Rabat na prenumeratę cyfrową Polityki

kup taniej do 50%

Subskrybuj
Kultura

Inne światy

Ewa Juszkiewicz „Pływaczki”, 2009 r. Ewa Juszkiewicz „Pływaczki”, 2009 r.
Artystyczna Podróż Hestii (APH) dobiegła końca. Podsumowaniem dwóch dekad konkursu jest wystawa zorganizowana w sopockiej Państwowej Galerii Sztuki. Koniec wieńczy dzieło?
Krzysztof Maniak „Bez tytułu”, 2015 r. Krzysztof Maniak „Bez tytułu”, 2015 r.
Jakub Rebelka „Atomowa wiosna”, 2008 r. Jakub Rebelka „Atomowa wiosna”, 2008 r.

Jak zmieścić 20 lat w zaledwie kilku salach? Przed takim właśnie wyzwaniem stanęli organizatorzy wystawy „Bujność. Atlas nieskończonych możliwości”. Kuratorka Magdalena Kąkolewska, która jednocześnie jest prezeską Fundacji Artystyczna Podróż Hestii, dokonała wyboru z tytułowego atlasu, gdzie możliwości wydają się nie mieć końca. Na wyczerpujący przekrój APH nie starczyłoby trzech pięter sopockiej galerii. Twórców, którzy przewinęli się przez finały konkursu, są setki. Trzeba zresztą zaznaczyć, że wystawa nie jest pokazem wyłącznie laureatów.

Jeżeli ktoś myśli, że zobaczy chronologiczny przegląd zwycięzców kolejnych edycji APH, to jest w błędzie. Kuratorka wybrała około trzydziestu twórców. Wśród nich są laureaci, jak i finaliści różnych edycji APH. W oczy od razu rzuca się bujność artystycznych środków wyrazu. Video-art, fotografia, instalacja. Gości wchodzących na wystawę wita rzeźba Norberta Delmana, a z drugiej strony seria fotografii Krzysztofa Maniaka, który wygrał konkurs w 2015 r. Na uwagę zasługuje nagrodzona w tej samej edycji projekcja Katarzyny Kimak pt. „25 kadя”, gdzie mieszają się wypowiedzi świadków oraz ofiar wojny w Ukrainie.

Na wystawie najbardziej wybija się jednak malarstwo, obrazów jest zdecydowanie najwięcej. Pokazywane obrazy niejednokrotnie wyróżniają się rozmiarem. Wystarczy przywołać Jakuba Rebelkę i jego czterometrową „Atomową wiosnę”. Praca sprzed piętnastu lat, ale tytuł niepokojąco aktualny. Obraz Kamila Liska „Trwanie” z 2006 r. stanowi najstarszą pracę pokazaną na wystawie. Pamiątkę czasów, kiedy APH było jeszcze lokalnym konkursem skierowanym dla studentów gdańskiej ASP. Natomiast dyptyk „Pływaczki” Ewy Juszkiewicz z 2009 r., która również kończyła uczelnię w Gdańsku, jest niewątpliwie wydarzeniem wystawy. Największa obecnie gwiazda polskiej sztuki i zaskakująca praca sprzed lat. Wystawę warto odwiedzić choćby po to, żeby zobaczyć to jedno (podwójne) dzieło. Obok autoportret Cyryla Polaczka. Można powiedzieć portret artysty z czasów młodości. Kolejna praca z potencjałem symbolicznym. Na wystawie jest kilka dzieł, które w przyszłości mają szanse stać się ikonami polskiej sztuki początków XXI w.

Paradoksalnie to też wystawa, na której można się zgubić. Uderza wielość postaw i wątków, które twórcy reprezentują. Ten pokaz to agora, na której spotkali się artyści tak różni, jak tylko można to sobie wyobrazić. Każdy próbuje nam coś przekazać. Komunikaty nakładają się na siebie, a stąd tylko krok od kakofonii. Bujność i klęskę urodzaju oddziela jedynie cienka granica. Udało się jednakże zachować równowagę i powstała wystawa, która wymaga skupienia, aby właśnie w tej mnogości wrażeń się nie zagubić. Wystawa nie jest łatwa ani przyjemna. Od razu też widać, że zamiarem organizatorów nie było sprawienie czysto wizualnej przyjemności. Wystawa wyraźnie ma skłonić do namysłu nad tym, jakim przemianom podlegała młoda polska sztuka na przestrzeni ostatnich dwóch dekad, i spróbować odpowiedzieć na pytanie, dokąd zmierza? Kiedy opuszcza się pokaz, może przyjść do głowy pewna refleksja. Czy można mówić o pokoleniu APH? Kolejnych rocznikach artystów i artystek, którzy na głębokie wody świata sztuki wchodzili właśnie dzięki temu konkursowi. Na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi (jeszcze) nie ma. Nie ulega jednak wątpliwości, że razem z wystawą kończy się pewna epoka w polskiej historii sztuki. Zatęsknimy?

***

„Bujność. Atlas nieskończonych możliwości”, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie, wystawa czynna do 8 stycznia 2023 r.

Polityka 44.2022 (3387) z dnia 25.10.2022; Artystyczna podróż Hestii; s. 79
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Rosyjscy janusze idą na wojnę. Wygrają ją dla Putina?

Rosjanie odkryli cudowną broń, którą pokonają Ukrainę, a raczej – pardon – zrealizują cele Specjalnej Operacji Wojskowej. Tą bronią są kuźmicze.

Adam Grzeszak
24.11.2022
Reklama