Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Bogaci lekarze w biednych szpitalach

Kasa z chorych, czyli bogaci lekarze w biednych szpitalach. Sprawa Kacprzyka to wierzchołek góry

Preferuj w Google
Od lipca w całym kraju stawki wynagrodzeń znowu wzrosną, zapewnia to medykom ustawa uchwalona jeszcze w poprzedniej kadencji. Od lipca w całym kraju stawki wynagrodzeń znowu wzrosną, zapewnia to medykom ustawa uchwalona jeszcze w poprzedniej kadencji. Bartek Trojanowski
Oświadczenie majątkowe radnego Dawida Kacprzyka to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Mamy informacje o jeszcze większych milionowych zarobkach innych radnych lekarzy. Generalnie system płac w ochronie zdrowia ma liczne cechy patologii. I niewielkie szanse na terapię.

Najpierw pracę stracił sam Kacprzyk, koordynator SOR, który zarobił w Szpitalu Południowym w 2025 r. 1,7 mln zł, pracując świątek piątek po kilkanaście godzin dziennie. Zaraz potem poleciały głowy zarządu szpitala, a następnego dnia prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział, że w radach nadzorczych podległych mu placówek nie będą już zasiadać politycy. Do Warszawy należy kilka szpitali miejskich, ale samorządowych szpitali w kraju jest kilkaset. Inni apolityczności rad ani zarządów nie deklarują.

Dopiero po wybuchu afery dr Kacprzyk (lat 29, jeszcze bez specjalizacji) w te pędy złożył korektę do 33 wystawionych faktur, zwracając szpitalowi 500 tys. zł. Wcześniej nikt z jego szefów nie zorientował się, że szpital płaci lekarzowi za większą liczbę godzin, niż ten faktycznie spędził w szpitalu. Nie wiedzieli też – jak twierdzą – że zorganizował samowolnie pomieszczenie, w którym mieli czekać na badanie poza kolejką partyjni koledzy Kacprzyka. Młody doktor stracił więc pieniądze, pracę i legitymację partyjną, co może spowodować konieczność pozbycia się świeżo nabytego Porsche.

Czytaj też: Zaćma: są widoki na lepszy wzrok. NFZ właśnie tu szukał oszczędności. Czesi zacierali ręce

Patologia w lecznictwie

Afera Kacprzyka to dla opozycji polityczne złoto, choć media odświeżają m.in. sprawę Elżbiety Witek, która jako marszałkini Sejmu ulokowała swego męża na najdroższym oddziale intensywnej terapii, zamiast w hospicjum, mimo że na żadną poprawę jego zdrowia już nie można było liczyć. Okazało się także, że sygnalista, który wywołał „aferę Kacprzyka”, to dr Emil Jędrzejowski, z którym Szpital Południowy jest w sporze prawnym, żądając od niego zwrotu ponad pół miliona złotych za „fikcyjne dyżury i zabiegi”.

Polityka 26.2026 (3570) z dnia 23.06.2026; Temat z okładki; s. 12
Oryginalny tytuł tekstu: "Bogaci lekarze w biednych szpitalach"
Reklama