Notatnik polityczny. Co tam w obozie władzy? Na dłuższą metę tak się nie da funkcjonować
Pisał Jarosław Marek Rymkiewicz: „To co nas podzieliło – to się już nie sklei”; ta fraza z 2010 r. pasuje dziś zarówno do PiS, jak i do koalicji. Okazja do napisania o partii Jarosława Kaczyńskiego przyjdzie pewnie niebawem, dziś spójrzmy na stan obozu władzy.
Czytaj też: Objawienia gietrzwałdzkie w Sejmie. Co w tym towarzystwie robią PSL i Polska 2050?
Demolowanie własnego rządu
W tym tygodniu odbędą się dwa trudne dla koalicji głosowania nad wnioskami o wotum nieufności dla ministerek zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy i klimatu Pauliny Hennig-Kloski.
Trudność sytuacji nie wynika z tego, że opozycja może te głosowania wygrać; uzbieranie 231 głosów (a tyle potrzeba, aby wniosek przeszedł, niezależnie od liczby posłów w sali) przez opozycję wydaje się skrajnie mało prawdopodobne.
Ale publiczne rozważanie przez polityków koalicji możliwości głosowania z opozycją oraz pojedyncze twarde zapowiedzi takiego głosowania świadczą o kryzysie.
Konfederacja – która wymyśliła wniosek przeciwko Hennig-Klosce i zdobyła poparcie PiS – wyprowadziła cios w czułe miejsce koalicji; po konflikcie i rozłamie w Polsce 2050 rachunki krzywd między Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz a Hennig-Kloską są długie i opozycyjna dłoń ich nie przekreśli.
Partia Pełczyńskiej-Nałęcz i Szymona Hołowni w koalicji jest już raczej formalnie niż mentalnie. Z czasów przedrozłamowych pochodzą wieści o planach wyjścia z rządu i zajęcia pozycji w okolicy Razem; dziś są pogłoski o próbie odwołania Włodzimierza Czarzastego (news RMF FM, dementowany przez Polskę 2050) i publiczne zapowiedzi posła Bartosza Romowicza, że on Hennig-Klosce nie pomoże.