Kultura

Wojciech Pokora nie żyje. Aktor miał 83 lata

Należał do grona wybitnych polskich aktorów komediowych Należał do grona wybitnych polskich aktorów komediowych Rafał Mielnik / Agencja Gazeta
Należał do grona wybitnych polskich aktorów komediowych. Znany z ról w serialach „Kariera Nikodema Dyzmy”, „Alternatywy 4” i przede wszystkim z kreacji w filmie „Poszukiwany, poszukiwana”.

„Z głębokim bólem zawiadamiamy, że dziś nad ranem (4 lutego 2018) w wieku 83 lat odszedł nasz wielki przyjaciel, wybitny aktor, pan Wojciech Pokora. Składamy kondolencje i łączymy się w bólu ze wszystkimi widzami i wielbicielami talentu pana Wojciecha” – poinformowała na Facebooku Fundacja Krystyny Jandy.

Wojciech Pokora ukończył w 1958 roku Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Po szkole dołączył do stołecznego Teatru Dramatycznego. Z teatrem tym był związany przez 26 lat. Występował też w Teatrze Nowym w Warszawie i w stołecznym Teatrze Kwadrat. W Dramatycznym Pokora zagrał kilkadziesiąt ról. Wcielił się między innymi w postać Horacego w „Szkole żon” Moliera (1966). Recenzenci pisali, że aktor grał „z wdziękiem niefałszowanej młodości i naiwnością, jakiej przede wszystkim wymaga ta postać” („Ekspress Wieczorny”).

Ulubiony aktor Stanisława Barei

Pokora był jednym z ulubionych aktorów Stanisława Barei. Przed kamerą debiutował epizodem w komedii „Mąż swojej żony” (1960) właśnie tego wybitnego reżysera. Jako tajny agent pojawił się w kolejnej komedii Barei, „Małżeństwie z rozsądku” (1966).

Pokora stworzył niezapomnianą kreację kustosza-gosposi Jana-Marysi w „Poszukiwanym, poszukiwanej”. Po filmie tym ludzie wołali za nim na ulicy „Marysiu!”. O Marysi mówił w jednym z wywiadów w „Gazecie Wyborczej: „Nie chciałem grać tej roli. Miałem świeżo w pamięci Lemmona i Curtisa z »Pół żartem, pół serio«. Byłem pewien, że lepiej już nie można zagrać i nie trzeba. Ale Staszek Bareja nie dawał za wygraną. Wydzwaniał i przychodził do nas dniami i nocami. W końcu żona powiedziała: »Weź tę rolę, bo inaczej nie dadzą nam spokoju«”.

Po sukcesie Marysi w kolejnych latach Pokora zagrał u Barei m.in. w „Nie ma róży bez ognia” (1974), „Brunecie wieczorową porą” (1976), „Misiu” (1980) i serialu telewizyjnym „Alternatywy 4”.

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Wojciech Pokora mówił: „Mało kto pamięta, że na początku kariery w warszawskim Teatrze Dramatycznym grałem role właśnie dramatyczne. Jedną z nich grałem na zmianę z Gustawem Holoubkiem. Później to wszystko potoczyło się samo. Nie należy się w tym doszukiwać żadnej mojej konsekwencji. Żona zresztą do dzisiaj nad tym ubolewa. Jej zdaniem byłem źle wykorzystywany – miałem potencjał również do ról niekomediowych, niestety, nie potrafiono tego odpowiednio wychwycić”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak pozostać sobą po spektakularnym sukcesie bądź porażce

Jak sobie poradzić z porażką, ale też sukcesem.

Grzegorz Gustaw
08.08.2017
Reklama