Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Są widoki na lepszy wzrok

Zaćma: są widoki na lepszy wzrok. NFZ właśnie tu szukał oszczędności. Czesi zacierali ręce

Turystyka zaćmowa rozwinęła się wiele lat temu w ramach unijnej dyrektywy transgranicznej, która pozwala wykonać operację za granicą i odzyskać jej koszt z NFZ. Turystyka zaćmowa rozwinęła się wiele lat temu w ramach unijnej dyrektywy transgranicznej, która pozwala wykonać operację za granicą i odzyskać jej koszt z NFZ. Patryk Sroczyński
NFZ szuka oszczędności tam, gdzie polska okulistyka odniosła największy sukces. Czyli: w usuwaniu zaćmy.
Pacjentów z zaćmą po 70. roku życia przybywa dziś w Polsce w dokładnie tym samym tempie co emerytów.Patryk Sroczyński Pacjentów z zaćmą po 70. roku życia przybywa dziś w Polsce w dokładnie tym samym tempie co emerytów.

Wieczorem wszystko wygląda najgorzej. Pasek informacyjny w telewizji zaczyna się rozmazywać, litery płyną, twarze prezenterów stają się trudne do rozpoznania. Człowiek przeciera okulary i zmienia ustawienia ostrości, a potem słyszy od okulisty: zaćma. Co dalej?

Choć rozpoznano ją u mnie od razu, próbowałam negocjować z biologią i byłam gotowa pozostać przy okularach zamiast operacji – wspomina Krystyna Szenfeld. W siódmej dekadzie życia jest jedną z wielu aktywnych kobiet, które nie zamierzają godzić się na rolę schorowanej seniorki. – Na wizytę u okulisty w ramach NFZ czekałam pół roku – wyznaje. Ponieważ jej wzrok pogarszał się z miesiąca na miesiąc, w końcu zdecydowała się na zabieg w prywatnym ośrodku, gdzie mogłaby mieć operację również zrefundowaną przez NFZ. – Najważniejsze były dla mnie dobre opinie pacjentów – podkreśla. Ostatecznie za wymianę lepszych soczewek w obu oczach zapłaciła kilkanaście tysięcy złotych.

Inaczej potoczyły się losy pani Marii, profesor uniwersytetu: – Usłyszałam od okulistki właściwie mimochodem, że dostanę skierowanie na operację. Nie skarżyłam się na nic, ale powiedziała tylko: „Pani może zaćmy nie czuć, za to ja ją widzę” – wspomina. Autorytet lekarza sprawił, że podporządkowała się tej decyzji. Nie szukała innych opinii ani nie porównywała ośrodków. Zabieg wyznaczono jej w jednym z największych szpitali w Warszawie, więc uznała, że to wystarczająca gwarancja bezpieczeństwa. Przed operacją przeszła serię badań, choć przez cały czas towarzyszyły jej wątpliwości.

W dniu zabiegu znalazła się w grupie 30 pacjentów operowanych tego samego dnia. Najpierw krople, potem szpitalna piżama i wielogodzinne oczekiwanie na swoją kolej.

Polityka 22.2026 (3566) z dnia 26.05.2026; Społeczeństwo; s. 36
Oryginalny tytuł tekstu: "Są widoki na lepszy wzrok"
Reklama