Film

Eastwood rewizjonista

◊ ◊ ◊ ◊ ◊

Jednym z nich było „Bez przebaczenia” Clinta Eastwooda z 1992 r., przypomniane ostatnio w tzw. srebrnej, oscarowej serii klasyki na DVD wydawanej przez Warnera (wyszły w niej jeszcze m.in. „Casablanca”, „Amadeusz” i „Lot nad kukułczym gniazdem”). Antyromantyczny western Eastwooda nazwano eposem zbudowanym z odłamków legend o Dzikim Zachodzie, tragedią powstałą na gruzach mitu. To niemal traktat filozoficzny na temat tajemnych związków dobra i zła, wolności i przeznaczenia, gdzie zamiast moralizowania, do czego przyzwyczaiła nas tradycja gatunku, otrzymujemy skomplikowany obraz świata, w którym ludzkie czyny zawsze obracają się przeciwko intencjom bohaterów.

Z dzisiejszej perspektywy widać, że „Bez przebaczenia” było najważniejszym punktem zwrotnym w długiej, imponującej karierze Eastwooda, wprowadzającym w dojrzały etap jego twórczości. I zapowiedzią jego późniejszego arcydzieła „Za wszelką cenę”.

Reklama

Czytaj także

Rynek

Bo zupa była za droga. Domowa przemoc majątkowa

Kto ma pieniądze, ten ma władzę. W polskich domach pieniądze mają z reguły mężczyźni. I wykorzystują to. Tak rodzi się przemoc ekonomiczna.

Adam Grzeszak, Magdalena Kicińska
11.05.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną