TVP - widać dno
Za Kwiatkowskiego TVP stała się komercją. Za Wildsteina – horrorem. Za Urbańskiego – folwarkiem prezesa. Za Farfała – była operetką. Teraz przekształciła się w latynoską telenowelę z elementami snu paranoika.

Nikt się już nie zdziwi jeżeli się okaże, że pan Siwek, który podobno został p.o. prezesem, przyleciał tu z Marsa. Albo, że jest kobietą.

Nawet jeżeli za walkami buldogów pod telewizyjnym dywanem stoją najprostsze pobudki – na przykład, żeby ułatwić coraz bardziej wątpliwą reelekcję Lecha Kaczyńskiego albo żeby zgarnąć jeszcze trochę szmalu dla siebie, kolegów i partii, to bezwstyd i zażartość tych zmagań osiągnęły już poziom przekraczający wszystko, co Polska oglądała.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną