Film

Kartoteka niedokończona

Recenzja filmu na DVD: "Teatr. Różewicz"

materiały prasowe
Różewicz, widząc kamery, zachowuje się naturalnie, a więc jest nie tylko autorem i reżyserem, ale i świetnym aktorem!

Czarno-biały obraz: dzieci bawią się śnieżkami przed warszawską kamienicą pamiętającą gorsze czasy, w tle wieże kościoła Wszystkich Świętych, w górze iglica Pałacu Kultury i Nauki. W kadr wchodzą trzej staroświecko wyglądający mężczyźni, rozglądają się, jakby szukali adresu. To chór idący do Bohatera, którego za chwilę zobaczymy śpiącego w łóżku, z kartkami papieru w dłoni, na których zaczął spisywać życiorys, od słów „Urodziłem się w roku 1920...”. Tak zaczyna się „Kartoteka”, którą w 1967 r. przygotował Konrad Swinarski, wówczas już reżyser ceniony i poważany, który doskonale potrafił wykorzystać możliwości, jakie daje teatr telewizji. Mamy tu zarówno wyjście w plener, jak i filmowe zbliżenia (np. na rękę Bohatera, z której wyszarpano kartki papieru). W roli głównej wystąpił Tadeusz Łomnicki, i była to jedna z jego najlepszych ról.

Na płycie „Teatr. Różewicz” znalazł się również filmowy zapis fragmentów jednego z najniezwyklejszych spektakli w historii polskiej sceny. W 1992 r. Różewicz rozpoczął we wrocławskim Teatrze Polskim próby „Kartoteki rozrzuconej”, dokonując z udziałem aktorów śmiałej dekonstrukcji swego utworu. Odbyło się 12 takich prób, na ostatnie weszła publiczność. Najciekawsze jest to, co mówi sam poeta: jak wnikliwie analizuje poszczególne sceny i z jaką swobodą traktuje kanoniczny tekst „Kartoteki”, wyrzucając raz po raz całe sceny. Różewicz, widząc przecież kamery, zachowuje się naturalnie, a więc jest nie tylko autorem i reżyserem, ale i świetnym aktorem! Z tej niezwykłej lekcji teatru wynika, iż „Kartoteka” jest dramatem otwartym i nigdy ostatecznie nieukończonym. Zatem reżyserzy planujący nowy sezon, pora na „Kartotekę 2011”.

Teatr. Różewicz, Narodowy Instytut Audiowizualny, 165 min

Polityka 33.2011 (2820) z dnia 09.08.2011; Afisz. Premiery; s. 67
Oryginalny tytuł tekstu: "Kartoteka niedokończona"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

Gdy słyszę, że ktoś krzyczy za mną lesba, wzruszam ramionami i idę dalej. A nawet gdybym miała zareagować, powiedziałabym: tak, lesba, i co z tego? – rozmowa z Małgorzatą Rawińską i Ewą Tomaszewicz.

Joanna Cieśla
12.06.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną