Film

Premia albo życie

Recenzja filmu: „Dwa dni, jedna noc”, reż. Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne

Marion Cotillard w roli, która przyniosła jej nominację do Oscara. Marion Cotillard w roli, która przyniosła jej nominację do Oscara. Kino Świat / materiały prasowe
Prosty film o ludzkiej godności.

Sandra, pracownica niewielkiej firmy, dowiaduje się, że zostaje zwolniona – za zgodą załogi – zaś oszczędzone w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone na premie dla współpracowników. W zakładzie nie ma związków zawodowych, wykluczona kobieta postanawia bronić się sama, wspierana ofiarnie przez męża. Chce doprowadzić do ponownego głosowania, z nadzieją, że tym razem koledzy zrezygnują z premii. Ma tytułowe dwa dni i jedną noc na to, żeby zapukać do drzwi każdego z nich i przekonać do rezygnacji z pieniędzy. Dla ścisłości dodajmy, że premia wynosi tysiąc euro, czy aż tysiąc euro, co podkreślają niektórzy wizytowani koledzy, zamierzający przeznaczyć pieniądze na ważne życiowe cele. Mówi to coś o poziomie życia niższej klasy średniej w Belgii. Nawet najmniejsza rola jest w filmie dopracowana, niemniej „Dwa dni, jedna noc” to właściwie monodram w wykonaniu francuskiej aktorki Marion Cotillard nominowanej do Oscara.

Dwa dni, jedna noc, reż. Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne, prod. Belgia, Francja, Włochy, 95 min

Polityka 9.2015 (2998) z dnia 24.02.2015; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Premia albo życie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną