Kultura

Miasto w Twoich rękach. Czy jesteś gotowy na zmiany?

Israel Sundseth / Unsplash
Wchodzisz do kawiarni, rozglądasz się: wszystkie stoliki takie same, jednoosobowe. Siadasz przy jednym, podchodzi kelner i prosi o nieużywanie smartfona – masz czas dla siebie. Możesz zanurzyć się w myślach, poczytać, przejrzeć czasopismo. Teraz obiad będzie dla ciebie i tylko dla ciebie, bo jesteś w wyjątkowym miejscu – w pierwszej na świecie jednoosobowej kawiarni EENMAAL w Amsterdamie.

Hasłem przewodnim 20. już edycji imprezy było Next Cities. Dyskutowano o projektowaniu miast przy uwzględnieniu trendów i kierunków rozwoju miast przyszłości.Materiały British CouncilHasłem przewodnim 20. już edycji imprezy było Next Cities. Dyskutowano o projektowaniu miast przy uwzględnieniu trendów i kierunków rozwoju miast przyszłości.

W Wielkiej Brytanii czy Holandii już jedna trzecia gospodarstw domowych to gospodarstwa jednoosobowe. Marina van Goor – twórczyni koncepcji EENMAAL (nazwa pochodzi od holenderskiego słowa „singiel” lub „jeden posiłek”) – obserwując ten trend, stworzyła knajpkę, w której nareszcie nikt nie musi czuć się źle tylko dlatego, że jest w niej sam. Przestrzeń wypełniła stolikami, przy których może usiąść tylko jedna osoba. Ma to na celu przełamanie społecznego tabu związanego z jedzeniem w pojedynkę.

Czy tak będą wyglądały miasta przyszłości? Czy będą w stanie nadążyć za zmianami społecznymi, technologicznymi? Czy będą w stanie sprostać wymaganiom infrastrukturalnym i behawioralnym?

Początkiem każdej zmiany są ludzie kreatywni – to oni mają pomysły, energię i odwagę, by zmieniać rzeczywistość. W tym roku mieli okazję spotkać się podczas Creative Mikser – wydarzenia zorganizowanego przez miasto stołeczne Warszawa i British Council. Hasłem przewodnim 20. edycji imprezy było Next Cities. Dyskutowano o projektowaniu miast przy uwzględnieniu trendów i kierunków rozwoju miast przyszłości.

Citizen = mieszkaniec miasta

Według danych ONZ do roku 2050 około 2/3 ludności będzie zamieszkiwać ośrodki miejskie. Przeludnienie, nadmiar rzeczy, problem pracy w mieście, ale też niewykorzystane przestrzenie biurowe czy przepełniona komunikacja miejska – to tylko wierzchołek góry zadań, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć. Czy rozwiązaniem jest ekonomia cyrkularna, ekonomia współdzielenia czy może decentralizacja?

– Zmiany cywilizacyjne wymuszają na władzach i projektantach pewne zachowania w kreowaniu NOWEGO wraz z większą dbałością o otoczenie, w którym człowiek funkcjonuje – mówi Grzegorz Wolff, zastępca dyrektora Biura Rozwoju Gospodarczego Urzędu m. st. Warszawy.

Szybkość życia w mieście zmusza przeciętnego mieszkańca do aktywności przez całą dobę – człowiek jest w stanie ciągłego podłączenia, tzw. always connected. Miasta stają się przestrzeniami do przeżycia, a nie do życia czy współżycia. – Na to nakładają się technologie, które determinują i nadają skalę kierunkom rozwoju przyszłości – mówi Joanna Skorupska z Radicalzz Studio.

Socjolodzy obserwują postępujące zjawisko zacierania się relacji ludzkich. Anomia społeczna, zdefiniowana przez ojca socjologii Emila Durkheima, doprowadza do rozpadu więzi i norm społecznych tak samo, jak w czasach ekonomicznych kryzysów państw. Masowy napływ ludzi do miast za pracą, wykształceniem czy lepszą przyszłością sprzyja tymczasowości relacji.

Widoczny jest także rosnący trend unikania przez mieszkańców miast przypadkowych kontaktów, fizycznej bliskości z innymi. – W tym tkwi przyczyna kryzysu społecznego. Uprzywilejowani ukrywają się przed innymi, rosną nierówności społeczne, a to powoduje narastającą wrogość – zauważa Joanna Skorupska.

Z badań CBOS z lipca 2012 roku wynika, że 58% z badanej grupy Polaków zachowuje dystans wobec swoich sąsiadów. W tej samej grupie 83% Polaków ogranicza się tylko do kontaktów grzecznościowych, takich jak „dzień dobry” czy „do widzenia”.

Richard Sennett, amerykański socjolog stwierdził, że we współczesnym mieście ukształtowała się tzw. triada zachowań, na którą składają się: szybkość, ucieczka oraz bierność. Według niego współczesny człowiek unika przypadkowych kontaktów, ulega fobiom, ale też alienuje siebie i innych.

Wspólna przestrzeń

Mierząc się z takimi zachowaniami w Japonii, Airbnb wybudowało dom pod wynajem – Go Hasegawa Yoshino Cedar House. To pomysł wspólnego dzielenia domowej przestrzeni. Głównym celem było pogłębienie relacji społecznych między gospodarzami a gośćmi za pomocą architektury. Pierwsze piętro zostało zaprojektowane jako otwarta przestrzeń służąca do spotkań z miejscową ludnością, a poddasze przeznaczono dla gości. W domu spotykają się i goście, i gospodarze, którzy mogą ze sobą rozmawiać, zacieśniać więzi, uczyć się od siebie i wymieniać doświadczenia – to prawdziwe pole społecznej relacji. Dom jest utrzymywany przez społeczność lokalną, a dochody wykorzystuje się na finansowanie kolejnych inicjatyw.

Miasta są ciasne, przeludnione – to wymusza na architektach śledzenie trendów i odnoszenie się do szybko postępujących zmian – podkreśla Rory Hyde, projektant i kurator z Victora and Albert Museum w Londynie. Człowiek, mieszkając w mieście, może w bliskiej przestrzeni – przy wykorzystaniu najnowszych technologii – pracować bez potrzeby przemieszczania się.

Integrowanie życia z pracą na bliskiej przestrzeni stało się wyzwaniem dla grupy projektantów pod kierownictwem Yoshiharu Tsukamoto. I tak w Japonii powstał dom pracy – Atelier Bow-Wow Home Office. Główna idea domu to płynne połączenie codziennego życia z wykonywaną pracą bez potrzeby przemieszczania się. Pomiędzy innymi domami, na małej przestrzeni, pośrodku wspólnego podwórka powstał niewielki budynek. Został tak pomyślany, by oddzielić część do pracy od części dziennej i sypialnej. Na parterze umieszczono część biurową, pośrodku salon, który może być wykorzystywany do spotkań, a na najwyższym piętrze znalazły się sypialnie. W całym pomyśle najważniejsze jest połączenie funkcji domu i aktywności człowieka – umożliwienie, by dom służył również za miejsce pracy, co pozwoli ograniczyć czas i koszty dojazdów.

.Materiały British Council.

Pomysł integracji życia zawodowego w jednym miejscu – bez potrzeby przemieszczania – zrodził się w Londynie, gdzie powstała idea Building WikiHouse, czyli domów, które każdy może sam dla siebie w łatwy sposób i nieodpłatnie zaprojektować, a następnie zbudować we współpracy z lokalnymi dostawcami elementów budowlanych. Budynki – złożone z systemu elementów – są z założenia konstrukcją tymczasową (przetrwają co najmniej 60 lat). Wiele z nich wykorzystywanych jest jako przestrzenie warsztatowe, w których uczestnicy warsztatów mogą wykonać pracę na rzecz jakiegoś projektu. To trend nurtu społecznego myślenia, który zawiera też w sobie elementy ekonomii współdzielenia.

Współdzielenie jest dobre

W ekonomii współdzielenia ważne jest odejście od posiadania na rzecz użytkowania. Jej zasadą jest „mniej posiadać i mniej korzystać z własnych zasobów, a używać i korzystać z tych, które w danym momencie są wolne”.

– Ekonomią współdzielenia kieruje mobilność, czyli poszukiwanie dóbr „tu i teraz” poprzez połączenie z aplikacjami mobilnymi, ale też zmiana pokoleniowa – generacja Millenialsów i pokolenie Z oczekują natychmiastowej użyteczności. Milleniallsi nie mają potrzeby posiadania, mają potrzebę współdzielenia w danej chwili – zauważa Robert Chmielewski, ekspert z dziedziny alternatywnych inwestycji w nieruchomości, CEO i współzałożyciel ShareSpace.

Współdzielenie myśli to idea, której celem jest połączenie sił ludzi z sektora państwowego z sektorem prywatnym. Taki projekt powstał pod auspicjami Sadiqa Khana – burmistrza Londynu. Jak mówi Rory Hyde, w Londynie młodzi ludzie, absolwenci wyższych uczelni, przechodzą na określony czas z sektora prywatnego do sektora publicznego, po to, żeby łączyć współpracę z doświadczeniem. Zazwyczaj budżety samorządów lokalnych są ograniczone, dlatego działając proaktywnie można przewidywać trendy czy potrzeby w przyszłości.

To także oddolne ruchy społeczne, które mają na celu przekształcenie środowiska miejskiego w taki sposób, by umożliwić społecznościom wspólne decydowanie o infrastrukturze miejskiej. Jest to jeden z elementów decentralizacji miast, którą przewidział już Frank Lloyd Wright. Jako architekt, który budował całe miasta, w pewnym momencie przewidział, jak będzie wyglądała decentralizacja. Twierdził, że to co będzie się działo w miastach i na peryferiach, niekoniecznie może być tym, czego życzy sobie człowiek.

A człowiek, organizując się oddolnie, ma siłę sprawczą – jednym z przykładów takiego działania jest wspólna idea budowy przez lokalną społeczność w Rotterdamie mostu tylko dla pieszych – mostu łączącego przestrzeń, do której wcześniej nie było dostępu. Dzięki realizacji tej inicjatywy powstały w okolicy małe firmy, lokalne przedsiębiorstwa, a miejsce zaczęło żyć miejskim życiem, skupiając lokalną społeczność.

W wielu miastach Europy realizowane są działania w ramach crowdfunding Public Practice – to proste zasady umożliwiające lokalnej społeczności współpracę z miastem.Materiały British CouncilW wielu miastach Europy realizowane są działania w ramach crowdfunding Public Practice – to proste zasady umożliwiające lokalnej społeczności współpracę z miastem.

Mamy bulwary

W Warszawie mamy dobrą tradycję wspólnych działań społecznych. W ramach Future City Game były organizowane warsztaty z udziałem architektów, designerów, artystów czy społeczników – zauważa Ewa Ayton, Dyrektor Departamentu Kultury i Sztuki British Council w Polsce. Jeden z nich odbył się nad Wisłą, gdy jeszcze nie było bulwarów. Hasłem przewodnim spotkania ogłoszono wówczas przywrócenie rzeki miastu. Z kolei tematem kolejnych warsztatów była najkrótsza ulica Warszawy – ul. Samborska ma 24 metry i znajduje się na Podwalu, a studenci architektury biorący udział w warsztatach zaproponowali jej rewitalizację. Pomysły te zostały wykorzystane i wdrożone. Obecnie łatwiej jest działać i zmieniać miejską przestrzeń, ponieważ powstały budżety partycypacyjne.

W wielu miastach Europy realizowane są działania w ramach crowdfunding Public Practice – to proste zasady umożliwiające lokalnej społeczności współpracę z miastem. To społeczność ustala cel, zbiera wspólnie fundusze, a w kolejnym kroku – po zrealizowaniu projektu – miasto oddaje kwotę wydatkowaną na przeprowadzenie danej inicjatywy. W tej odpowiedzialności, w tej chęci ulepszania i zmiany, człowiek chce być odpowiedzialny i wziąć kontrolę w swoje ręce, zgodnie z zasadą self-empowerment. Bo przecież kropla drąży skałę.

Połączyć siły

W naszych działaniach – mówi Ewa Ayton – chcemy, by kreatywni ludzie, bez względu na to, jaki sektor reprezentują, mogli się spotkać na wspólnej płaszczyźnie wymiany myśli. Tak jak kiedyś wymyśliliśmy model Creative Miksera, tak teraz, w ramach już 20. edycji, przyglądamy się przyszłym scenariuszom rozwoju miast i zastanawiamy się, jakie będą nasze Next Cities. Działamy w mikroskali, ale budujemy świadomość w skali makro.

W naszych działaniach – mówi Ewa Ayton – chcemy, by kreatywni ludzie, bez względu na to, jaki sektor reprezentują, mogli się spotkać na wspólnej płaszczyźnie wymiany myśli.Materiały British CouncilW naszych działaniach – mówi Ewa Ayton – chcemy, by kreatywni ludzie, bez względu na to, jaki sektor reprezentują, mogli się spotkać na wspólnej płaszczyźnie wymiany myśli.

Jednak co czeka człowieka w mieście przyszłości? Czy wystarczy wiara w pozytywną wizję, w której społeczeństwo wraca do symbiozy z naturą, wykorzystując technologię? Czy decentralizacja, polityka współdzielenia czy zasady zrównoważonego rozwoju, dzięki którym powstają nowe miejsca pracy, to dobra wizja przyszłości służąca lokalnej społeczności? Wierzymy, że tak.

Future City Game to metodologia wypracowana przez British Council i Centre for Local Economic Strategies (CLES), mająca na celu wprowadzanie zmian w miastach z udziałem przedstawicieli różnych grup społecznych i przedstawicieli miasta. Future City Game była częścią międzynarodowego projektu British Council Creative Cities realizowanego przez British Council w 15 krajach w latach 2008-2011.

***

Autor: Teresa Olszak

Materiał powstał przy współpracy z British Council w Polsce.

Reklama

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama