Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Czy oddawać Ukrainie polskie patrioty? NATO naciska, presja rośnie, Warszawa odmawia

System Patriot, choć stworzony ponad 40 lat temu, od początku został zaprojektowany, by radzić sobie zarówno z samolotami, jak i rakietami, a jego ciągła modernizacja, zasilana wnioskami z kolejnych zastosowań bojowych, procentuje. System Patriot, choć stworzony ponad 40 lat temu, od początku został zaprojektowany, by radzić sobie zarówno z samolotami, jak i rakietami, a jego ciągła modernizacja, zasilana wnioskami z kolejnych zastosowań bojowych, procentuje. Ministerstwo Obrony Narodowej
Międzynarodowa presja na Polskę nie maleje – zapewne będzie rosła do szczytu w Waszyngtonie, któremu potrzeba „sukcesu". W którymś momencie Warszawa może być nawet napiętnowana za opór, zwłaszcza jeśli na podarowanie Ukrainie świeżo kupionych patriotów zdecydują się Rumunia lub Szwecja.

NATO przejęło od USA rolę koordynatora pomocy zbrojnej dla Ukrainy. Format Ramstein wciąż istnieje, ale to oficerowie i urzędnicy Sojuszu mają wiodącą rolę w zbiórce uzbrojenia i amunicji dla Kijowia. W obliczu powszechnie uznawanych potrzeb naciskają na przekazywanie systemów obrony powietrznej, w tym patriotów. Ale Warszawa mówi „nie”.

To może być punkt sporny między Polską a Kwaterą Główną, a już jest między Polską a Ukrainą. Kijów – na poziomie ministra spraw zagranicznych – wymieniał Polskę jako potencjalne źródło dostaw dodatkowych patriotów, o które upomina się od miesięcy. Systemy te udowodniły bezwzględną skuteczność w zwalczaniu nawet najgroźniejszych rosyjskich zagrożeń powietrznych: pocisków hipersonicznych Kinżał i balistycznych krótkiego zasięgu Iskander. W obliczu narastającej kampanii rosyjskich bombardowań i przy oczywistej utracie w walce części dostarczonych z Zachodu systemów Ukraina musi prosić, błagać, domagać się więcej – i patriotów, i systemów o podobnych zdolnościach.

Ale szczerze powiedziawszy, „analogów” nie ma zbyt wiele. O ile francusko-włoskie systemy SAMP-T z pociskami Aster-30 świetnie radzą sobie z celami powietrznymi wszelkiego rodzaju, o tyle w roli antybalistycznej zostają jednak w tyle (m.in. dlatego przegrały w Polsce, Rumunii czy Szwecji rywalizację z patriotami w kontraktach na obronę antyrakietową i powietrzną). Z kolei systemy krótkiego zasięgu NASAMS czy Iris-T w ogóle nie mają startu do pocisków balistycznych i hipersonicznych, choć są świetne w zwalczaniu innych wolniej i niżej lecących celów.

Reklama