Kto dzieli, kto rządzi
Rafał Chwedoruk dla „Polityki”: Tusk ma dwie strategie. Boi się powtórki z wyborów prezydenckich
JAKUB MAJMUREK: – Czy porozumienie Kaczyński-Morawiecki przetrwa? Nie czeka nas jednak rozpad?
RAFAŁ CHWEDORUK: – Nic tak nie łączy w polityce jak perspektywa sprawowania władzy. Dopóki nadzieja się tli, nikt z głównych graczy nie będzie skory do ostatecznych, nieodwracalnych rozwiązań. Znacząca część Polaków i Polek deklaruje prawicowe poglądy, ale warto zauważyć, że już dziś w Sejmie znajdują się trzy podmioty narodowo-konserwatywne, trudno sobie wyobrazić społeczną przestrzeń na czwarty. Na obecnym etapie stawką w ofensywie Morawieckiego są gwarancje biorących miejsc na listach PiS w nadchodzących wyborach.
Partia Morawieckiego nie miałaby więc racji bytu?
Nie ma dziś w Polsce żadnej istotnej niszy wyborczej między PiS a PO. Jeśli ktoś rozczarował się do PiS, a nie chce głosować na PO, to ma Konfederację i Koronę.
Ewentualny sojusz Morawieckiego z PSL nie byłby atrakcyjniejszy dla centrowego wyborcy?
Sojusz z Morawieckim w razie niepowodzenia wyborczego mógłby kosztować Władysława Kosiniaka-Kamysza przywództwo w partii. Więc nawet biorąc poprawkę na desperację jego i PSL, nie wydaje się on prawdopodobny. Wielu ludowców pamięta, że przez długi czas PiS dążył do anihilacji PSL i przejął licznych wyborców.
W dramatycznym położeniu jest też dziś Morawiecki. Miał być reformatorem PiS, kimś, kto przesunie partię do centrum, zneutralizuje opór wobec niej w wielkich miastach. To się nie udało, bo Morawiecki w rządzie musiał realizować odległą od tych celów agendę. Dziś nie jest on już PiS potrzebny, bo nie przyciąga centrowych wyborców, a jednocześnie odstrasza zwolenników Konfederacji.
W Polsce wielkie emocje wywoływały wybory na Węgrzech. Czy klęska Orbána będzie miała wpływ na polską politykę?