Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Objawienia gietrzwałdzkie w Sejmie. Co w tym towarzystwie robią PSL i Polska 2050?

Posiedzenie Sejmu, 17 kwietnia 2026 r. Posiedzenie Sejmu, 17 kwietnia 2026 r. Kancelaria Sejmu RP
Wbrew pozorom uchwały sejmowe patronujące rocznicowym obchodom poświęconym takiej czy innej postaci lub zdarzeniu nie są tylko gestami symbolicznymi.

Ludowcy wespół z posłami PiS, Konfederacji i Polski 2050 złożyli w Sejmie projekt uchwały dotyczącej 150. rocznicy tzw. objawień maryjnych w Gietrzwałdzie na Warmii. Proponują, by Sejm ustanowił nadchodzący rok – tak się składa, że to również rok wyborów parlamentarnych – Rokiem Objawień Matki Bożej Gietrzwałdzkiej.

Maryja w Gietrzwałdzie

Miało do tych objawień dojść na terenie zaboru pruskiego w czasie zaostrzenia represji wymierzonych w katolicyzm i w żywioł polski nie tylko w państwie pruskim, ale i w zaborze rosyjskim w związku z powstaniem styczniowym w 1863 r.

Dwie młodziutkie Warmiaczki miały rozmawiać ze świetlistą postacią, która przedstawiła im się jako Maryja. Odpowiadała na pytania nastolatek po polsku, a ściśle w dialekcie warmińskim, siedząc na tronie w koronie klonu, w towarzystwie anioła i z dzieciątkiem na lewej nodze.

Objawienia trwały przez dwa miesiące. Do Gietrzwałdu zaczęła pielgrzymować okoliczna ludność. Kościół katolicki zaczął badać prawdziwość relacji dziewczynek. Ostatecznie uznał je za prawdziwe. To jedyne objawienia maryjne na ziemiach polskich uznane przez Watykan. Przyciągały tłumy wiernych i ciekawskich nieprzerwanie po czasy współczesne.

Obie dziewczynki już jako osoby dorosłe wybrały życie zakonne. Jedna po latach wystąpiła, druga pozostała zakonnicą do śmierci i może zostać ogłoszona błogosławioną, a to pierwszy etap drogi do kanonizacji.

Gietrzwałd odwiedzali prymas Stefan Wyszyński i kardynał Karol Wojtyła. Jako papież Wojtyła w Gietrzwałdzie nie był, lecz wspominał o objawieniach podczas pielgrzymek do Polski w latach 90. Objawieniom nadano charakter wydarzenia zarówno religijnego, jak i narodowego. Niewątpliwie wzmocniły one katolicyzm i polskość w dobie rozbiorów i po odrodzeniu się Polski niepodległej. Kult trwał w czasach PRL i zachował żywotność po 1989 r.

Czytaj też: Jak objawienia fatimskie przeorały życie trójki dzieci

Rozdział państwa od Kościoła

Pytanie jednak, jak to się ma do umowy koalicyjnej, w ramach której działa obecny rząd premiera Tuska. Przecież jej sygnatariusze, w tym PSL i P2050, zgodzili się co do tego, że państwo polskie jest świeckie i oddzielone od religii, w tym od dominującego Kościoła rzymsko-katolickiego. Rozdział ma być z wzajemnym poszanowaniem autonomii, ale faktyczny, a nie udawany.

Wbrew pozorom uchwały sejmowe patronujące rocznicowym obchodom poświęconym takiej czy innej postaci lub zdarzeniu nie są tylko gestami symbolicznymi. Są wzorotwórcze: sygnalizują, jak wybrani przez nas przedstawiciele narodu interpretują historię, kulturę, tradycję. Co w niej uważają za wartościowe, godne naśladowania i wytwarzające więź narodową. Wiara i Kościół wciąż należą do tego katalogu wartości.

I dobrze, bo to jest spójne z mądrą preambułą naszej konstytucji. Czy jednak akurat objawienia religijne powinny być promowane na szczeblu parlamentarnym? Nic im nie ujmując, są przede wszystkim wydarzeniem kościelnym i powinny być promowane na szczeblu Kościoła. Inaczej stają się przedmiotem sporu i krytyki.

Konfederacja gietrzwałdzka

I trudno się dziwić, bo objawienia gietrzwałdzkie wykorzystuje od lat prawica. Podpinając się pod nie, niektórzy politycy i aktywiści podpisali ultrakatolicki i ultrakonserwatywny akt „konfederacji gietrzwałdzkiej”. Wśród sygnatariuszy: Bosak, Grzegorz Braun (zrobił nawet film o objawieniach), Bąkiewicz, Kaja Godek.

Czy ludowcy, część koalicji demokratycznej, czują się dobrze w takim towarzystwie? Bo przecież muszą być gotowi na debatę sejmową w sprawie wniosku, jeśli marszałek Czarzasty nada mu numer proceduralny. Jeśli sprawozdawczynią projektu miałaby być posłanka Urszula Pasławska, Mazurka i protestantka, to co na to powie ultrakatolik Braun? Działoby się w Sejmie, ale czy o to chodziło Warmiaczkom z Gietrzwałdu? Maryja prosiła, żeby się modliły, a nie żeby politykowały.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Polak sprzedaje broń Ukrainie. „To nie były łatwe pieniądze. Trochę rozdałem za darmo”

Pomyślałem: „Przyszła wojna, przyszły standardy”. Ale było to dosyć naiwne myślenie – mówi Piotr Sapieżyński, prezes firmy Alfa sprzedającej broń Ukrainie.

Juliusz Ćwieluch, Paweł Reszka
09.04.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną