Kultura

Tatiana Schlossberg „Ukryta konsumpcja. Wpływ na środowisko, z którego nawet nie zdajesz sobie sprawy”

Tatiana Schlossberg „Ukryta konsumpcja. Wpływ na środowisko, z którego nawet nie zdajesz sobie sprawy” Tatiana Schlossberg „Ukryta konsumpcja. Wpływ na środowisko, z którego nawet nie zdajesz sobie sprawy” Materiały klienta

Pustynia Gobi, piaszczysty pas rozciągający się od wschodnich granic Mongolii do centrum północnych Chin, przykrywa większą część granicy między tymi dwoma krajami wydmami pyłu. Panuje tam ekstremalny klimat: w niektórych obszarach spada co najwyżej pięć centymetrów deszczu rocznie, w innych – dwadzieścia centymetrów, zimy są mroźne (temperatura niekiedy spada do czterdziestu stopni poniżej zera), a lata gorące (termometry pokazują palące czterdzieści trzy stopnie). Pomimo tak surowych warunków ekosystem tej pustyni jest bardzo delikatny: niewielka ilość wody, rzadka roślinność, przez większą część roku szaleją wiatry znad Syberii. Tymczasem Gobi rośnie – szacunki wskazują, że między Mongolią a Chinami pustynia powiększa się od dwóch tysięcy trzystu do blisko czterech tysięcy kilometrów kwadratowych rocznie – częściowo z powodu zmian klimatycznych, a częściowo z powodu kóz. Tak, dobrze przeczytaliście: kóz.

Na trawiastych równinach tej pustyni na szczycie świata koczowniczy pasterze wypasali kozy (a także wielbłądy, owce, konie, jaki oraz bydło) przez tysiące lat, na długo przed Dżyngis-chanem. Szczególnie interesujące są dla nas – choć na równi kochamy wszystkie Boże stworzenia – kozy kaszmirskie. Ich wełna jest jedną z najcieplejszych i najbardziej miękkich na świecie (znajduje się pod ich grubszym, zewnętrznym włosiem, ale nie tylko na brzuchu, tak dla przypomnienia) i kiedyś uważano ją za produkt prawdziwie luksusowy. Plotka głosi, że była ulubionym materiałem cesarzowej Józefiny, która dostawała szal za szalem od swojego męża Napoleona (czy próbował coś jej zrekompensować? Możliwe, że nigdy się nie dowiemy), ale z czasem stała się, w niektórych miejscach, stosunkowo dostępnym luksusem dla mas.

Gdy cesarzowa Józefina zaczęła nosić kaszmir, w Europie nikt inny tego nie robił. Była też pewna, że nikt inny nie będzie. W liście do swojego syna Eugeniusza tak pisała o swych szalach: „Wydają mi się niezwykle brzydkie. Ich wielką zaletą jest lekkość. Nie wierzę, żeby stały się popularne; nieważne, lubię je za ich niezwykłość oraz ciepło”. Niewątpliwie Józefina nie miała racji – kaszmir szybko stał się pożądanym i stosunkowo rzadkim produktem luksusowym na Zachodzie i pozostał takim aż do końca XX wieku.

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku wszystko się zmieniło, i tak oto doszliśmy do sytuacji, w której znajdujemy się teraz: każda marka szybkiej mody ma kaszmirową kolekcję w cenach, które sprawiłyby, że Napoleon poczułby się oszukany. Co się zmieniło? Kilka rzeczy. W Mongolii upadek Związku Radzieckiego i następująca po nim prywatyzacja przemysłu oznaczała, ogólnie rzecz ujmując, że ludzie mogli posiadać swoje własne stada i nie zależeli od państwa ustalającego ceny kóz i kaszmiru i rozdającego pensje. Dlatego też mongolscy pasterze hodowali i kupowali coraz więcej kóz, zwiększając podaż kaszmiru, aby zarobić na życie. Do tego czasu Chiny zaczęły otwierać się na Zachód, co doprowadziło do rozkwitu przemysłu, zwłaszcza odzieżowego. Kaszmir nie był wyjątkiem; ludzie szukający pracy zaczęli zalewać Mongolię Wewnętrzną (będącą autonomicznym regionem Chin, a nie częścią Mongolii) oraz inne obszary porośnięte wysokimi trawami, aby hodować tam zwierzęta i pracować w fabrykach. Od lat pięćdziesiątych aż do osiemdziesiątych XX wieku populacja Mongolii Wewnętrznej potroiła się z siedmiu do dwudziestu jeden milionów. (Ludzie zaczęli się tam przenosić już w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, po pewnych zachętach ze strony przewodniczącego Mao, z dramatycznym skutkiem ingerując w życie i ojczyznę koczowniczych pasterzy. Pewni migranci, którzy przybyli na płaskowyż Alashan w 1956 roku, założyli tam miasto Wuliji, wykopali studnie i zbudowali fabrykę drewnianych mebli. W ciągu dziesięciu lat wycięto wszystkie drzewa, a fabrykę zamknięto). W latach dziewięćdziesiątych, gdy rząd zachęcał do rozwoju przemysłu w zachodnich Chinach, japońska gospodarka popadła w recesję. Japonia była jednym z największych nabywców mongolskiego i chińskiego kaszmiru, więc kaszmir nagle stał się dostępny po niższych cenach, a do tego pojawił się nowy rynek zbytu: Ameryka.

Z jednej strony wydaje się to nieco szalone, że te wielkie polityczne i finansowe ruchy doprowadziły do tak potężnych zmian w świecie koczowniczych pasterzy kóz żyjących na granicy pustyni Gobi, ale tak się stało. W Mongolii w 1990 roku żyło pięć milionów kóz, co stanowiło około dziewiętnastu procent wszystkich tamtejszych zwierząt hodowlanych. Obecnie kozy stanowią sześćdziesiąt procent mongolskiego żywego inwentarza. Trudno precyzyjnie oszacować populację kóz, ale uważano, że w 2004 roku liczyła ona w przybliżeniu dwadzieścia sześć milionów sztuk. Chiny i Mongolia produkują prawie dziewięćdziesiąt procent kaszmiru na świecie (reszta pochodzi z Australii, Stanów Zjednoczonych, Iranu i Afganistanu).

Zwierzęta hodowlane, bez względu na gatunek, wytwarzają odpady i emitują gazy cieplarniane (w większości metan), stanowiące między czternaście i pół a osiemnaście procent globalnych emisji gazów cieplarnianych spowodowanych przez ludzi. A poza kozami kaszmirskimi żyje wiele innych zwierząt hodowlanych: ponad miliard bydła oraz, przynajmniej w 2011 roku, około miliarda owiec. Fermentacja jelitowa (puszczanie bąków i bekanie, ale na wielką skalę) stanowi największy odsetek gazów cieplarnianych emitowanych podczas produkcji wełny. Nie ma wielu danych na temat emisji gazów cieplarnianych związanych z produkcją kaszmiru, ale możemy rozsądnie założyć, że tak samo jest w przypadku mongolskich kóz (a może nawet bardziej, ponieważ kozy kaszmirskie na ogół się wypasa, podczas gdy niektóre owce mogą jeść paszę, która wymaga dostarczenia energii, nawozu i tak dalej).

Ale oddziaływanie kóz kaszmirskich, tak jak i całego żywego inwentarza, rozciąga się daleko poza ich wyjątkowe procesy trawienne. Te kozy różnią się od reszty zwierząt hodowlanych z powodu miejsca ich bytowania, a choć są wypasane przez ludzi, to krajobraz, w jakim żyją i zasoby, od których zależą, są bardziej ekstremalne i dzikie. Ze względu na środowisko, z jakiego pochodzą i do jakiego wyewoluowały, kozy kaszmirskie nie będą się dobrze czuły w większości miejsc; zasadniczo mogą żyć tylko na naturalnych obszarach trawiastych położonych na dużej wysokości, które istnieją tylko w kilku miejscach, bardzo podatnych na zmiany klimatyczne.

Gdy kozy znajdą się na otwartej przestrzeni porośniętej trawą – co, jak sobie wyobrażam, często im się zdarza – zwykle obżerają się jak świnie. Nie oznacza to, że zachowują się jak świnie w dosłownym znaczeniu tego słowa. Wiem, że użycie tego sformułowania tutaj może być nieco dezorientujące, ale chciałam go użyć. Nazwijcie to licencją poetycką; nazwijcie tę książkę poezją; nazwijcie mnie wieszczką. Mam na myśli to, że zjadają całą roślinę, i to żarłocznie, stąd ta świnia. Za nami kilka trudnych zdań, ale ostatecznie było warto i przeszliśmy to razem. Gdy te kozy jedzą trawę czy jakąś inną roślinę, zjadają również łodygę i korzenie, wyciągając z ziemi całą roślinę i zostawiając po niej puste miejsce. (Niektóre z wypasanych zwierząt tylko skubią łodygi lub liście). Kozy kaszmirskie mają także bardzo ostre racice, które w każdym artykule o kaszmirze, jaki przeczytałam, są opisywane jako „szpilki” lub „podobne do szpilek”, co wydaje się nieco zbyt haute couture w kontekście kóz, ale w końcu ten rozdział poświęcony jest modzie. W każdym razie wykorzenianie roślin pozostawia glebę mniej stabilną i mniej zdolną do zatrzymywania wilgoci, a kozie modne buty, czyli ostre racice, rozbijają ziemię, co również ją destabilizuje. Gdy zawieje wiatr, ziemia, pozostawiona teraz bez korzeni i niezbyt ścisła, rozwiewa się, zasypuje stepy i przemienia je w pustynię, z której piasek, niesiony podmuchami wiatru, przemieszcza się dalej na wschód.

Zmiany klimatyczne też są ważnym czynnikiem, powodującym częstsze i dotkliwsze susze w regionie, a także częstsze i intensywniejsze burze, co również utrudnia roślinom wzrost. W ciągu ostatnich siedemdziesięciu lat średnia temperatura w Mongolii wzrosła o niemal 2,2°C, w porównaniu do średniej światowej wynoszącej około 1°C w ciągu ostatniego wieku20. Według Green Gold Project, organizacji zajmującej się zapobieganiem nadmiernemu wypasaniu, sześćdziesiąt pięć procent mongolskich stepów uległo degradacji i pustynnieje wskutek nadmiernego wypasu, ale dziewięćdziesiąt procent z nich można by przekształcić z powrotem w stepy w ciągu następnych dziesięciu lat, jeśli praktyki zarządcze zmienią się t e r a z. Według Programu Środowiskowego Organizacji Narodów Zjednoczonych w Mongolii w ostatnich piętnastu latach odnotowano skurczenie się o trzydzieści procent obszaru zajmowanego przez wody powierzchniowe; dziewięćdziesiąt procent tego kraju jest na krawędzi przeistoczenia się w pustynię (włączając w to siedemnaście procent, które już zajmuje pustynia). Według badań Banku Światowego zniknęło około sześciuset rzek i siedmiuset jezior. W porównaniu do roku 1917 liczba gatunków roślin rosnących na pustyni Gobi spadła o trzydzieści cztery procent, a obszary zalesione zajmują o trzydzieści procent mniejszą powierzchnię. Trudno określić, w jakim stopniu wynika to ze zmian klimatu, a w jakim odpowiedzialność spada na aktywność kóz należących do człowieka (poza rolą działalności ludzi w zmianach klimatu). Badania wykazują, że ludzka działalność stanowi większy wkład w pustynnienie tych obszarów w Chinach niż wzrost temperatur spowodowany zmianami klimatycznymi, ale wpływ na to zjawisko ma i jedno, i drugie, a wraz z ocieplaniem się planety ten wpływ będzie jeszcze bardziej znaczący.

Tatiana Schlossberg „Ukryta konsumpcja. Wpływ na środowisko, z którego nawet nie zdajesz sobie sprawy”, tłumaczenie: Anna Halbersztat; Wydawnictwo Marginesy, Warszawa, 2021, zakres stron: od 210 do 215

Materiał płatny wydawnictwa Marginesy

Książka do nabycia pod tym adresem.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wyrzucona ze szkoły za poglądy. Gdzie się podziało katolickie miłosierdzie?

17-letnią działaczkę Młodej Lewicy relegowano tuż przed klasyfikacją, dzień po wezwaniu na przesłuchanie w sprawie rzekomej organizacji Strajków Kobiet. Jak ma zaliczyć rok szkolny – dyrekcja nie raczyła poinformować.

Mateusz Witczak
05.05.2021
Reklama