Taylor Swift, autorka płyty „Midnights”, i tak rzeczywiście było. Choć nie tylko ona pozostanie na kartach historii Grammy.

Swift dostała dwie statuetki. Pierwszą w kategorii najlepszy wokalny album pop (przy okazji poinformowała, że już w kwietniu wyda nową płytę, „The Tortured Poets Department”). Ważniejsza – jak pisze Bartek Chaciński z „Polityki” – była nagroda numer 14 w jej karierze, czyli statuetka za najlepszą płytę roku – to najwyżej ceniona w całej litanii niemal stu kategorii Grammy.

„Swoją pierwszą nagrodę Grammy zdobyła Miley Cyrus za przebój »Flowers«. Faworyzowana przez krytyków SZA, odebrała dwie statuetki w kategoriach R&B i jeszcze nagrodę za duet z Phoebe Bridgers. Billie Eilish wyszła z sali z dwiema nagrodami: w ważnej kategorii Piosenka roku oraz za utwór napisany do medium wizualnego. W obu przypadkach wygraną przyniósł jej przebój z filmu »Barbie« – »What Was I Made For«. Najlepszą nową artystką została soulowa wokalistka Victoria Monét. Bez nagród wyszły tylko Lana Del Rey (nominowana pięciokrotnie) i Olivia Rodrigo (sześć nominacji). Szczególnie w wypadku tej drugiej można mówić o pewnym zaskoczeniu. To jednak nie koniec kobiecych przewag na tegorocznej gali Grammy. Żeńskie supertrio Boygenius zdominowało kategorie rockowe, odbierając łącznie trzy statuetki” – relacjonuje krytyk muzyczny naszego tygodnika.

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną