Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Dyrektorka Strzępka zawieszona. Co tak kole w oczy wojewodę Radziwiłła?

Monika Strzępka Monika Strzępka Krzysztof Żuczkowski / Forum
PiS zdążył nas już przyzwyczaić, że nie cofa się przed niczym, by umocnić swoją władzę i pognębić politycznych i ideologicznych przeciwników, także w dziedzinie kultury. A jednak wciąż potrafi zaskoczyć.

Najnowszego dowodu dostarczył wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł, który wykorzystał swoje prerogatywy nadzorcze nad samorządem stolicy, by „rozstrzygnięciem nadzorczym” „stwierdzić nieważność” zarządzenia prezydenta m.st. Warszawy Rafała Trzaskowskiego w sprawie powołania w sierpniu tego roku Moniki Strzępki na dyrektorkę Teatru Dramatycznego.

Strzępka Radziwiłła w oczy kole

Strzępka została wybrana przez komisję konkursową bezwzględną większością głosów – z dziewięcioosobowego grona nie zagłosować na nią miały tylko dwie osoby, ponoć reprezentujące ministerstwo kultury. Lakoniczny komunikat wydany po wysłuchaniu programów czworga uczestników konkursu brzmiał: „Bezwzględna większość członków i członkiń Komisji uznała, że kandydatura Moniki Strzępki spełnia przyjęte przez Komisję kryteria oceny kandydata dotyczące wartości przedstawionego autorskiego programu realizacji zadań w zakresie bieżącego funkcjonowania i rozwoju Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy”.

A jednak wedle argumentacji wojewody Radziwiłła Monika Strzępka ma w swojej koncepcji programowej zaprzeczać oczekiwaniom organizatora konkursu, czyli m.st. Warszawy, wyłożonych w zarządzeniu konkursowym. Jej program nie wpisuje się rzekomo w „tradycje sceny”, nie jest skierowany do dotychczasowej publiczności, generalnie razi progresywnością, na czele z „agresywnym” feminizmem. Wojewodzie mazowieckiemu, podobnie jak niedawno małopolskiemu, który od wielu miesięcy próbuje odwołać dyrektora
Teatru Słowackiego Krzysztofa Głuchowskiego, nie podoba się Maria Peszek. „Hymnem Teatru ma zostać utwór Marii Peszek, w którym znajdują się słowa »Czarownice, chodźcie krzyczeć. Nasze jest miasto, nasze są ulice«”, „Viva la vulva, wiwat błyskawica”.

W oczy kole Wilgotna Pani, czyli rzeźba złotej waginy ustawiona przez nową dyrekcję w teatrze. Jako mężczyzna autorytatywnie orzeka, że wagina uwłacza kobiecej godności, a podczas jej wprowadzania do teatru urażono uczucia religijne: „odśpiewywane były pieśni nawiązujące do modlitwy Kościoła katolickiego oraz wprowadzany był procesyjnie feretron z figurą waginy o nazwie »wilgotna pani«, nawiązującej kształtem do figur Matki Bożej”. Wojewoda cytuje także fragmenty programu Strzępki, wedle których Dramatyczny pod jej rządami ma stać się „miejscem dla mniejszości, dla tożsamości nienormatywnych, dla queeru”, „wykorzysta i wzmocni energię społecznej zmiany, którą tworzą protesty kobiet, ruchy klimatyczne, ludzie walczący o prawa mniejszości, prawa człowieka i demokrację”.

W uzasadnieniu jego decyzji czytamy również: „analiza twórczości Moniki Strzępki prowadzi zaś do wniosku, że autorka stroni od dzieł klasycznych, a jeśli nawet tytuł i inspirację czerpie z dzieł literatury klasycznej, to czyni to tylko po to, aby ukazać ich karykaturę. Takie prądy antykultury w twórczości Moniki Strzępki w oczywisty sposób pozostają w sprzeczności z linią programową i artystyczną Teatru Dramatycznego w Warszawie oraz jego dotychczasowym dorobkiem”.

Czytaj też: Złośliwy wojewoda. Syreny wyją wbrew Ukraińcom i Żydom

Antykobiecy elementarz PiS

„Całe uzasadnienie jest kuriozalne. Bez zaskoczenia: kobiety, mniejszości, społeczności LGBT, interpretacja dzieł klasycznych itd. Nie zgadzamy się z rozstrzygnięciem nadzorczym i będziemy je zaskarżać. Ciągłość działania instytucji będzie zachowana. Zapraszamy na premierę »Mój rok relaksu i odpoczynku« w reżyserii Katarzyny Minkowskiej 8 grudnia o godz. 19” – ogłosiła w odpowiedzi wiceprezydent Warszawy Aldona Machnowska-Góra. Na rozstrzygnięcie nadzorcze władzom miasta przysługuje skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w terminie 30 dni od daty doręczenia. Dyrektorka Strzępka, która objęła stanowisko 1 września na pięć sezonów, została – zgodnie z prawem – zawieszona w pełnieniu obowiązków z dniem doręczenia pisma wojewody. Teatrem zarządza jej zastępczyni Monika Dziekan.

Zarzuty Radziwiłła dotyczące feminizmu to część antykobiecego elementarza PiS – razem z niesławnym „dawaniem w szyję” prezesa partii i wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej w zasadzie zakazującym aborcji w Polsce i skutkującym kolejnymi dramatami i śmierciami ciężarnych kobiet. Jaką zaś ma siłę argument o niespełnianiu przez Monikę Strzępkę i jej Dramatyczny Kolektyw oczekiwań organizatora konkursu?

W zarządzeniu konkursowym organizator, czyli warszawski ratusz, zapisał: „M.st. Warszawa, zwane dalej »Organizatorem«, oczekuje, że Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy będzie kontynuował tradycje tej sceny. W ramach swojej statutowej działalności będzie, jak dotychczas, łączył poszanowanie tradycji teatralnego rzemiosła z poszukiwaniem nowoczesnych form scenicznych i z dbałością o wysoki poziom artystyczny. Podstawą działalności Teatru powinien być repertuar wypełniony inscenizacjami literatury dramatycznej, współczesnej oraz klasycznej, polskiej i zagranicznej oraz adaptacjami dzieł literackich. Teatr, dzięki silnemu zespołowi aktorskiemu, ma warunki, by w dalszym ciągu być ważną, skłaniającą do dyskursu sceną na teatralnej mapie Polski. Zgodnie z oczekiwaniami Organizatora Teatr powinien być miejscem przyjaznym dla widzów i widzek. Działalność Teatru powinna być kierowana do dotychczasowej, stałej publiczności, z dbałością o jej komfort i oczekiwania, jak i otwierać się na nowych odbiorców i nowe odbiorczynie, proponując im odpowiednie spektakle i aktywności, w tym działania edukacyjne”.

Czytaj też: Strzępka i Demirski zrobili spektakl o Jarosławie Kaczyńskim

Tradycje Teatru Dramatycznego

Program Moniki Strzępki – przypomnijmy, wciąż istniejący bardziej w zapowiedziach niż realizacji, trwają prace nad kilkoma spektaklami, pierwsza premiera, adaptacja powieści „Mój rok relaksu i odpoczynku” Ottessy Moshfegh w reż. Katarzyny Minkowskiej, zresztą reżyserki znanej z tworzenia spektakli dla szerokiej widowni, choćby świetnie przyjmowanej przez licealistów „Cudzoziemki” według Kuncewiczowej z poznańskiego Polskiego, jest planowana na 8 grudnia – nie kłóci się z oczekiwaniami organizatora. Wspomniane przez miasto „tradycje Dramatycznego” nie bez powodu występują w liczbie mnogiej, bo też bywały różne, bardziej i mniej nastawione na eksperyment, ten ostatni zresztą w różnych czasach oznaczał coś innego.

Nie chodzi tu więc tylko o tradycję np. ostatnią, czyli dekadę zachowawczych rządów Tadeusza Słobodzianka, ale także wcześniejszych dyrektorów, prowadzących „teatr otwarty”, jak Piotr Cieślak, który zapraszał do pracy reżyserów w tamtym czasie progresywnych (choćby Grzegorz Jarzyna wystawił tam brutalistę Brada Frasera, inscenizowali Lupa i Warlikowski), czy Paweł Miśkiewicz. Program Strzępki obejmuje formy niedramatyczne (adaptacje powieści i esejów), ale dyrektorka zapowiada także powołanie Pracowni klasyki – z tym, co sama jako reżyserka uwielbia, czyli pracą nad klasycznym wierszem i sposobem artykulacji – oraz Pracowni dramatu współczesnego z działem developmentu, podpatrzonym w systemie filmowym.

Zaś o obecną publiczność Dramatycznego dba, choćby szukając sposobów, by utrzymać w repertuarze „Amadeusza” w reż. Anny Wieczur, spektakl monumentalny, cieszący się popularnością, ale z założenia koszmarnie deficytowy. Tadeusz Słobodzianek zrealizował go na finał swoich dziesięcioletnich rządów, kosztował majątek, na scenie występuje tylko kilkoro aktorów etatowych Dramatycznego, za to prawie 60 osób to artyści zewnętrzni, w tym orkiestra i chór oraz występujący gościnnie w głównej roli Marcin Hycnar. W efekcie do każdego pokazu, nawet przy pełnej widowni, teatr musi dopłacać 25 tys zł. Cztery pokazy to już 100 tys. zł. Strzępka szuka więc sposobu na obniżenie kosztów eksploatacji – np. wejścia w koprodukcję ze szkołą muzyczną lub teatrem dysponującym orkiestrą – by spektakl grać, a jednocześnie nie rujnować budżetu w czasach szalejącej inflacji i rosnących kosztów stałych.

Paweł Demirski i Monika Strzępka: Salonu nie ma

Feminizm i fantazje wojewody

„Przede wszystkim traktuję tę decyzję jako cios w zespół Teatru Dramatycznego, w bezpieczeństwo i stabilność życiową blisko 150 pracowniczek i pracowników tej instytucji, w artystki i artystów przygotowujących pierwsze w tym sezonie premiery, we wszystkich naszych współpracowników, wreszcie – w publiczność Teatru, dla której powinniśmy teraz przygotowywać nadchodzącą premierę naszego pierwszego sezonu. Decyzja wojewody to próba postawienia Teatru w stan wyjątkowy, sparaliżowania jego działań i destabilizacji całej instytucji. Jest to sytuacja bezprecedensowa – nie zdarzyło się w historii teatru polskiego, by wojewoda zawiesił dyrektora samorządowego, miejskiego teatru. Wspólnie z Organizatorem, Biurem Kultury m.st. Warszawy, robimy jednak wszystko, by zapewnić ciągłość pracy instytucji” – napisała w oświadczeniu dyrektorka Strzępka.

I dalej: „Nie dajmy się zantagonizować. Są ważniejsze rzeczy do zrobienia. Jak choćby zmiany, których realizację wraz z Dramatycznym Kolektywem rozpoczęłyśmy w Teatrze Dramatycznym – zmiany wiodące ku poprawie jakości pracy, ku polepszeniu stosunków wewnątrz instytucji, ku bezwarunkowemu uznaniu godności człowieka. Tak, to są zmiany o charakterze feministycznym. Ale feminizm, wbrew fantazjom wojewody, nie dzieli, tylko łączy. Nie »obraża kobiet«. O feminizm nie da się mnie, nas, »oskarżyć«. Bo feminizm to wiedza, praktykowanie troski, feminizm to solidarność społeczna, tolerancja, myślenie o przyszłości, edukacja”.

W skrócie – odchodzący ze stanowiska wojewody mazowieckiego Konstanty Radziwiłł (ma zostać ambasadorem Polski na Litwie...) stara się na odchodnym narobić jak najwięcej szkód. Nie myśli przy tym o pracownikach Teatru Dramatycznego, których, zawieszając dyrektorkę, skazuje na niepewność w tych trudnych czasach. Nie myśli o podatnikach, którzy zapłacą za kolejny proces sądowy. Ważni są tylko wyborcy PiS, którzy usłyszą komunikat o tym, że partia dzielnie walczy z feministkami i waginami także na odcinku kultury.

Czytaj też: Feministki tańczące

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Jaki sens szycia? Mamy w Polsce mistrzów, uczniów brak

Krawiectwo miarowe odradza się powoli, bo i powoli rośnie społeczna chęć podkreślenia ubiorem statusu, aspiracji oraz zwykłej satysfakcji z własnego wyglądu. Coraz mniejsze grono mistrzów ma pełne ręce roboty, a następców nie widać.

Marcin Piątek
05.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną