Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Polska kostiumografka olśniewa Hollywood. Będzie Oscar?

Kadr z filmu „Zielony rycerz. Green Knight” Kadr z filmu „Zielony rycerz. Green Knight” mat. pr.
Kostiumy Małgosi Turzańskiej nosili Chris Pine („Aż do piekła”), Ethan Hawke i Greta Gerwig („Plan Maggie”), Joaquin Phoenix („Nigdy cię tu nie było”) i bohaterowie „Stranger Things”. Do kin wszedł „Zielony rycerz. Green Knight”, w którym Polka dała popis możliwości. Będzie nominacja do Oscara?

MARCIN ZWIERZCHOWSKI: W jaki sposób kostiumy służą opowiadaniu historii? Czy pracując przy filmach „Aż do piekła” albo „Nigdy cię tu nie było”, skupiała się pani na prezencji, dopasowaniu bohaterów do realiów, czy chciała tymi projektami coś powiedzieć o postaciach?
MAŁGOSIA TURZAŃSKA: Zawsze zaczynam od researchu i logiki przedstawionego w scenariuszu świata, a z tego potem jakoś organicznie wyrastają kostiumy. Muszą być dopasowane do realiów, ale powinny głównie pomóc widzowi szybko zrozumieć, kim jest dana postać – skąd pochodzi, czy pasuje do otoczenia, czy próbuje się za wszelką cenę jakoś wyróżnić. „Aż do piekła” to dobry przykład – bohater Chrisa Pine’a coraz bardziej wtapia się w otoczenie, a Ben Foster wręcz odwrotnie, jest coraz bardziej widoczny.

Wydaje się, że kostiumograf sporządza listę postaci, informacje o ich wyglądzie, a następnie „je ubiera”. Pani jednak, tak to czytam, tłumaczy scenariusz na język kostiumów, nie skupiając się tylko na statycznych obrazach, ale też na rozwoju fabuły.
Oczywiście, część pracy polega na dosłownym rozplanowaniu wszystkich kostiumów – ile jest dni scenariuszowych, czy jest mokro, czy zimno itd. Ale dla mnie najważniejsze jest wypracowanie wizualnej logiki, znalezienie łuku danego bohatera i momentów, kiedy coś zaczyna się w nim zmieniać. Jeżeli mam przygotowany taki szkielet czy rozrysowany taki kardiogram postaci w ciągu całej fabuły, to potem łatwo go wypełnić odpowiednimi kostiumami. Gdybym zaczęła od samych ciuchów, bez głębszego zrozumienia scenariusza, to chyba byłyby to po prostu ubrania, bez warstwy storytellingu.

Reklama