Kultura

Fascynujące kręgi piekieł. Mija 700 lat od śmierci Dantego

Dante Alighieri, pomnik we Florencji Dante Alighieri, pomnik we Florencji AŻ / Polityka
Dokładnie 700 lat temu zmarł Dante Alighieri, autor „Boskiej Komedii”, jednego z najważniejszych tekstów europejskiej literatury średniowiecznej. – Dante żyje teraz przez filmy, powieści kryminalne, gry wideo – mówi prof. Jan M. Ziolkowski z Uniwersytetu Harvarda w Cambridge.
Jan M. ZiolkowskiArch. pryw. Jan M. Ziolkowski

JAKUB MEJER: Jaką rolę odegrał Dante Alighieri w rozwoju światowej literatury?
JAN M. ZIOLKOWSKI: Rola Dantego we włoskiej literaturze i języku jest po prostu niesamowita. Chyba z 90 proc. słów, których użył, jest w dalszym ciągu wykorzystywanych we włoskim. Potrafił wybrać słowa, które były popularne, potrzebne w języku. Pewnie nie ma Włocha, który nie rozpozna chociażby otwarcia „Komedii” z „Nel mezzo del cammin di nostra vita” („W środku wędrówki żywota naszego”). I to jest hołd dla siły jego poezji i wykorzystania języka, jego wizji kultury. Był równie dobrym czytelnikiem, co obserwatorem kultury. Pokazuje nie tylko to, co się dzieje wśród królów i biskupów, najwyższego szczebla społeczeństwa, ale też co dzieje się wśród chłopstwa. Całe bogactwo kultury.

I to dociera do ludzi?
To ciekawe, mamy dowody, że niedługo po jego śmierci chłopi dyskutują o różnych częściach „Komedii”, recytują ją. To nie mogło się wydarzyć oczywiście bez zmniejszającego się analfabetyzmu, do czego doszło w późnym średniowieczu i wczesnych czasach nowożytnych.

Czytaj też: Włochy. Pozorna lekkość bytu

Bardziej wyrafinowaną kulturę łączył też z kulturą popularną.
Z jednej strony znał antycznych, rzymskich klasyków: Wergiliusza, Owidiusza i Stacjusza; kościelne dokumenty po łacinie, a z drugiej strony wiedział o popularnych tradycjach. Najbardziej „naukowa” część „Komedii”, czyli „Raj”, łączy teologiczne odniesienia do biblijnego Kaina, astrologię z folklorem – poglądem, że Kain został wygnany na Księżyc, a jego twarz widać na jego powierzchni.

Dziś też jest obecny w kulturze popularnej.
Obecnie we Włoszech większość ludzi musi przeczytać przynajmniej „Piekło” w szkole i musi zapamiętać jego fragmenty. Żyjemy w czasach wielkich zmian kulturowych. Nasze podejście do przeszłości się zmienia. Nawet XX w. wydaje się odległy. Mimo to Dante jest silnie rozpoznawalny. Jest w gronie bardzo ograniczonej liczby obrazów i słów, które są znane. Jak Mona Lisa, o której ludzie mogą nie wiedzieć wiele więcej niż to, że jest ważna. Imię Dantego jest podobnie rozpoznawalne, tak jak „Komedia”, a nawet bardziej „Piekło”. Jest częścią filmów, gier, znakomicie sprzedających się powieści. Myślę, ze naukowcy jeszcze 25 lat temu mocno oddzielali kulturę popularną i masową. Tę ostatnią mogli wykorzystywać w edukacji, ale raczej nie myśleli o niej na tyle poważnie, żeby ją badać. To się mocno zmieniło. Coraz więcej uwagi przykuwa to, jak Dante żyje teraz przez filmy, książki. To nie są najnowsze dzieła, ale to, jak jest pokazywany w „Siedem”, „Soku z żuka”, „Hannibalu”, przykuwa uwagę i naukowców, i opinii publicznej. Nieważne, co jest iskrą rozbudzającą zainteresowanie Dantem, fantastycznie, że ona jest.

Kilka lat temu badałem, jacy średniowieczni i antyczni autorzy pojawiają się w popularnej kulturze, i sprawdzałem repozytorium obrazków satyrycznych publikowanych w „New Yorkerze”. Wpisywałem autorów takich jak Chaucer, Dante, Wirgiliusz. Prawie ich nie było, Wirgiliusz pojawił się raz na rysunku jako koszulka z napisem „Dante i Wirgiliusz, ultimate buddy movie” („najlepszy film o przyjaźni”), nawiązując do tego, że doświadczenie wspólnego przejścia przez piekło pasuje do tego gatunku (w USA terminem „buddy” często określa się filmy akcji, gdzie dwóch bohaterów o różnych charakterach stawia czoła niebezpieczeństwu, przy okazji rozwijając swoją przyjaźń; sztandarowym przykładem jest seria „Zabójcza broń” – red.). Rozpoznawalny jest też jego wizerunek z posępnym spojrzeniem i liściem laurowym na głowie. Świadczy to o jego roli w kulturze masowej i podtrzymuje jego obecność w niej – od autorów w stylu Dana Browna przez ambitniejszych, jak Matthew Pearl. Autorzy kryminałów używają Dantego jako postaci albo „Komedii” jako narzędzia do rozwiązania morderstwa. Dzięki temu pamięć o Dantem dalej żyje.

Czytaj też: Jak Mussolini sztukę dotował

A jaki ma to wpływ na badania nad nim?
Myślę, że dalej są oderwane od kultury masowej. Większość naukowców skupia się w publikacjach na jego tradycyjnej analizie, chociaż coraz więcej osób uczy Dantego w inny sposób. Jakaś grupa osób usłyszy, że jest kluczowym elementem europejskiej kultury, i to sprawdzi. To idealny poemat, aby go czytać wers za wersem w małych grupach. I to jest teraz wielkim plusem, bo wiele osób nie ma czasu albo uwagi nawet, żeby przeczytać długą powieść, nie mówiąc o długim poemacie. Obowiązkowe lektury są coraz krótsze i jest presja na pokazanie rożnych typów i teorii czytania. Dante się do tego nadaje. Ma silne i kontrowersyjne idee.

Badam m.in. relacje między nim a islamem. To temat, który pojawił się dopiero w latach 20. XX w. Hiszpański badacz napisał książkę, w której argumentował, że mocny wpływ na Dantego miały eschatologiczne prace arabskich uczonych, takie jak „Księga drabiny”. Kilka lat później Włosi chcieli odrzucić ten argument. Temat emocjonował ludzi. Dante był już wtedy widziany jako archetyp Włocha, średniowiecznego Europejczyka, obraz ówczesnej kultury. Hiszpanie chcieli zmienić narrację, pokazując wpływ materiałów islamskich, a Włochów prawie to uraziło. Chcieli pokazać, że Dante był Włochem, zachodnim chrześcijaninem, że nie zawdzięczał nic obcym.

Szokuje mnie, kiedy badam Dantego i innych średniowiecznych autorów, jak traktują islam. Nie jako w pełni osobną religię, raczej jako herezję, rodzaj chrześcijaństwa, które „poszło w złą stronę”. Średniowieczne myślenie chrześcijańskie, które też reprezentował Dante, tworzyło z Mahometa chrześcijanina, który z premedytacją szerzy herezje. Widać to też w „Pieśni o Rolandzie”, pracy, która zdefiniowała kulturę francuską: muzułmanie podczas bitwy mają wiele cech chrześcijańskich, ale ze skazami. To podejście jest straszne pod wieloma względami, ale też uwzględnia bliskość tych religii. Temat pozostał gorący. Weźmy sprawę karykatur Mahometa w „Charlie Hebdo”, popatrzmy na ilustracje Gustava Dore′a do fragmentu w „Piekle”, w którym Dante pokazuje, co się dzieje z Mahometem. Ten obraz jest bardzo gorszący dla muzułmanów dzisiaj. Słyszałem o sytuacjach, gdy ludzie proponowali wykorzystanie go jako ilustracji w pracach naukowych. Radzono im: „lepiej się w to nie ładować, to może urazić”.

Czytaj też: Co przynosi galopująca amerykanizacja Europy

Natomiast w Kościele w Bolonii znajduje się inspirowany tym fragmentem fresk, w którego sprawie regularnie protestują środowiska muzułmańskie, a w 2002 r. Al-Kaida planowała go wysadzić. Zostając przy „Piekle”. Czy nie jest tak, że obecnie skupiamy się głównie na nim?
Oczywiście. Dante pewnie byłby smutny, gdyby zdał sobie sprawę, że początek jego pracy skupia na sobie całą uwagę, a końcem mało kto się interesuje. Tak jak wspominałem, Włosi znają początek „Komedii”, z reguły kilka wersów. Pewnie dużo mniej osób zna „l’amor che move...”, czyli końcówkę „Raju” („Miłość, co wprawia w ruch słońce i gwiazdy). To zabawne, bo biorąc pod uwagę, jak pochmurną postacią Dante czasami się wydaje, w „Raju” jest dużo radości, egzaltacji. Niektórzy pewnie nie docierają tam z powodu długości poematu i trudności w jego czytaniu. Ale jeśli myślę o kulturze masowej, to „Piekło” pojawia się dużo częściej. Wracając do „Siedem” – w pewnym momencie detektywi idą do biblioteki i kserują w niej książki o Dantem. Jedna ze stron przedstawia ilustrację Dore’a z kształtami kręgów piekła. Prawie nigdy nie widzimy podobnych scen z obrazami „Raju”. Oczywiście to może też świadczyć o tym, w jak pesymistycznych czasach żyjemy, że bardziej się skupiamy na piekle niż na niebie.

Kadry z filmu „Siedem”mat. pr.Kadry z filmu „Siedem”

***

Jan M. Ziolkowski – profesor średniowiecznej łaciny na Uniwersytecie Harvarda, wcześniej związany z uniwersytetem w Princetown. Redaktor lub autor trzech książek o Dantem, m.in. „Dante and Islam” („Dante i islam”). Jego rodzina wywodziła się z Kruszwicy, w XIX w. wyemigrowała do Alabamy.

Fragment „Piekła” w tłumaczeniu Agnieszki Kuciak. Fragment „Raju” w tłumaczeniu Juliana Korsaka.

Czytaj też: Średniowiecze. Epoka uniwersytetu

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Zanim padły strzały II. Czarna wołga i tajemnicze fiolki pod kopalnią „Sosnowiec”

Jesienią 1981 r. w tłum górników kopalni „Sosnowiec” poleciały fiolki z duszącą substancją. Sprawców do dzisiaj nie znaleziono. Także motyw pozostaje niejasny, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że celem było wywołanie wrzenia w kraju i sprowokowanie siłowej konfrontacji.

Jan Dziadul
21.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną